Kulinarny pamiętnik
Zakładki:
A! Zdjęcia i teksty na tym blogu są moją własnością, proszę uszanuj to.
Copyright Ewa Szlachta 2009-2016
Instagram
Pinterest
Piszę też na
Szablon od:
Tagi
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl
wtorek, 27 września 2011

 

 

 

mushroom lasagne

 

 

 

Mam chwilową niechęć do mięsa, dużo ciemnych pieczarek (chestnut) i makaron do lasagne. Oto efekt.

 

 

Lasagne z pieczarkami

 

 

 

porcja sosu bechamel według tego przepisu

500 g pieczarek

1 cebula

makaron lasagne (u mnie świeży)

oliwa z oliwek

S&P

gałka muszkatułowa

parmezan lub inny ser

 

 

Przygotuj sos bechamel. Pieczarki pokrój w plasterki lub połówki plasterków, posiekaj cebulę. Przysmaż cebulę na oliwie z oliwek, dodaj pieczarki, podsmaż chwilę, przypraw solą, pieprzem i gałką, przykryj i duś aż będą miękkie, odkryj i pogotuj chwilę aby odparowały, ale nie wysmażaj ich za bardzo, niech będą wilgotne. Jeśli używasz suszonego makaronu podgotuj go. Przekładaj płaty makaronu z sosem i pieczarkami (makaron, pieczarki, bechamel, makaron, powtórz) na wierzch wylej resztę sosu, posyp parmezanem, zapiekaj w temperaturze 180° około 20 min.

wtorek, 20 września 2011

 

 

 

kurczak tandoori

 

 

 

Tandoor to rodzaj glinianego pieca używanego w południowej Azji. Budowa jest niezwykle prosta, jest to dzban na dnie którego żarzy się drewno lub węgiel drzewny, a rzeczy które się w nim mają piec wsadza się bezpośrednio do niego nabite na metalowe pręty. Jak sobie zapewne wyobrażacie, temperatura osiągana w tandoor jest bardzo wysoka (około 500°) i znajduje to odzwierciedlenie w charakterze potraw. Niezwykle wysoka temperatura sprawia, że jedzenie piecze się w nim krótko, mięso tak pieczone ma przypieczoną chrupiącą skórkę i jest soczyste w środku. Potrawy pieczone w tandoor określa się mianem tandoori, domyślacie się już więc, jeśli przeczytaliście tytuł dzisiejszego posta, że to co Wam dzisiaj pokazuję nie jest tak naprawdę potrawą tandoori: takiego dzbana nie posiadam (ale kto wie, są dostępne, nie są tanie, ale cena nie jest ceną zaporową - jest to jednak sam dół listy marzeń). Jeśli ktoś ma więc ochotę mnie zbesztać za nieprawowite użycie nazwy to może ... ale .... mięsa, które mają piec się w tandoor przygotowuje się w charakterystyczny sposób, który wykorzystałam właśnie do tego dania, dlatego pozwalam sobie użyć nazwy.

Jest to moje drugie podejście do tej potrawy, ale pierwsze, którym mogę się podzielić - bo naprawdę bardzo smaczne. Poprzednia wersja budziła mieszane uczucia wśród domowników, ta została zjedzona przez wszystkich ze smakiem. Do poprzedniej użyłam mieszanki tandoori ze sklepowej półki i przepisu z jej opakowania, co okazało się błędem. Mieszanka zawiera: słodką paprykę, sól, cukier, czosnek, cebulę, kolendrę, kmin rzymski, imbir, cynamon, kozieradkę, pieprz, gorczycę, czili i nasiona selera - a więc wszystko co można sobie tylko wyobrazić, ale w sumie nie ma konkretnego smaku. Tym razem, robiąc tandoori,  byłam mądrzejsza, porównałam swoją mieszankę (której postanowiłam nie wyrzucać) z tą, której do tej potrawy użyli Andrzej i Irena (idź do ich przepisu). Przyprawa omani, której użyli, jest uboższa w składniki, ale co za tym idzie musi być o wiele bardziej wyrazista, z czystym sumieniem polecam ją więc zamiast mieszanki, której ja użyłam. Omani zawiera goździki, której nie ma w mojej przyprawie; uznałam, że duża ich ilość dodana do marynaty naprawi ten sklepowy brak charakteru - to była dobra decyzja. Oprócz tego do marynaty powędrowały te świeże składniki, które dodałabym do każdej innej potrawy typu curry.

Mieszanki oczywiście więcej nie kupię, zrobię sobie sama, kupiłam ją bo nie wiedziałam co to za papryka, która nadaje tej potrawie takiego pięknego koloru; okazało się, po lekturze różnorakich przepisów, że to po prostu czerwony barwnik.

