Kulinarny pamiętnik
Zakładki:
A! Zdjęcia i teksty na tym blogu są moją własnością, proszę uszanuj to.
Copyright Ewa Szlachta 2009-2016
Instagram
Pinterest
Piszę też na
Szablon od:
Tagi
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl

śniadanie

piątek, 11 listopada 2011

 

 

 

jajecznica z macis

 

 

 

Nie planowałam tak długiej nieobecności na blogu, właściwie to żadnej nie planowałam. Czasem tak jest. Pierwszy semestr w szkole jest bardzo intensywny, a w dodatku pora roku nie sprzyja. Zmiana czasu na zimowy oznacza, że skończyło się blogowanie w ramach relaksu po pracy; nie dość, że mam dość to w dodatku jest za ciemno na robienie zdjęć.

Nie wiem jak długo jeszcze nie byłoby mnie tu gdyby nie nagły przypływ motywacji w postaci czwartej edycji zabawy Gotujemy po polsku. Jak co roku organizują ją Irena i Andrzej, a patronuje serwis Z Pierwszego Tłoczenia.

 

 


Gotujemy po polsku!

 

 

Wykorzystałam część mojej halloweenowej przerwy (w Irlandii szkoły mają z tej okazji kilka wolnych dni) na wczytywanie się w dziewiętnastowieczne książki kucharskie, gotowanie i pstrykanie fotek przy świetle dziennym. Nie spodziewajcie się w związku z tym jakichś cuda wianków typu bażanty, starałam się wybrać kilka prostych przepisów, do których składniki mogłam łatwo zdobyć, które mnie zaciekawiły i które miały szansę przejść do stałego menu domowego. Nie wszystko się udało, ale cóż na błędach człowiek się uczy, dużo się więc w minionym tygodniu nauczyłam.

Kiedy studiowałam książki kucharskie, o których już wspomniałam, pierwsze co mi się rzuciło w oczy to ogromny rozmach z jakim podawane są przepisy: te kopy jaj, kosze raków, litry śmietany, ogrom mięsa, jednym słowem: hojność.  Oprócz tego trudno byłoby nie dostrzec tego jaką ważną rolę grały cytryny i kwiat muszkatołowy, to chyba dwie najczęściej wymieniane przyprawy. Już po pierwszych dwóch potrawach (kolejność pojawiania się dań na blogu będzie inna) już miałam kilka cytryn pozbawionych skórek w lodówce. Pojawiają się też towary, które i dziś są luksusowymi, np. trufle.

Czy dziś da się tak gotować? Po przeczytaniu od deski do deski kilku tomów czuję się ograniczona nowoczesnością i współczesnym ekonomicznym myśleniem: nie kupię 38 raków, nie złowię sobie szczupaka, ani nie ugotuję rosołu z kilograma wołowiny i dwóch kur. Nie o to chodzi, że nie chcę, nawet chciałabym, to dopiero byłoby kulinarne doświadczenie, ale rozsądek mi nie pozwala. Skupiam się więc nad tym co dostępne i co nie rujnuje mojego budżetu.

Na szczęście w Kuchni Polskiej nie brakuje prostszych dań, choć może są one prostsze właśnie z perspektywy nowoczesnej gospodyni domowej (he he lubię to określenie), która nie musi się trudzić ani robieniem masła ani śmietany, ale kiedyś wymagały ogromnego nakładu pracy.

Przepis na jajecznicę sposobem odmiennym znalazłam w książce, której tytuł zajmuje całą stronę tytułową, a którego przytoczę tylko fragment:  Książka kucharska powszechna do użytku w każdém gospodarstwie, wsparta na kilkuletniém doświadczeniu, sporządzenia wszystkich gatunków mięsnych i postnych potraw dla zdrowychm chorych i ozdrowiałych [...] z dodatkiem naybespiecznieyszego sposobu konserwowania wszystkich żywności przez suszenie. 

 

Oto oryginalny przepis:


Wybiwszy w garnek iay tyle ile potrzeba wymaga, rozbiy ie ze śmietaną, dodawszy cokolwiek muszkatołowego kwiatu. To zrobiwszy rozpuść na wolnym ogniu smalcu lub masła świéżego w rynce lub rądelku, wléy w to rozkłucone iaia, i miészaiąc nad żarem nieprzestannie, zasmaż iedynie tyle aby cokolwiek zgęstniały. Tak przyprawną iaiecznicę daiąc na stół posyp z wiérzchu drobno pokraianym szczepiorkiem.

