Kulinarny pamiętnik
Zakładki:
A! Zdjęcia i teksty na tym blogu są moją własnością, proszę uszanuj to.
Copyright Ewa Szlachta 2009-2016
Instagram
Pinterest
Piszę też na
Szablon od:
Tagi
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl
wtorek, 17 czerwca 2014

 

 

kuskus z kalafiora

 

Na samym początku września zmieniłam sposób odżywiania się. O tym co i dlaczego i jak napisałam na Aylesbury Days, jeśli nie czytaliście to odsyłam Was do tamtego wpisu (kliknij tu). Nie będę się tu wdawała w szczegóły, ale wspomnę tylko o tym, że jem o wiele mniej węglowodanów niż wcześniej. Nie zrezygnowałam z nich kompletnie, jedynie ograniczyłam ilośc porcji. Konsekwencją tego jest to, że jem o wiele więcej warzyw niż poprzednio. Dlatego moją uwagę przykuwają wszelkie przepisy, które wykorzystują warzywa w sposób jeszcze przeze mnie nie próbowanym. Tak było właśnie z kuskusem zrobionym z kalafiora. Korcił mnie i korcił, aż w końcu zrobiłam. Od początku wiedziałam, że nie będzie to tylko taki pic na wodę: zrób sobie kuskus z kalafiora i udawaj, że prawdziwy, a to tylko pseudo zamiennik. Kalafior wydawał mi się na to zbyt wyrazisty. Miałam rację. Kuskus z kalafiora jest bombowy, jeśli lubi się to warzywo oczywiście. 

Kalafior musi byc suchy (co nie oznacza nieumyty!) i podzielony na różyczki. Wsadza się go do malaksera i miksuje aż będzie zupełnie drobniutki. Taki "kuskus" można jeśc surowy, ale ja wolałam zjeśc na ciepło. Wrzuciłam go na patelnię z łyżką wody, łyżką masła i sokiem z cytryny, przyprawiłam i poddusiłam przez kilka minut. Jedliśmy z grillowanymi warzywami (cukinia i dynia), ziołami (pietruszka i tymianek) i kurczakiem. 

Mi bardzo ten obiad smakował. Tak, taki "kuskus" smakuje jak kalafior, ale jednak przez to, że jest rozdrobniony trochę inaczej się je. Nie jestem z tych co się trzęsą jak węglowodanów nie ma na talerzu, więc nie jestem w stanie Wam powiedziec, czy da się takim "kuskusem" oszukac mózg. Może nie, ale warto wypróbowac. 

Ja na pewno powtórzę, może tym razem w jakimś typowo marokańskim daniu?

wtorek, 03 czerwca 2014

 

 

jeśli chce się pisać o wątróbce? Sama nazwa jest mało atrakcyjna i nieodzownie kojarzy mi się z padliną. Nie potrafię od tego skojarzenia uciec. Teraz sprzedaję je Wam. Mam problem z wątrobami większych zwierząt i nie potrafię się do nich przekonać, ale do małych, zgrabnych wątróbek z kurczaka przekonało mnie parę smacznych dań z nimi. Nie jest to jednak tak, że są one czymś za czym przepadam i co gotuję często. Raczej jest inaczej. Mam na nie ochotę mniej więcej raz w roku. Udało mi się je kilka razy przyrządzić przyzwoicie smacznie, ale wyjątkowo smaczne jadłam raczej poza domem. Tym razem udało mi się jednak zrobić coś naprawdę pamiętnego z nimi. Udusiłam je z czerwoną cebulą i brązowymi pieczarkami. Może to i oczywiste połączenie no i tak, jadłam wcześniej, ale to co zmieniło to danie z dobrego w pyszne to dodatek świeżego szpinaku, świeżego tymianku i octu sherry.

 

 

wątróbki drobiowe ze szpinakiem

 

 

Wątróbki drobiowe

 

300-400 g wątróbek drobiowych

250 g brązowych pieczarek

2 czerwone cebule

kilka gałązek świeżego tymianku (u mnie też kwiatki)

dwie łyżki masła

sól i pieprz

dwie garści świeżego szpinaku

łyżeczka octu sherry

 

Cebulę i pieczarki pokrój w plasterki. Wątróbki oczyść z wszystkiego czego nie masz ochoty jeść i pokrój  każdy płat na trzy/cztery części. Na patelni rozgrzej połowę masła, dodaj cebulę i na bardzo wolnym ogniu smaż do miękkości. Dodaj pieczarki i cześć tymianku. Posól, popieprz i smaż powoli aż również będą miękkie. Ściągnij cebulę i pieczarki z patelni, dodaj do niej resztę masła i wątróbki. Smaż również na wolnym ogniu, powoli aż będą mięciutkie i rozpływające się w ustach. Dodaj ocet, pieczarki z cebulą i umyty, odsączony szpinak (żeby nie był zbyt mokry bo to rozwodni sos). Wymieszaj, poczekaj aż szpinak zwiędnie, dodaj trochę więcej tymianku i ewentualnie trochę soli i pieprzu.

Dla mnie był to obiad sam w sobie, ale mój mąż jadł na toście z ciemnego pieczywa i poleca.