 


Kurczak tandoori

 

 

kurczak (u mnie 4 całe nogi, mogą być dowolne części ptaka)

3 łyżki mieszanki tandoor (lub omani, ale nie będę zgadywała ilości)

opakowanie słodkiej papryki

łyżeczka goździków (opcjonalnie)

cztery ząbki czosnku, lekko zmiażdżone

cebula, pokrojona w plastry

3 cm korzeń imbiru, starty

500 ml gęstego jogurtu naturalnego (użyłam greckiego)

coś pikantnego wg uznania (pieprz kajeński jest idealny)

łyżeczka soli

 

Dzień wcześniej wymieszaj wszystkie przyprawy i świeże składniki z jogurtem, kurczaka podziel na porcje, obierz ze skóry i ponacinaj (skraca to czas pieczenia), obtocz w marynacie i schowaj do lodówki. Następnego dnia rozgrzej piekarnik do możliwie najwyższej temperatury, jeśli Twój piekarnik ma grill ustaw go na najwyższą temperaturę (u mnie 240°), piecz kawałki kurczaka 20-25 min obracając od czasu do czasu. Lekkie zwęglenia są mile widziane - tak przecież wyglądałby kurczak wyciągnięty z tandoor.



 

 


wtorek, 13 września 2011

 

 

 

tarta z wędzonymi krewetkami i łososiem

 

 

 

Smak wędzonych krewetek zupełnie mnie oczarował. Podejrzewałam, że będą dobre, ale nie spodziewałam się, że aż tak. Wędziłam je specjalnie do tarty, ale po otwarciu puszki-wędzarni troszkę sobie skubnęłam. Pyszne, soczyste, o jeszcze wyraźnym smaku morza a już cudnym ciepłym aromatem wędzenia. W tarcie trochę oczywiście zgubiły swą soczystość z racji dodatkowego pieczenia, ale i tak były bardzo smaczne. Łosoś wędzony na ciepło też pyszny, zachowuje się jak pieczony, tylko że ma wędzony smak i ciemniejszą zewnętrzną warstwę.

Oczywiście można łososia wędzonego na ciepło zastąpić wędzonym na zimno (ze sklepowej półki), będzie też smacznie, chociaż może mniej ekonomicznie (250 g surowego łososia kosztuje tu mniej niż 100 g najtańszego wędzonego, nie mówiąc już o tym ile kosztuje dobry).


O tym jak się wędzi w puszce pisałam już kiedyś (przejdź do wpisu o domowej wędzarni), zrobienie sobie takiej to niewiele zachodu, a efekty są wspaniałe, zachęcam Was więc.

 

 

250 g surowego łososia

150 g surowych krewetek (surowe to te szare)

arkusz kruchego ciasta (raz na jakiś czas można sobie przecież życie ułatwić i po prostu kupić ;))

dwie łyżki siekanego koperku

200 ml śmietany (u mnie creme fresh)

3 jajka

S&P

opcjonalnie: parmezan lub inny ser do posypania

do wędzenia: herbata Lapsang, lub inna

 

 

Łososia i krewetki wędź przez pięć minut na herbacie, jeśli wędzarnia jest mała zrób to na raty. Formę do tarty wyściel ciastem i podpiecz (około 10 min w 200°), najlepiej oczywiście wyścielić ciasto folią aluminiową i wysypać na nią fasolki do pieczenia, ale moje fasolki gdzieś przepadły i musiałam się obejść bez (co z resztą widać po tarcie). Na podpieczony spód wyłóż krewetki i łososia podzielonego na kawałki, śmietanę, jajka i koperek wymieszaj dokładnie, przypraw, zalej tą mieszanką łososia i krewetki, posyp serem. Piecz w 200° aż tarta będzie dobrze ścięta.

 

Do tej tarty polecam sałatkę z cienko pokrojonego fenkułu, cebuli i zielonej sałaty, solidnie skropionych oliwą i sokiem z cytryny, przyprawioną solą i pieprzem.

