Kulinarny pamiętnik
Zakładki:
A! Zdjęcia i teksty na tym blogu są moją własnością, proszę uszanuj to.
Copyright Ewa Szlachta 2009-2016
Instagram
Pinterest
Piszę też na
Szablon od:
Tagi
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl

chleb

niedziela, 26 kwietnia 2015

 

Eh. Właśnie opublikowałam przepis na Aylesbury Days. Zapomniałam, że obiecałam sobie przepisy wrzucać tu. Zajął mi ten wpis kawałek dzisiejszedo poranka i nie mam już blogowej energii na przerabianie zdjęć na pasujące do mojego tutejszego szablonu. Jeśli interesuje was przepis na pełnoziarnisty irlandzki chleb na sodzie to zapraszam TU.

Więcej ostatnio szyję niż eksperymentuję w kuchni dlatego pomimo obiecanego powrotu tak mnie tu mało, ale to się jeszcze wszystko może odwrócić.

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję, że wciąż tu zaglądacie. Buźka!

Tagi: chleb
11:31, nobleva , chleb
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 czerwca 2010

 

 

fozaccia z lawendą i czosnkiem

 

Lawenda zakwitła, ale dlaczego tylko jeden krzaczek? Krzaczków jest cztery: dwa stare i dwa młode, zakwitł jeden z młodych. Mam nadzieję, że ten się pospieszył i nie oznacza to, że reszta nie zakwitnie.

W poszukiwaniu przepisów lawendowych natknęłam się na przepis na focaccię z lawendą (kliku klik) i wydał mi się to przepis idealny dla początkującego lawendojada: zawsze można kwiatki, jeśli nie smakują, strzepnąć z focacci. Ale takiej potrzeby nie było, nie dałam lawendy zbyt dużo i o żadnym mydlanym smaku nie było mowy, mogłam jej nawet sypnąć więcej. Nie śledziłam przepisu z powyższej strony, ale wykorzystałam sam pomysł, dlatego podaję przepis własny, a oryginał zostawiam Wam do przestudiowania.

Ciasto na focaccię i pizzę robię dokładnie tak samo: na każde pół kilo mąki daję łyżeczkę suszonych drożdży, pół łyżeczki soli, wody ile ciasto weźmie i trochę oliwy, no tylko, że przy focacci może jest tej oliwy trochę więcej. Dzisiaj robiłam calzone i odebrałam trochę wyrośniętego ciasta na focaccię: rozciągnęłam, przygniotłam trochę opuszkami palców, posmarowałam oliwą, posypałam dwoma zmiażdżonymi ząbkami czosnku, kwiatkami lawendy i płatkami soli morskiej. Piekłam około 10 min w temperaturze 200°.

Pyszna jest taka focaccia: chrupiąca, słonawa, pachnąca oliwą czosnkiem, no i ta lawendowa nuta: wspaniała.

poniedziałek, 03 maja 2010

Wracam po małej przerwie w dostawie wolnego czasu :) Mam dzisiaj do pokazania coś na widok czego mam nadzieję się uśmiechniecie. Ja się uśmiechnęłam kiedy zobaczyłam zdjęcie chlebka z puszki w książce Dariny Allen 'Forgotten Skills of Cooking'. Autorka książki jest Irlandką i od lat prowadzi szkołę gotowania i ekologiczną farmę. Pewnego dnia jedna z jej uczennic za bardzo ubiła śmietanę i chciała ów twór wyrzucić do wiadra z odpadkami dla kur, ale Darina w ostatniej chwili uratowała owo masełko. Była zszokowana gdy okazało się, że większość uczniów nie wie, że masło powstaje ze śmietany. Wkrótce kobitka uruchomiła kursy pod nazwą Forgotten Skills of Cooking i w rezultacie ukazała się książka pod tym samym tytułem. Książkę otwiera rozdział o dobrach zebranych z łąk, pól, wód, a kończy rozdział o pieczeniu chleba. Baardzo polecam (tu kupiona).

 

 

chleb z puszki

 

 

Puszek po fasolkach używano po wojnie do wypieku chleba z prostego powodu: ciężko było zdobyć foremki. Musicie przyznać, że w dzisiejszych czasach pomysł ma wartość ekologiczną. Do pieczenia nadają się puszki, które otwiera się za pomocą otwieracza a nie przymocowanego dzyndzelka, bo otwierają się one na płasko i nie zostawiają obramówki zmniejszającej otwór. Należy je przed użyciem zahartować smarując wnętrze olejem i wsadzając do piekarnika na 10-15 min. Trzeba je ostudzić i czynność powtórzyć 3-4 razy (sugestia z książki).

 

Ja na razie zrecyklingowałam w ten sposób jedną puszkę w ramach eksperymentu. Z ciasta, które miałam przygotowane na chleb odebrałam około 300 g gotowego do wyrastania ciasta. Zajęło trochę więcej niż połowę puszki, ale nie wyrosło tak bardzo jak bochenek w keksówce, na dobrą sprawę ruszyło dopiero w piekarniku i solidnie się uniosło. Chlebek miał fantastyczną skórkę, no i te okrągłe kromeczki ...

 

 

chleb z puszki

 

 

Zwykły chleb pszenny

 

650 g mąki chlebowej

2 łyżeczki soli

1 łyżeczka cukru

7 g drożdży instant

400 ml wody

15 ml oliwy

 

Łączymy składniki, wyrabiamy na gładkie ciasto około dziesięciu minut. Dzielimy na bochenki (u mnie puszka i keksówka) zostawiamy do wyrośnięcia - najlepiej do podwojenia objętości, ale przy braku czasu 30-40 min wystarczy. Pieczemy w temp. 200° przez 40 minut.

