Kulinarny pamiętnik
Zakładki:
A! Zdjęcia i teksty na tym blogu są moją własnością, proszę uszanuj to.
Copyright Ewa Szlachta 2009-2016
Instagram
Pinterest
Piszę też na
Szablon od:
Tagi
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl
niedziela, 31 października 2010

 

 

 

King prawns with glazed potatoes and passionfruit

 

 

 

Arek (kliku klik, autor i przepis) pokazywał to danie Claude Bosi we wrześniu i od tamtego czasu przymierzałam się do jego zrobienia. Połączenie smaków zupełnie mnie zaskoczyło, a przepis nie wydawał się na tyle wymagający technicznie, żeby odstraszał, wprost przeciwnie. Pewnie nigdy nie zrobię dwugwiazdkowego deseru, ale taki dwugwiazdkowy lunchyk niewykonalny się nie wydał. Oczywiście nie liczyłam na to, że wyjdzie mi dokładnie to samo i takie same jak Claude'owi czy Arkowi, ale stwierdziłam, że i tak warto spróbować, najwyżej nie przyznam się do wykonania.

Moje "kombinowanie" z przepisem, bo pokombinować musiałam, wynikało bardziej z wymagań składnikowych niż chęci zmieniania czegokolwiek. Zaczęłam już kilka tygodni temu od kupienia passiflory, czyli marakui. Kiedy Arek opublikował przepis była dostępna, wczoraj specjalnie się rozejrzałam za nią ale już jej nie mogłam w sklepie znaleźć. Te, które kupiłam wtedy były gładziutkie jak pupka niemowlaka, co oznacza, że niedojrzałe. Dojrzała jest bardzo pomarszczona, jak to mówi Gordon Ramsey, dojrzała jest tak pomarszczona jak jego twarz. Moje dopiero w tym tygodniu nabrały Gordonowskich zmarszczek, czas więc było zabrać się za pichcenie.

1 owoc marakui: obecny

Ziemniaków, które polecał Arek, w moim lokalnym "warzywniaku" nie ma, użyłam więc Maris Piper

1 duży ziemniak: obecny

Wywar warzywny u mnie jest zawsze w zamrażarce, sos rybny też z reguły jest ... ale tak się zdarzyło, że kupiłam też mule i miałam dość dużo płynu z ich parowania. Oczywiste mi się więc wydało, że lepiej jest użyć tego płynu pół na pół z wywarem z warzyw niż sosu, który już trochę stoi otwarty.

200 ml płynu: jest

25 g masła: jest

Szałwia: obecna, podobnie jak masło bez przygód

Krewetki. Hmm, na zakupy wybrałam się za późno, nie było świeżych królewskich. Miałam do wyboru surowe mrożone, albo już ugotowane, wybrałam te ostatnie, bo przynajmniej miały ogonki na sobie.

Postępowałam zgodnie z instrukcjami z jednym wyjątkiem, bałam się, że jeśli zacznę smażyć już ugotowane krewetki to je przedobrzę i będą gumowate (nie wiem czy tak by się stało, ale nie ryzykowałam), dlatego tylko je odgrzałam w tej samej (a raczej na tej samej) glazurze co to nią glazurowałam ziemniaki.

Powiem Wam, że nie spodziewałam się takiego smaku, w ogóle to ciężko określić czego się spodziewałam, absolutnie wparł mnie smak w krzesło. Dzieje się w tym daniu kilka fascynujących rzeczy. Pierwsza to niby tak znany maślano-morski smak, ale to w jaki sposób wydobywa się z ziemniaków, jest wspaniałe. Druga to mariaż szałwii (cała poszła na drugą stronę zdjęcia i musicie mi uwierzyć na słowo, że tam była) z marakują, który po pierwszym kęsie klasyfikuje się jako niebiański. Trzecia to to jak te dwie harmonie harmonizują się razem.

Zróbcie sobie to danie!!!

