Kulinarny pamiętnik
Zakładki:
A! Zdjęcia i teksty na tym blogu są moją własnością, proszę uszanuj to.
Copyright Ewa Szlachta 2009-2016
Instagram
Pinterest
Piszę też na
Szablon od:
Tagi
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl

ogród

czwartek, 02 września 2010

 

 

Tu już wrzesień, a ja nie pokazałam sierpniowego bloomu! Najpierw jednak pokażę Wam nie kwiatki, lecz śliwki. Wiecie, ja się nie znam na drzewkach owocowych, więc kiedy się tu wprowadziliśmy nie wiedziałam co to za drzewko rośnie tak bezmyślnie posadzone przy samych schodach do ogrodu, najpierw je zignorowałam, ale później, kiedy rok temu pojawiło się na drzewku aż sześć śliwek, niemiłosiernie je obciachałam, bo co to za śliwka co rodzi parę owoców na krzyż. Musiałam je fachowo obciachać, bo śliwka w tym roku ugina się od owoców! Nie wiem co to za gatunek, ale jak ktoś wie, to proszę o pozostawienie komentarza. Śliwki są duże, soczyste i słodkie, pyszne. Zerwałam wczoraj pierwsze i właśnie pyrka sobie na kuchence bardzo rzadka substancja dżemopodobna, której jest na pewno więcej niż to co mogą pomieścić słoiki, które mam, więc będę coś z tym czymś kombinowała.


Przez następnych kilka dni będziemy jedli crumble śliwkowe i inne śliwkowe wynalazki ...

 

... a dziś oczywiście wychwalam w myślach osobę, która śliwę zasadziła przy samych schodach, nie muszę używać drabiny :)

 

 

śliwki


 

 

śliwki

 

 

 

ogród

 

 

 

ogród

 

 

 

ogród

 

 

 

ogród

 

 

 

ogród

 

 

 

ogród

 

 

 

ogród

 

 

Oprócz tego wciąż kwitną hortensje, lawenda, fuksje i róże, które już pokazywałam we wcześniejszych kwitnieniach.

środa, 30 czerwca 2010

 

 

chili con carne calzone

 

 

Wspominałam w ostatnim wpisie o calzone, prawda? Ale nie napisałam, że w środku zamiast pizzowego toppingu było chili con carne. Kiedyś już podawałam przepis na chili con carne (klik), ale tamta wersja była dość wypasiona, tym razem zrobiłam tylko z mięsa, cebuli, pomidorów, czerwonej fasoli i chili. Taka prostsza wersja jest po prostu wygodniejsza gdy jeszcze musimy zajmować się ciastem. Choć ja się w sumie moim ciastem mało zajmuję, samo sobie daje radę. Wyrabiam je tylko chwilkę rano a po przyjściu z pracy odkrywam w misce wielką nadmuchaną poduchę. To wygodne rozwiązanie. A o tym jak piszę ciasto pisałam też w poprzednim wpisie (klik). Oprócz składników na ciasto do pizzy i chili con carne, do dania potrzebna jest mozarella.

I gdzie ja tak pędzę? Tu kliknij, tam kliknij, wszystko szybko i po łebkach ... Spieszę się bo się z Wami żegnam na kilka tygodni, spieszę się do wypoczynku, do Polski, do tych łąk...

Jeszcze tylko wizualna instrukcja sklecania calzone i mała informacja, że piecze się je w temp powyrzej 200° przez około 10 min.

A teraz zostawiam Was z moimi kwiatkami. Wakacje jak wakacje bardzo szybko miną więc do rychłego zobaczenia. Pozdrawiam serdecznie wszystkich i życzę miłego letniego wypoczynku :)

 

 

chili con carne calzone

 

 

 

ogród

 

 

 

ogród

 

 

 

ogród

 

 

 

ogród

 

 

 

ogród

 

 

 

ogród

 

 

 

ogród

 

 

ogród

piątek, 28 maja 2010

 

Zjadłam dzisiaj bardzo dużo bardzo smacznych rzeczy. W ostatnie piątki miesiąca robimy sobie w pracy wspólny składkowy lunch. Część ludzi przynosi gotowce, część gotuje. Mamy specjalistkę od curry, od lasagne, od deserów. Dziewczyna od deserów specjalizuje się w sernikach na zimno o smakach popularnych wyspiarskich słodyczy (aero, aftereights, itd.). Dzisiaj ktoś przyniósł paellę, a opuszczający nas już hiszpańscy studenci zrobili hiszpańskie omlety z ziemniakami. Poza tym góry pizzy, kiszów i innych pyszności. Pofolgowałam sobie ... więc nie będę już o jedzeniu pisać, bo na dziś mam już dość ... W zamian pokazuję kolejną fazę kwitnienia w moim ogrodzie.

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród


Tagi: ogród
18:28, nobleva , ogród
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 10 maja 2010

Majowe słońce coś nie rozpieszcza w tym roku, ale może to i dobrze. Po takiej długiej zimie lato tak od razu może nie byłoby na miejscu. Nam może wiosenna plucha nie służy, ale roślinkom i owszem. Tylko popatrzcie. Wszystkie zdjęcia zrobiłam na przestrzeni dwóch ostatnich tygodni w moim ogrodzie. Ogród taki nie mój, bo ja się nie trudziłam nad jego powstaniem, powiedzmy, że jest czasowo (i już/dopiero od dwóch lat) pod moją mało fachową opieką. Gdy się tu przeprowadziliśmy zarówno z przodu jak i z tyłu domu panoszyła się dżungla. Jak powiedział John, Afrykański kolega mojego męża, przydałaby mi się maczeta. Obyło się bez. Odkopałam ścieżki, poodsłaniałam kilka drzewek, poprzycinałam zdziczałe róże, ale pracy jest wciąż mnóstwo, wystarczy nie wyjść do ogrodu przez kilka tygodni z powodu nieustannego deszczu i ogród wraca do stanu dżunglowego. Wyjście do ogrodu traktuję bardziej jako okazję do pobycia na świeżym powietrzu niż stworzenie cudu ogrodnictwa. Ale powiem wam, podziwiam osobę, która ten ogród założyła: nieustannie od wiosny do zimy coś kwitnie. A w maju ucieleśnia się powiedzonko: w maju jak w gaju.

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 


ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród

 

 

ogród


Zdjęcia z kwietnia tu/klik.


Tagi: ogród
15:36, nobleva , ogród
Link Komentarze (11) »