 

 

 

 jajecznica z kwiatem muszkatołowca

 

 

 

Tak właśnie poczyniłam, wymieszałam jaja trzy z dwoma łyżkami śmietanki, usmażyłam na łyżeczce masła, dodałam kwiatu muszkatołowego (macis) tyle co widzicie na łyżce na pierwszym zdjęciu, jadłam posypane szczypiorkiem. Jedyne odstępstwo od oryginalnego przepisu to szczypta soli, bez której nie potrafiłam się obejść.

środa, 03 sierpnia 2011

 

 

 

owoce i zioła

 

 

 

Lubicie greckie śniadanie: jogurt z miodem? Ja uwielbiam, najbardziej to coś, lekko orzechowego, co się tworzy na granicy miodu i jogurtu. Od kilku dni jem takie śniadanie i na śniadanie i na kolację. A żeby nie było nudno to sobie urozmaicam owocami i ziołami, kolejnym połączeniem na punkcie którego mam lekkiego bzika.

Zioła doskonale podkreślają smak owoców, są takie pary, które po prosu ślub wzięły z niebie: truskawki i mięta, brzoskwinie/nektaryny i mięta, borówki amerykańskie i bazylia, winogrona i bazylia. To moje debeściaki. Nie ma to jak kawałeczek owocu i jego zaprzyjaźniony listek odnajdą się na jednej łyżeczce z jogurtem i miodem. Eh!

Jeśli macie jakieś ulubione pary to zostawcie swoje propozycje w komentarzach, wypróbuję na pewno!

 

 

 

owoce i zioła

wtorek, 12 października 2010

 

 

jogurt z granatem

 

I to jak zdrowe! Naturalny jogurt: białko, witaminki, wapń, no i jeszcze bakteryjki, które zrobią w jelitach co trzeba; migały: błonnik, minerały, wapń, witaminki, no i jeszcze ten zdrowy tłuszczyk; granaty: żelazo, witaminka C, wapń. Wystarczy tylko zerknąć i od razu widać, że na kości dobre, nie?

A tak na serio. Granat od tysiącleci ceniony jest w medycynie różnych kultur jako środek na przeróżne dolegliwości, od pasożytów do wiotczenia piersi! Coraz głośniej mówi się o korzyściach płynących z jedzenia granatów, a nad jego wpływem na różne schorzenia są prowadzane badania. Można sobie poczytać o tym wszystkim w Wikipedii (ale najlepiej anglojęzycznej, bo po polsku wpis ubożuchny w porównaniu), ja tu nie będę klawiatury strzępić na czymś na czym nie bardzo się znam, ani kulturoznawcą, ani lekarzem nie jestem.

Granaty zaistniały w mojej wyobraźni wraz z piosenką Kaczmarskiego Rzeź Niewiniątek której refren zaczyna się tak: To nie krew na ostrzu miecza, to zaschnięty sok z granatów... czy ktoś z Was pamięta? Jabłko granatu, krwiste jabłko, jabłko z koroną, zakazany owoc ... pierwszy owoc granatu, który jadłam był bardzo krwisty, soczysty, sok ściekał po łokcie.

Wolę teraz myśleć o granacie jako różowym, zdrowym, przeciwrakowym, przeciwtasiemcowym, owocu.

No i się niechcący zrobiło makabrycznie, ale jak już tą masakrę z siebie wyrzuciłam to możemy wrócić do śniadania.

 

 

Jogurt z granatem i migdałami

 

Kubeczek jogurtu naturalnego

połówka jabłka granatu

łyżeczka syropu z róży (ewentualnie miodu)

łyżka płatków migdałowych

 

Jogurt wymieszać z sokiem z ćwiartki granatu i z syropem z róży. Żeby uzyskać sok z granatu najszybciej i najprościej wsypać trochę ziaren do szklanki i czymś utłuc, uważając, żeby nie zakrwawić (oops, nie zachlapać) ścian. Jogurt posypujemy ziarnkami granatu i uprażonymi na patelni płatkami migdałów. Ot i cała filozofia.