 

O mały włos a przegapiłabym:


sobota, 10 września 2011

 

 

 

garlic mushrooms

 

 

 

Pachnie przede wszystkim, lecz nie tylko, czosnek. Pieczarki przyprawiłam na modłę chińską, ale zachwiałam równowagę, która powinna charakteryzować tego typu danie, na korzyść czosnku. Właściwie pierwotna idea była taka, że będą to czosnkowe pieczarki, to że orientalne wynikło z zawartości szafek. Bo prawda jest taka, że pomimo tego, że lista składników do tego typu dań jest zazwyczaj długa, to są to dania niezwykle ekonomiczne i jeśli raz się kupi zestaw przypraw/sosów to wystarczą na bardo dużo dań i w przeciwności do kosmetyków nie kończą się wszystkie naraz. Jeśli więc ktoś gotuje chińszczyzny regularnie tak jak ja, to do tego dania musi dokupić tylko pieczarki i makaron. W przeliczeniu na realia Belfastu jest to obiad dla czteroosobowej rodziny w cenie biletu autobusowego z peryferii do centrum miasta dla jednej osoby. Oczywiście będzie to wyglądało trochę inaczej jeśli są to dla Was wciąż obce smaki - jeśli tak to to jest danie warte zaopatrzenia się w to co niezbędne.

 

 

Pieczarki

 

 

250 g pieczarek (u mnie ciemne, tzw. chestnut)

chiński makaron, lub ryż jeśli wolicie

pół główki czosnku

1 chili (lub łyżeczka suszonego)

3 cm kawałek imbiru

łyżka sosu sojowego

łyżka wina ryżowego

czubata łyżeczka przyprawy pięć smaków (używam domowej - przepis niedługo)

łyżeczka skrobi kukurydzianej/ziemniaczanej

kubek rosołu

łyżka oleju

opcjonalnie: łyżka cukru, sok z połowy cytryny/limonki

 

 

Posiekaj chili, zmiażdż czosnek, zetrzyj lub posiekaj imbir, pokrój pieczarki wzdłuż na cztery lub sześć w zależności od wielkości. Ugotuj makaron lub ryż, podgrzej rosół. Przygotuj pozostałe składniki tak aby były pod ręką. Rozgrzej olej w woku lub w głębokim rondlu, wrzuć czosnek, chili i imbir i przyprawę pięć smaków. Smaż i mieszaj około minuty, wrzuć pieczarki smaż około dwóch minut, dodaj sos sojowy i wino ryżowe, poczekaj aż się zagotują wtedy dodaj gorący rosół i gotuj aż pieczarki będą gotowe. Spróbuj sos, dopraw cukrem i sokiem z cytryny jeśli chcesz. Na koniec dodaj skrobię rozrobioną w niewielkiej ilości zimnej wody, poczekaj aż sos zgęstnieje, dodaj ugotowany makaron i wymieszaj. Jeśli używasz ryżu lepiej go po prostu polać sosem.


środa, 07 września 2011

 

 

 

danie jednogarnkowe z wołowiną, chorizo, ziołami i kluskami

 

 

 

Lubię pierwsze oznaki jesieni, lubię pierwsze jesienne wieczory, deszcz bijący o szyby, gwizd wiatru w kominie, dogrzewanie się kominkiem, siadanie w kręgu światła rzucanego przez lampkę, grube skarpety na stopach i kubek gorącej herbaty. Lubię też jesienne gotowanie, garnki wypełnione rozgrzewającymi dobrociami, syte i aromatyczne.  Czyż jesień to nie idealny czas na jednogarnkowce?

Dzisiaj do mojego garnka powędrowała wołowina, chorizo, warzywa i zioła - same pyszności. Dodałam też parę kluseczek, żeby się jeszcze bardziej uszczęśliwić i żeby dzieci miały co jeść gdyby im zawartość garnka nie do końca odpowiadała.

 

 

Jednogarnkowiec

 

 

400 g chudej wołowiny

1 kiełbaska chorizo

2 cebule

4 ząbki czosnku

warzywa według uznania (u mnie 2 marchewki, 1 pasternak, pół czerwonej papryki, 1 słodki pomarańczowy ziemniak)

gałązka tymianku

gałązka oregano

garść siekanej zielonej pietruszki

1 pikantna papryczka

sok z połowy cytryny (opcjonalnie)

litr rosołu

S&P

łyżka oleju

 

na kluseczki:

200 g mąki

ok 110 ml wody

 

Pokrój warzywa i mięso w kostkę lub plastry, podsmaż na oleju tak aby nabrały koloru, wrzuć do żaroodpornego garnka, dodaj wszystkie pozostałe składniki i wstaw do piekarnika rozgrzanego do 180°. Z mąki i wody zagnieć elastyczne ciasto, utocz z niego wałeczki i pokrój w poprzek, lub po prostu porwij ciasto w kawałeczki. Po godzinie wyciągnij garnek z piekarnika, dodaj kluseczki, zamieszaj, przykryj i wstaw do piekarnika na kolejne pół godziny.



 



 
1 , 2