Kulinarny pamiętnik
Zakładki:
A! Zdjęcia i teksty na tym blogu są moją własnością, proszę uszanuj to.
Copyright Ewa Szlachta 2009-2016
Instagram
Pinterest
Piszę też na
Szablon od:
Tagi
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl
poniedziałek, 08 września 2014

 

jogurt naturalny

 

 

Jemy dużo jogurtu naturalnego. Na tyle dużo, że pewnego dnia przyszła pora na zastanowienie się nad uruchomieniem własnej produkcji. Czysta ekonomia takie refleksje narzuciła. Litr przyzwoitego jogurtu kosztuje około dwóch funtów, produkcja litra w domu kosztuje pięcdziediąt pensów. Nie jest to kosztowny eksperyment nawet jeśli miałby się nie udac!

Zanim wystartowałam z jogurtem odwiedziłam mnóstwo stron internetowych o jego produkcji. Nie czułam się jednak po ich lekturze zachęcona, komplikowały tak przecież prostą sprawę. Na szczęście mam dobrą pamięc (wybiórczo dobrą) i przypomniałam sobie prościutki przepis Jamiego O. Nie pamiętałam gdzie go widziałam,* ale zapamiętałam proces. Zapytacie dlaczego w takim razie nie zaczęłam od niego? Ano dltego, że wydał mi się zbyt prosty. Bo przecież to nie może byc aż tak?! Tylko, że to właśnie jest takie proste!

Według Jamiego wystarczy doprowadzic litr mleka do prawie wrzenia, odstawic, poczekac aż będzie letnie (tj będziesz w stanie trzymac w nim palec przez 10 sekund bez uczucia dyskomfortu), wmieszac cztery (chyba!) łyżki jogurtu naturalnego (żywego, z bakteriami!), przykryc i odstawic na noc. Rano powinien byc gotowy.

Zrobiłam tak, ale mi nie wyszedł. Mógł mi nie wyjśc z kilku powodów: mogłam przegotowac mleko, moje tytanowe paluchy mogły źle ocenic temperaturę i mogły mi bakterie z jogurtu zdechnąc w zbyt ciepłum mleku, jogurt mógł byc mało świeży, bakterie moigły byc za słabe, mogło ich w jogurcie już nie byc. Mogło byc za zimno w domu.

Przyjęłam, że jogurt, który użyłam jako starter, był za słaby i że najprawdopodobniej było za zimno. Z jednej z przeczytanych stron zapamiętałam, ze kluczowe jest utrzymanie w miarę stałej temperatury otoczenia, u mnie tak pewnie nie było. Bakterie potrzebują trochę ciepła do rozwoju (około 40 stopni) jakby nie było.

Kupiłam inny jogurt, po ostygnięciu mleka i dodaniu jogurtu wsadziłam słoik z jogurtem do piekarnika z zapalonym światłem. Tak sobie tam stał całą noc i się zrobił. Żarówka wytworzyła właśnie koło 40 stopni w zamkniętym piekarniku.

Pierwszy domowy smakował dziwnie sam. Był lekko gorzkawy i miał dziwny posmak. Był absolutnie jadalny i lepszy od niektórych kupowanych, ale wciąż. Zjadło się jednak. Końcówkę zostawiłam do następnej produkcji, końcówkę następnego do kolejnej i tak się to już toczy od kilku tygodni. Jogurt jest w miarę gęsty i ma coraz lepszy smak, z tamtego posmaku nic nie zostało i jogurt jest teraz taki jak lubię najbardziej: lekko słodki i lekko kwaśny, kremowy, pyszny!

Używam najbardziej tłustego, świeżego mleka dostępnego tu gdzie mieszkam, ale podobno z chudszego mleka też da się jogurt zrobic.

Kto rusza z produkcją?