Kulinarny pamiętnik
Zakładki:
A! Zdjęcia i teksty na tym blogu są moją własnością, proszę uszanuj to.
Copyright Ewa Szlachta 2009-2016
Instagram
Pinterest
Piszę też na
Szablon od:
Tagi
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl
wtorek, 28 czerwca 2011

 

 

 

Belfast Lough

 

 

 

Jak ja lubię wakacje! Może to powód dla którego wciąż jeszcze nie rozstałam się ze szkołą :) Jeszcze tylko jutro do pracy! A później ... trochę okrężną drogą do Polski! Do zobaczenia w kraju ;)


23:26, nobleva , inne
Link Komentarze (12) »
sobota, 25 czerwca 2011

Mój ostatni przepis według diety Dukana ukazał się w kwietniu poprzedniego roku. Według statystyk dużo osób wchodzi na mój blog z linków na forach o tej diecie i z blogów jej poświęconych. Właśnie do nich kieruję ten wpis.

Dziękuję Wam wszystkim za te odwiedziny i za komentarze, to jest wszystko dla mnie bardzo cenne. Jeśli zrobiliście jakieś przepisy z mojego bloga i jeśli w jakikolwiek sposób urozmaiciły one Wam czas diety to jest mi ogromnie miło. Wiem z własnego doświadczenia, że na tej diecie różnorodność to podstawa, przy tak ograniczonej ilości produktów, które można jeść, jest po prostu bezcenna.

Dieta Dukana zdaje się wzbudzać coraz więcej kontrowersji, nie wiem czy słusznie czy nie, bo nie jestem z wykształcenia dietetykiem i to co wiem na temat odżywiania się jest w sumie wiedzą ogólną. Ale skoro ten blog jest dla niektórych blogiem dukanowskim, to postanowiłam się podzielić moimi doświadczeniami. Po ponad roku milczenia na ten temat.

Na diecie Dukana, w stosunkowo krótkim czasie schudłam tyle ile chciałam schudnąć. Pełen sukces pod tym względem. Udało mi się schudnąć po raz pierwszy w życiu. Na pierwszym i drugim etapie trzymałam się diety bardzo ściśle i nie pozwalałam sobie na odstępstwa, w drugim tygodniu trzeciego etapu byłam chora i nie mogłam trzymać się diety, co nie odbiło się w żaden sposób na wadze. Wszystko szło dobrze ale gdzieś w drugim tygodniu stabilizacji wagi nagle i bez żadnego uprzedzenia odrzuciło mnie od wszelkich dukanowskich produktów. Nie mogłam patrzeć na jogurty, serki, chude szynki, etc. Wszystko stawało mi w gardle, o zachowaniu proteinowego czwartku nie mogło więc być mowy. Miesiąc temu po raz pierwszy od ponad roku kupiłam jogurt naturalny, zjadłam go z miodem na śniadanie, bez odruchu wymiotnego.

Powoli, bardzo powoli moja po dietowa garderoba stawała się coraz ciaśniejsza.

Dwa miesiące temu użyczyłam mojego pokoiku w szkole pielęgniarkom, które ważyły i mierzyły pierwszaków. Trwało to kilka dni i kobitki zostawiały sprzęt ciężki (wagę i miarkę) na noc u mnie. Zważyłam się gdy sobie poszły w pierwszy dzień. Nie wierzyłam własnym oczom. Odjęłam to co wydawało mi się rozsądne ze względu na porę dnia i ubiór ale wciąż ważyłam więcej niż przed dietą! Dopadło mnie jo-jo na swym długim sznureczku.

O ponownym przejściu na Dukana nie było nawet mowy. Na samą myśl się wzdrygam.

Znalazłam w internecie zestaw ćwiczeń, który mi odpowiadał (ten) i od dwóch miesięcy ćwiczę prawie codziennie - na początku ćwiczyłam codziennie, teraz minimum trzy razy w tygodniu, czasem częściej, czasem rzadziej - zależy od mojej aktywności w ciągu dnia. Zmieniłam też trochę styl odżywiania się: nie jem wieczorem, zrezygnowałam z chleba na rzecz chrupkiego pieczywa (które bardzo lubię) i ... włączyłam do diety więcej dobrych tłuszczy: oliwę z oliwek, dużo różnych pestek. Odkryłam, że podjadając pestki i lejąc więcej oliwy do lunchowej sałatki jestem dłużej syta. A i odkryłam jeszcze jedną rzecz: wcale nie jest nieuprzejmie nie poczęstować się ciastem przyniesionym przez koleżankę z pracy. W mojej pracy co chwile ktoś ma urodziny, albo ktoś chce nam podziękować albo umilić życie ciastem. Wgryzam się w jabłko i staram się ignorować zapach czekolady, bywa ciężko i kilka razy uciekłam z pokoju nauczycielskiego żeby powstrzymać ślinotok.

