Kulinarny pamiętnik
Zakładki:
A! Zdjęcia i teksty na tym blogu są moją własnością, proszę uszanuj to.
Copyright Ewa Szlachta 2009-2016
Instagram
Pinterest
Piszę też na
Szablon od:
Tagi
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl
poniedziałek, 30 maja 2011

 

 

 

 

Róże są całe obsypane pąkami, powoli pojawiają się pierwsze kwiaty. Zanim krzaki się obsypią różowymi kwiatami i będzie można zrobić z nich coś konkretnego (np. hektolitry syropu różanego!) ruszam z produkcją drobnych różanych smakołyków. Pomysł na pierwszy deser z tegoroczną różą podsunęła mi Komarka pokazując na swoim blogu wytrawne tureckie róże (idź do wpisu Komarki). Jak róże to z różą! Pomyślałam sobie i tak zrobiłam. Czy muszę pisać jak pyszne były? Czy muszę opisywać jak cudownie skarmelizował się wypływający różany syrop? Czy muszę pisać jak cudownie pachną? Jestem zachwycona efektem!

Przypominam, że aby zrobić sobie różane bułeczki, trzeba miec róże ekologiczne, niczym nie nawożone, nie kupione w kwiaciarni, nie rosnące przy ruchliwych drogach, etc. Z własnego ogródka najlepsze. Można użyc jakiejkolwiek róży wonnej, ja użyłam czterech róż trzech różnych gatunków, w tym jedną dziką.

 

 

 

roses with rose quark

 

 

 

Róże z twarożkiem różanym

 

 

na ciasto:

300 g mąki

50 g cukru pudru

1 jajo

1 łyżeczka drożdży instant

120 ml ciepłego mleka

łyżka masła

 

na twarożek:

250 g białego sera

cztery rozwinięte róże

2 łyżki cukru

łyżka masła*

opcjonalnie po łyżeczce syropu z róży i hibiskusa*

 

*jeśli twaróg mięki to pewnie nic oprócz róży i cukru nie będzie potrzebował, mój twardawy był

 

 

Mąkę przesiewamy, łączymy z drożdżami, cukrem, roztrzepanymi jajkami, letnim mlekiem i roztopionym, przestudzonym masłem. Wyrabiamy drewnianą łyżką lub mikserem (końcówką do ciasta) na gładką masę. Przykrywamy i odstawiamy do wyrośnięcia na półtorej godziny. Twarożek miksujemy (robiłam to żyrafą) razem z cukrem, masłem, syropami i płatkami róż. Róże trzeba najpierw przygotować: umyć i odciąć jasne końcówki płatków (u mnie te resztki służą za confetti). Ciasto wałkujemy na grubość pół centymetra, wykrawamy z niego krążki. Od wielkości krążków będzie zależeć wielkość różyczek. Ja użyłam 78 mm foremki, różyczki wyszły małe, ale jak na taki słodki wypiek to chyba zaleta. Każdy krążek nacinamy w krzyż zostawiając środek nie nacięty. Nakładamy po łyżeczce twarożku na środek każdego krążka i każdy powstały płatek owijamy wokół nadzienia - po dwa przeciwległe płatki na raz. Komarka umieściła odpowiednie ilustracje, odsyłam więc do powyższego linku, jeśli moja instrukcja jest niezbyt jasna. Przed pieczeniem posmarowałam bułeczki jajkiem roztrzepanym z odrobiną mleka. Piekłam 10 min w temp. 180° z nawiewem (bo nie mogę bez).

 

 

 

 

żeberka z czarnuszką i miodem

 

 

 

Czarnuszka (nigella sativa) stworzona jest do żeberek! Jeśli jeszcze nie dane Wam było tego połączenia spróbować to ... macie całe lato i sezon grillowy przed sobą na eksperymentowanie. Czarnuszka ma bardzo korzenny smak, połączenie jej z miodem daje efekt, który chyba każdy lubi: korzenną, słodką i lepką otoczkę na żeberkach.

Ja jeszcze nie miałam okazji w tym roku wyciągnąć grilla z garażu i moje żeberka zrobiłam pod grillem w piekarniku, ale wyobrażam sobie, że te i tak już pyszne kąski byłyby o niebo lepsze zrobione nad żarzącymi się węglami, lekko odymione, ach!

Zanim jednak żeberka trafią na grilla warto je ugotować w wodzie z przyprawami Waszego wyboru (czosnek, cebula, ziele angielskie, liść laurowy, jałowiec - może nie wszystko na raz, ale wybór ogromny), po to żeby podczas jedzenia mięso odchodziło od kości. Powinno je się ugotować do miękkości, ale wtedy robią się brzydkie i skurczone, ja idę na kompromis i obgotowuję je przez około 8-10 min i to wystarczy żeby jedzenie żeberek było komfortowe i nie przypominało rwania mięsa z kości przez jaskiniowca.

