Kulinarny pamiętnik
Zakładki:
A! Zdjęcia i teksty na tym blogu są moją własnością, proszę uszanuj to.
Copyright Ewa Szlachta 2009-2016
Instagram
Pinterest
Piszę też na
Szablon od:
Tagi
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl

bułki

poniedziałek, 25 października 2010

 

 

 

butternut squash challah

 

 

 

Zacznę dzisiaj od podziękowań. Dziękuję Eli, za to, że lecąc do Irlandii z bagażem podręcznym tylko zechciała upchnąć w nim książkę kucharską dla mnie. Dziękuję Kasi, mojej siostrze, że pomyślała o mnie, kiedy ową książkę zobaczyła. Dziękuję Błażejowi, szwagrowi Kasi, który z książką bez żalu (mam nadzieję) się rozstał. Książka to Kuchnia Polska Polskich Wydawnictw Gospodarczych pod redakcją dr Stanisława Bergera (obecnie prof) z 1957r. W książce pełno nie znanych mi wcale przepisów, którymi zapewne będę Was raczyła od czasu do czasu na moim blogu, dziś pierwszy bułka z dyni. Oto oryginał:

 

 

 

bułka z dyni przepis

 

 

 

Upiekłam bułkę troszkę zmieniając proporcje, chciałam upleść warkocz, więc nie mogłam sobie pozwolić na zupełnie luźne ciasto. Użyłam połowę ilości mąki i dyni. Nie zalewałam dyni wodą, tylko dusiłam ją na patelni teflonowej, pod przykryciem, dolewając po kilka łyżek wody tylko na tyle żeby dynia się nie smażyła. Po zmiksowaniu takiej ugotowanej, lecz nie rozwodnionej dyni, otrzymałam ciut ponad 200 ml gęstej dyniowej papki. Poza tym postępowałam zgodnie z przepisem, choć nie zużyłam całego 250 ml mleka, kierowałam się gęstością ciasta. Po posmarowaniu ciasta posypałam je jeszcze drobnym cukrem trzcinowym. Ciasto rzeczywiście jest bardzo pulchne i smaczne, ale nie wiem czy szybko czerstwieje, bo szansy na sczerstwienie nie dostało.

 

 

 

bułka z dyni

 

 

 

Z okazji Hallowe'en mamy tydzień ferii (nie zazdrośćcie, nie mamy 2 tygodni ferii zimą!), siedzimy więc w domu i będziemy piec. Taki jest przynajmniej plan. W związku z tym wybrałam się w sobotę do polskiego sklepu po prawdziwe drożdże. Dzieci bardzo się podekscytowały tym, że w domu będzie znów pachniało chlebem (po bardzo długiej przerwie), ale dopiero na wczorajszym spacerze wygadałam się, że pierwszy wypiek będzie z dynią. Nie były bardzo zadowolone, bo dynia jest ok, ale po to żeby z niej czachy wycinać, a nie żeby ją jeść. W życiu bułki nie spróbowałyby, gdyby nie to, że ją zaplotłam w warkocz. A skoro warkocz, czyli jakby chałka, którą uwielbiają, to spróbowały. Okazało się, że skórka jest super słodka (cukier!), a to co pod nią cudownie puszyste i też słodkie i że wcale, a to wcale nie smakuje tak jak pachnie dynia.

 

 

dynia piżmowa

 

 

Dynia piżmowa, którą widzicie na zdjęciu, to moja ulubiona do gotowania, popatrzcie tylko ile ma miąższu i jak mało pestek. To znaczy, że można z niej dużo zrobić. Ta sztuka ważyła 900 g po wypestkowaniu i obraniu. a była i tak dość mała (ok 25 cm długości), upiekłam bułkę, zjadłam na obiad (jutro pokażę) i jeszcze mi zostało. Oprócz tego, że jest wydajna to jeszcze wyjątkowo łatwa w obróbce, bo łatwo się obiera obierakiem do warzyw i nawet bardzo słaba kobitka nie miałaby problemu z jej pokrojeniem.