Nie wchodzę na wagę, nie interesuje mnie co pokaże wskazówka, ważne, że spokojnie wchodzę w swoje po dietowe dżinsy. Zajęło to mniej więcej tyle samo czasu co na diecie, ale efekt jest inny. Nie jestem może jeszcze super zgrabna, ale już dużo szczuplejsza, na pewno o wiele silniejsza fizycznie, o wiele sprawniejsza, pewnie zdrowsza. To nie dieta Dukana jest cudem, cudem jest ludzka determinacja. Jeśli jesteście na tyle zdeterminowani żeby przez całe tygodnie jeść białko to jestem pena, że nie zabrakłoby Wam determinacji do tego, żeby schudnąć poprzez ruch, zyskując nie tylko szczuplejsze ale też o wiele zdrowsze ciało.

Dieta Dukana polega na przechytrzeniu organizmu, ja z tego, że mi się to udało zrobić byłam bardzo dumna. Teraz mam tylko nadzieję, że za to oszustwo nie poniosę kary, że nie zrobiłam sobie krzywdy, która gdzieś tam się czai w środku i kiedyś się ujawni.

To jak chudniemy to nasza osobista sprawa, ale uprawiam ten ekshibicjonizm z jednego powodu: nie chcę żeby ten blog był postrzegany jako zachęcający do diety Dukana, nie zachęcam i nie namawiam. Zostawiam wszystkie dukanowskie wpisy, zostawiam przepisy, to było pewne doświadczenie i bardzo twórczy moment w kuchni i nie chciałabym tego wymazywać, ale na temat tej diety zmieniłam zdanie i tego też nie chcę ukrywać.



piątek, 17 czerwca 2011

 

 

 

lemon chicken with chickpeas

 

 

To co widzicie na zdjęciu było wprost przepyszne! Mój najsurowszy krytyk popatrzył na mnie z wielkim uznaniem po pierwszym kęsie. Poklepuję się więc po ramieniu i polecam serdecznie.

 

 

 

Cytrynowy kurczak z cieciorką

 

na potrawkę:


8 filetów z udek kurczaka

puszka cieciorki

2 marchewki

1 cebula

1 tłusty ząbek czosnku

5 łyżki oliwy z oliwek

pęczek pietruszki*

sok z 1 cytryny

sól i pieprz

 

na kuskus:

dowolna ilość kuskusu

siekana mięta i pietruszka*

sól i pieprz

oliwa z oliwek

 

 

*kolendra byłaby znakomitym dodatkiem, ale krytyk nie lubi więc użyłam pietruchy

 

Mięso pokrój na kawałki (filet z udek na cztery części będzie w sam raz), posiekaj cebulę i zioła, marchewkę pokrój w plastry, czosnek zmiażdż. Jeśli masz wrażliwy żołądek (ja mam) obierz cieciorkę z łupinki i opłucz. Rozgrzej oliwę na patelni, dodaj cebulę, smaż przez chwilkę, dodaj mięso i obsmaż ze wszystkich stron. Dodaj marchewkę, czosnek, sok z cytryny, sól i pieprz. Przykryj i duś aż mięso będzie zupełnie ugotowane. Podlewaj łyżką wody od czasu do czasu, tak aby się nie przypalało. Na koniec dodaj cieciorkę i gotuj tylko tyle żeby się odgrzała, dodaj posiekaną pietruszkę. Kuskus wymieszaj z solą i pieprzem, zalej wrzątkiem (do około 1.5 cm ponad powierzchnię kuskusu) i odstaw na kilka minut. Kiedy będzie już napęczniały dodaj do niego oliwę z oliwek (wg uznania) posiekaną miętę i pietruszkę, wymieszaj. Podawaj razem.

 

Jak zauważyliście nie ma tu dużej ilości sosu, ale danie nie jest suche. Kurczak puszcza soki, jest też cytryna i kilka łyżek wody, to wystarczy, jeśli w dodatku dodacie oliwę do kuskusu, będzie w sam raz.