 


Tagi: chleb
21:33, nobleva , chleb
Link Komentarze (15) »
piątek, 02 kwietnia 2010

 

 

focaccia

 

 

Czy Wy też macie śródziemnomorskie skojarzenia Wielkanocne: oliwki, winogrona, oliwa, wino, chleb, ryby? Ja mam. To są dla mnie smaki i zapachy sceneri w której dokonało się Zbawienie: winnice i gaje oliwne, pola zbóż i przydrożne drzewa figowe, skaliste wzgórza i jasne kontury miast. Myślę, że skojarzenie jest trochę nieuniknione, przecież tyle scen w Ewangeliach odnosi się do jedzenia: rozmnożenie chleba i ryb, łamanie chleba, przemiana wody w wino, namaszczenie stóp Jezusa olejkami, etc. Gdzieś tam w tle opowieści toczy się tłoczenie oliwy, deptanie winogron, bicie cepami w klepisko, pieczenie chleba.

Może lepszym wyborem w Wielkim Tygodniu byłaby maca, bo przecież kontekstem Wielkanocy jest Żydowskie święto Pesach, podczas którego nie wolno było spożywać ani posiadać w domu jakiegokolwiek zakwasu. Ale czyż Jezus nie uczył wystrzegać się innego kwasu*? Macę uwielbiam i pewnie pojawi się kiedyś tutaj. Dzisiaj focaccia, oliwkowy chlebek o którego od dawna prosiła mnie moja Córeńka, w końcu się udało zakamuflować trochę oliwek w tym celu. Chlebek robiłam na oko, ale naoczne składniki zważyłam, zmierzyłam, wyliczyłam więc jest jakiś przepis.

 

 

Focaccia

 

500 g mąki chlebowej

1 łyżeczka suszonych drożdży (lub wg wskazówek na opakowaiu)

300 ml ciepłej wody

3 łyżki oliwy z oliwek EV

15 oliwek

płaska łyżeczka soli

gruba sól do posypania

oliwa do polania


 

focaccia

 

 

Mąkę przesiewamy, dodajemy do niej sól, oliwę i wodę. Wyrabiamy aż ciasto stanie się gładkie i zacznie odchodzić od ręki. Lekko rozciągamy, na środek kładziemy posiekane oliwki, składamy ciasto, lekko rozciągamy i składamy znów. Powtarzamy czynność kilka razy aż oliwki rozejdą się po cieście w miarę równomiernie. Zostawiamy ciasto pod przykryciem na półtorej godziny lub do podwojenia objętości. Formujemy z ciasta płaski placek (u mnie dwa małe okrągłe), przykrywamy i zostawiamy na pół godziny. Przed pieczeniem ugniatamy lekko palcami, polewamy oliwą i posypujemy gruboziarnistą solą. Pieczemy około 20 min w temp. 200°.

 

 

focaccia

 

*8 rozdział Ewangelii Marka

czwartek, 11 lutego 2010

 

 

chleb z muscovado

 

 

Piekąc chleb nie kieruję się przepisami, ale robię go intuicyjnie, ale tym razem zanim cokolwiek wrzuciłam do miski zważyłam, tak więc mam coś na kształt przepisu. Chleb, a właściwie chlebo-buła, bardzo smakował mojej rodzinie, miał wyraźny, słodko-orzechowy posmak muscovado, a jednocześnie fantastycznie komponował się z serami i wędliną. Ja mogłabym go jeść z samym masłem. Oprócz smaku, chleb miał przepiękny, złoty kolor. Robiłam go z kilograma mąki, tak żeby wyszły mi dwa chleby, jeden, większy upiekłam w keksówce, a drugi, mniejszy, formowałam, ale ten wyglądał bardziej niż przerośnięta bułka.

 

 

Chleb z muscovado


1 kg mocnej mąki chlebowej (Hovis)

200 g mleka

30 g ciemnego muscovado

1 łyżeczka soli

2 łyżeczki suszonych drożdży (proporcje wg. opakowania drożdży)

500 g wody

 

Zrobiłam zaczyn z mleka, cukru, drożdży i łyżki mąki, przykryłam ściereczką i odstawiłam na półgodziny. Krócej pewnie by wystarczyło, ale miałam coś do zrobienia, tak naprawdę wystarczy, żeby drożdże się uaktywniły i zaczęły pracować, a to zajmuje 10-15 minut. Do miski z przesianą mąką wlałam zaczyn, dodałam sól i prawie całą wodę, wyrabiałam mikserem (końcówkami do ciasta, a nie do ubijania białek!), musiałam dodać resztę wody. Gdy składniki były dobrze połączone naoliwiłam ręce i wyrabiałam ciasto ręcznie. Nigdy tego nie robię z moim codziennym chlebem, pozwalam mu glutenować się samemu, ale, że to był chlebowy eksperyment, wolałam chleb poczuć w ręce. Wyrabiałam około 10 minut, na tyle mi starczyło sił. Odstawiłam, przykryłam, poczekałam aż podwoi obiętość, wyrabiałam znów, ale króciutko, tylko na tyle, żeby wytłoczyć co większe pęcherze powietrza, przełożyłam część do keksówki (a wątkiem przerośniętej bułki nie będę się zajmować). Przykryłam ściereczką, odstawiłam na 40 minut w ciepłe miejsce. Piekłam najpierw z parą, w maksymalnie nagrzanym piekarniku przez 10 minut, a później w temp. 200° jeszcze pół godziny.

 
1 , 2