Arku, dziękuję:)

czwartek, 28 października 2010

 

 

 

fennel risotto

 

 

 

Tydzień temu pokazywałam Wam śliwkową chińszczyznę z kaczką, tamto danie zostało zrobione z piersi, został mi po tych piersiach korpus (bez nóg) do wykorzystania. Ugotowałam na nim rosół, do którego, oprócz zwykłych rosołowych warzyw, dodałam główkę fenkułu, wyszedł bardzo aromatyczny i jak to zwykle z kaczką bywa - tłusty. Tłuszczu się nie boję, to on nadaje potrawom mięsnym aromatu, ale go nie lubię w nadmiarze, dlatego rosół powędrował na stół dopiero na następny dzień, po schłodzeniu, zebraniu tłuszczu i sklarowaniu. Pyszny był, część zjedliśmy jak to rosół, z makaronem, a częśc zostawiłam do risotto. Postanowiłam pójśc za ciosem z tym fenkułowym aromatem, miałam jeszcze jedną główkę, więc wykorzystałam ją do risotto. Bardzo mi smakowało, fenkuł był dośc wyczuwalny, lecz nie bardzo dominujący, może dlatego, że zdecydowałam się na jego miękką wersję i dodałam go na początku do szalotki, nie bardzo odpowiadają mi chrupkie kawałki w risotto, to dla mnie ma byc w miarę miękkie danie (choc ryż oczywiście musi byc al dente :) ).

 

 

 

Risotto z fenkułem

 

 

400 g ryżu arborio

ponad litr rosołu (z kaczki, z fenkułem)

1 szalotka

150 ml białego wina

1 fenkuł

sól i pieprz

tarty parmezan (wg uznania)

garśc groszku (użyłam mrożonego)

oliwa

 

 

W ciężkiej patelni rozgrzewamy oliwę nie skąpiąc jej, tak aby przykryła dno cienką warstwą. Dodajemy drobno siekaną szalotkę i smażymy ją na małym ogniu do miękkości, dodajemy drobno posiekany fenkuł i smażymy jeszcze około minuty, dodajemy ryż, mieszamy. Kiedy ryż będzie lekko szklisty dodajemy wino, kiedy się wchłonie podkręcamy palnik i dodajemy pierwszą chochlę rosołu/bulionu, cały czas mieszając dodajemy kolejne porcje płynu gdy poprzednia się wchłonie. Po dodaniu ostatniej porcji rosołu dodajemy groszek, mieszamy, kiedy groszek będzie gorący dodajemy parmezan i przyprawiamy. Ryż powinien mieć wciąż widoczne białe ziarno w środku i risotto nie powinno być suche, nie powinno się pozwalać odparować całemu płynowi. 

 


środa, 27 października 2010

 

 

 

 

kruche pierożki z jabłkami

 

 

 

Pierogowy dzień wczoraj miałam. Zachciało nam się ruskich, to znaczy mi i mojemu mężowi. Jedno dziecko na dźwięk 'ruskie' robi pierożkowe oczy i jego twarz przybiera błogi wyraz, na tomiast drugie dziecko, gbyby mogło, to kącikami ust dotknęłoby podłogi. Zawsze tak jest, dlatego zawsze robię parę innych pierogów, z owocami lub z kaszą i serem. A, że mam wolne i musiałam sobie pobyc w kuchni, to zdecydowałam się tym razem zrobic oprócz ruskich kruche z jabłkami z Pierogarni, będąc absolutnie pewną, że te dziecinka zje. Zjadła.

Przepis odnajdziecie tu (kliku klik), ja zmniejszyłam proporcje prawie o połowe, coś mi tam nie wyszło jak należy przy moich obliczeniach i ciasto mi potwornie pękało, ale to nic, bo pyszne było niesamowicie. Nie zużyłam wszystkich jabłek dzielnie startych przez dziecinkę, dla której pierożki były głównie przeznaczone, więc dodałam do nich dużo cukru i trochę śmietanki, pogotowałam trochę i wyszedł mi pyszny sosik tofi-jabłkowy. Polecam i pierożki i sosik.

wtorek, 26 października 2010

 

 

 

fusilli with pumpkin

 

 

 

Danie dla tych amatorów makaronu, co to nie muszą miec pół litra sosu na talerzu żeby swą porcję zjeśc z przyjemnością. Do mojego dania wystarczy tylko ugotowany makaron, klika plasterków chili i czosnku obsmażonych na oliwie razem z cienkimi paskami dyni zdjętymi z warzywa za pomocą obieraka do ziemniaków, oraz kilka wiórów parmezanu. Jeśli wszystko świeże i dobrej jakości to danie jest pierwsza klasa. I to już wszystko z Belfastu na dziś, bom się urobiła po pachy dwoma rodzajami pierogów i mam lekko dosyc i nawet mi się pisac nie chce. A świdry w niedzielę jadłam, z tej samej dyni robione co buła. No to pa.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5