 

Przepis dorzucam do:

 

środa, 15 czerwca 2011

 

 

 

syrop z kwiatów czarnego bzu

 

 

 

Lasek, w którym się zaopatruję w czosnek niedźwiedzi, to też świetne miejsce do zbierania kwiatów dzikiego bzu, tylko, że zapuszczać się nigdzie w głąb nie trzeba, tylko stojąc w miejscu można rwać i rwać i rwać. Jedynym w sumie ograniczeniem może być ilość słoiczków i buteleczek do przechowania bzowych przetworów. Jestem ogromną fanką syropu, uwielbiam jako dodatek do lemoniady, ale, że w tym roku udało mi się zrobić go więcej niż w poprzednim (ograniczyłam się wtedy doczarnej koronki rosnącej przed domem), będę go pewnie dolewała do wszystkiego co się da. Robiłam bardzo podobnie jak w tamtym roku, ale przypominam przepis też tu.

 

 

Syrop z kwiatów czarnego bzu

 

 

na 2 l syropu:

 

20 kwiatostanów czarnego bzu

900 g cukru

1200 ml wody

2 niewoskowane, niepryskane cytryny

 

 

Wodę zagotuj z cukrem, odstaw do lekkiego ostudzenia, dodaj kwiaty i pokrojone w cienkie plasterki cytryny, przykryj, odstaw. Następnego dnia przecedź przez gęste sito i muślin, przelej do butelek, zakręć/zakorkuj i odstaw w chłodne miejsce. Syrop trzymany w lodówce powinien wytrzymać do przyszłorocznych zbiorów.

Jeśli przed odcedzeniem wyjmiesz cytryny i zalejesz je wodą możesz cieszyć się pierwszą bzową lemoniadą (na zdjęciu).

 



poniedziałek, 13 czerwca 2011

 

 

 

Rose cheescake

 

 

 

Róże kwitną, poziomki się czerwienią, czas na prawdziwie letni sernik. To że znikał nie pod gołym niebem lecz w saloniku, przy dźwięku kropli deszczu na szybach i buzujących kaloryferach nie ujmuje jego smakowi. Lekki i puszysty, mocno kwiatowy. Dedykuję wszystkim Kwiatożercom!

 

 

Różany sernik

 

40 g płatków wonnych, niepryskanych róż

400 ml wody

100 g cukru

4 listki żelatyny*

500 g twarogu

250 ml śmietanki do ubicia

7 ciasteczek Digestive

35 g masła

do przybrania poziomki** i płatki róż

 

 

* Irlandzka śmietanka ubija się tak, że w sumie tutaj nikt do serników na zimno dodawać żelatyny nie musi, dodałam ją ze względu na to, że cały różany smak pochodzi z syropu różanego. Dodatek takiego płynu zmienia całkiem konsystencję masy więc dla bezpieczeństwa użyłam ilość żelatyny odpowiadającą 600 ml płynu (syropu wychodzi 200 ml). Jeśli używacie śmietany, która nie ma takiej zdolności trzymania sernika w kupie użyjcie jeszcze więcej żelatyny.

 

** u mnie dosłownie garstka, ale tylko tyle dojrzało

 

 

Płatki gotuj przez 10 min w wodzie, przecedź przez gęste sito, lub jeszcze lepiej przez gazę/muślin, odciskając z nich cały płyn. Do różanej wody dodaj cukier i gotuj przez kolejne 10 min. Płyn powinien zredukować się przez ten czas do około 200 ml. Odstaw do ostudzenia. Zmiksuj ciastka z masłem, aż uzyskają konsystencję mokrego piasku. Wysyp na wyłożony papierem do pieczenia spód tortownicy, podpiecz w piekarniku (kilka minut w 200° wystarczy), wystudź. Namocz żelatynę w zimnej wodzie. Mikserem utrzyj ser (dobrze użyć już zmielonego), tak aby się ujednolicił i rozpulchnił. Ubij śmietanę na sztywno. Do jeszcze ciepłego syropu różanego dodaj odciśniętą żelatynę, powinna się rozpuścić, jeśli tego nie zrobiła to trzeba syrop lekko podgrzać. Dodaj stopniowo ostudzony, lecz niezastygnięty syrop do sera cały czas ucierając mikserem. Kiedy syrop i ser będą już dobrze połączone dodaj ubitą śmietanę i delikatnie lecz dokładnie wymieszaj łyżką. Wylej masę do tortownicy z ciasteczkowym spodem, wyrównaj wierzch i odstaw do lodówki na kilka godzin. Przed podaniem przybież confetti zrobionym z posiekanych płatków róż i poziomkami.

 



 

 
1 , 2