poniedziałek, 15 marca 2010

 

chlebki Daktyla

 

Nie są to prawdziwe chlebki daktyla, bo nie zawierają najbardziej charakterystycznego składnika czyli mąki kukurydzianej. Bardziej niż obecność mąki kukurydzianej, w tym przepisie podoba mi się idea odrywania pojedynczych chlebków. Mojej rodzinie pomysł też przypadł do gustu, dzieciaki były zachwycone, że mogą sobie oderwać kawałek chlebka, ot tak. Chlebki zniknęły skonsumowane same, bez masła, szynki i sera, takie były wspaniałe. Ale wracając do mąki ... mój głupi błąd, przeczytałam przepis po łebkach i nie zastanowiłam się chwilę nad tym, że nie chodzi o skrobię kukurydzianą, tylko o mąkę. Zorientowałam się dopiero gdy odmierzałam składniki i uważniej przeczytałam przepis. Zdecydowałam jednak i tak dodać skrobię. Ha, tylko okazało się, że nie mam jej tyle ile trzeba i tak. Przy sprawdzaniu zawartości szafki pomyliłam opakowanie cukru pudru z opakowaniem skrobii. Już tak mam. Skończyło się na mące ziemniaczanej :) Chlebki były pyszne: skorupka chrupiąca, miąższ lekki, z mąką kukurydzianą wyszedł by pewnie bardziej zwarty i wilgotniejszy. Przepis cytuję za książką "Breads and Baking" ed. Gina Steer.

 

 

Chlebki Daktyla

 

350 g mocnej mąki pszennej

125 g mąki razowej

1 łyżeczka soli

50 g mąki kukurydzianej (co u mnie to już wiecie :))

2 łyżeczki suszonych drożdży

2 łyżeczki płynnego miodu

1 łyżka oliwy z oliwek

4 łyżki mleka

250 ml wody

mleko do posmarowania

sezam do posypania

 

 

chlebki Daktyla

 

 

Łączymy mąki, sól i drożdże  w misce, robimy zaglębienie w środku, dodajemy wymieszane, lekko podgrzane płyny* i zagniatamy gładkie ciasto. Ciasto zaczyna odstawać od ręki po dziesięciu minutach wyrabiania. Przykrywamy i odstawiamy na 1 i 1/2 godziny lub do podwojenia objętości. Wyrabiamy ciasto przez minutę. Formujemy 25 cm wałek i dzielimy na sześć części, kształtujemy owalne chlebki i układamy na blaszce w rzędzie tak aby chlebki się dotykały. Przykrywamy folią spożywczą na kolejne 45 min, lub do podwojenia objętości. Smarujemy mlekiem, posypujemy sezamem. Pieczemy w temp 220° przez 40-45 min.**


* nie wszystko na raz, bo ciasto może nie wziąć całego płynu, jeśli jest go za mało to można dodać wody

** przez pierwsze 10 min piekłam w temp. 220° z parą, a później 20 w temp 200°, po 40 min wyciągnęłabym z piekarnika węgielki, czas i temperaturę najlepiej dostosować do piekarnika.

 

 

chlebki Daktyla

Tagi: chleb
12:56, nobleva , bułki
Link Komentarze (4) »
piątek, 05 lutego 2010

 

 

blue cheese scones

 

Pisałam wczoraj o popołudniowej herbatce i sconach, które piekłam. Słodkie scones wyszły pyszne, robiłam je wedłud przepisu, który już przytaczałam na moim blogu, ale z użyciem mleka zamiast maślanki. Scones z niebieskim serem zrobiłam z ciekawości, bo dość długo za mną taka kombinacja chodziła. Nie byłam pewna przepisu, ale wolałam nic nie zmieniać, żeby sobie potem nic nie wyrzucać i móc wszystko zwalić na jego autora (James Tanner). Cóż, może nie były tak wyrośnięte jak te słodkie, ani tak rumiane (zapomniałam posmarować mlekiem), ale za to w smaku niczym nie rozczarowały, sam ich zapach podczas pieczenia był już bardzo obiecujący. Może i ryzykowałam, wybierając właśnie niebieski ser bo nie każdy go lubi, ale na szczęście, okazało się, że moja znajoma go uwielbia. Podaję przepis w oryginale, ale znów, jak to na Wyspach, w roli głównej występuje mąka samowznosząca się i w dodatku trzeba i tak dodać proszku do pieczenia. Może dobrze byłoby, przy użyciu zwykłej mąki podwoić ilość proszku do pieczenia, choć tutaj zgaduję.

 

Scones z niebieskim serem

 

300 g mąki samowznoszącej się

1 łyżeczka proszku do pieczenia (2 przy zwykłej mące)

50 g masła

50 g niebieskiego sera

1 duże jajko

50 ml mleka

 

Do malaksera wsypujemy mąkę, proszek do pieczenia i pokrojone masło. Dodajemy pozostałe składniki i miksujemy do momentu ich połączenia w ciasto (musiałam dodać ciut więcej mleka, żeby to się wydarzyło). Rozwałkowujemy na grubość 1 cm i wycinamy kółka o średnicy 5 cm, smarujemy scones mlekiem i pieczemy około 15 minut w temperaturze 180-200°.


poniedziałek, 18 stycznia 2010

 

bułki ze słodkich ziemniaków

 

Znów podczas weekendu było fast foodowo ale domowo: domowe frytki i paluszki rybne w sobotę, a w niedzielę hamburger TexMex, tylko że tym razem z domowymi bułeczkami. Bułeczki ze słodkich ziemniaków (a raczej ziemniaka) wydawały mi się bardzo przyzwoicie wpisywać w środkowoamerykański koncept dania. Oczywiście bułeczki są lekko słodkawe, ale nie słodkie, nie są to wogóle bułki deserowe, więc do wszelkich kombinacji się nadają. Są pyszne i śliczne: ciasto zarówno przed jak i po upieczeniu ma przepiękny kolor. Przepis pochodzi z książeczki Breads and Baking wydawnictwa Flame Tree Publishing


Bułeczki ze słodkich ziemniaków


225 g słodkich ziemniaków (tyle waży jeden średni)

15g masła

tarta gałka muszkatołowa

200 ml mleka

450 g mocnej mąki chlebowej

2 tsp soli (ja dałam jedną)

7g suszonych drożdży (ja dałam łyżeczkę)

1 roztrzepane jajko


Po ugotowaniu ziemniaka ubijamy go tłuczkiem do ziemniaków, albo rozdrabniamy widelcem, dodajemy masło i gałkę, mieszamy i dodajemy mleko. Powstanie nam dość rzadka konsystencja, ale tak ma być. Do miski przesiewamy mąkę, dodajemy sól i drożdże, dokładnie mieszamy. W środku robimy zagłębienie do którego wlewamy mleko z ziemniakami i jajko. W zależności od soczystości ziemniaka możemy musieć dodać odrobinę mąki lub mleka, ja musiałam dodać mąki. Wyrabiamy przez około 10 minut (według książki, ja wyrabiałam dwie minuty) i zostawiamy pod przykryciem do wyrośnięcia na godzinę lub do podwojenia objętości (ja powyrobieniu poszłam sobie na spacer nad rzekę na dwie godziny :)). Po tym czasie wyrabiamy ciasto jeszcze przez minutę (tu już nigdzie nie poszłam) lub aż będzie gładkie. Dzielimy na 16 części, formujemy bułeczki układamy na naoliwionym papierze do pieczenia, przykrywamy i odstawiamy na piętnaście minut do wyrośnięcia (a jeśli się wraca ze spaceru i wszyscy są wilczo głodni to można i na krócej). Można posmarować jajkiem i posypać ziarnami.  Pieczemy w 200°C przez 12-15 min.


Tagi: bułki
15:01, nobleva , bułki
Link Komentarze (3) »