Po ugotowaniu żeberek nasmarowałam je czarnuszkową marynatą - stały sobie posmarowane z godzinę, czekając aż moje dziecko zwolni piekarnik (tak, tak, moja córeczka zabrała się za pieczenie, zdjęcia zrobione i zachęcam ją do tego, żeby sama zrobiła wpis). Przed samym pieczeniem posmarowałam jeszcze marynatą. Piekłam pod grillem z obu stron.

 

 

Marynata do żeberek z czarnuszką i miodem

 

po łyżce:

czarnuszki

miodu

octu balsamicznego

dobrego ketchupu

 

 

Czarnuszkę rozetrzyj w moździerzu lub zmiel, połącz wszystkie składniki.

 




sobota, 28 maja 2011

 

 

 

tajska laksa

 

 

 

Od czterech tygodni i trzech dni codziennie pada na północy szmaragdowej wyspy. Ogród mi dziczeje, bo nie mogę się nim zając, żywopłot niedługo zakwitnie, roślinki w domu pewnie uschną, bo kto by pamiętał o ich podlewaniu gdy leje. Lata mogę szukać tylko w kuchni, chociaż to nie na lekkie letnie posiłki ma się w czasie takiej pogody ochotę, lecz na coś treściwszego i ciepłego. Zupa w stylu tajskiego curry to taki łącznik pomiędzy letnią a zimową kuchnią. Lekka, a przy tym odpowiednio sycąca. Mleczko kokosowe i nudle dodają jej ciepła 'comfort food', fasolka i mięta to letnie akcenty, a to wszystko ściągnięte razem do wspólnego mianownika przez galangal, czili i trawę cytrynową. Zupa więc dla mnie idealna.

 

 

 

Kokosowa zupa po tajsku z nudlami, kurczakiem i fasolką

 

 

1 porcja tajskiej zielonej pasty curry*

puszka mleczka kokosowego

ćwiartka kurczaka (pierś na kości wraz ze skrzydełkiem)

warzywa do wywaru (np. marchewka, seler, pietruszka, cebula)

przyprawy do wywaru (u mnie sól, pieprz, ziarna kolendry, suszone liście curry)

łyżka brązowego cukru (najlepiej palmowego)

paczka  nudli (jakichkolwiek z azjatyckich makaronów)

sok z 1 limonki

sos nam pla lub jasny sojowy do smaku, ewentualnie sól

garść fasolki szparagowej

kilka listków mięty lub bazylii (u mnie mięta)

1 czerwone chili pokrojone w plasterki

 

*kilka tygodni temu zrobiłam pastę curry w większej ilości i zamroziłam, nie napracowałam się więc przy mojej zupie. Jeśli możecie kupić gotową pastę to śmiało możecie jej do zupy użyć. Jeśli wolicie zrobić ją sami od początku do końca, to jedna porcja byłaby następującymi składnikami sprowadzonymi do konsystencji pasty za pomocą moździerza albo malaksera:

 

2 trawy cytrynowe (tylko jasna część)

2 zielone chili

4 ząbki czosnku

2 cm korzenia galangalu lub imbiru

1 szalotka

pęczek kolendry

sok z połowy limonki

odrobina oleju roślinnego

 

 

Najpierw zadbaj o pastę curry: zrób, rozmróź lub kup. Zrób wywar z warzyw, ćwiartki kurczaka, przypraw i litra wody. Doprowadź do lekkiego wrzenia (jeśli masz czas to oczywiście lepiej byłoby go gotować powoli!). Gotuj około 10 min, wyciągnij kurczaka i gotuj wywar na samych warzywach aż do ich miękkości, odcedź. Pierś, po lekkim ostudzeniu, ściągnij z kości, pokrój na cienkie plasterki. Kość i skrzydełko możesz wrzucić z powrotem do gotującego się wywaru. Nie przejmuj się jeśli pierś wyda Ci się niedogotowana, trafi znów do zupy.

Kiedy wywar będzie gotowy, w osobnym garnku zagrzej mleko kokosowe wraz z pastę curry. Kiedy zacznie się gotować dodaj gorący wywar i pokrojoną w niewielkie ukośne kawałki fasolkę. Nudle ugotuj w zupie, wrzuć je w odpowiednim momencie (jest tyle rodzaj, każde mają inny czas gotowania, trzeba osadzić samemu kiedy je wrzucić) tak aby fasolka i makaron były ugotowane w tym samym czasie. Możesz oczywiście ugotować je osobno, ale nie będą miały czasu naciągnąć smakiem curry. W czasie kiedy makaron gotuje się w zupie dopraw ją cukrem, sosem i sokiem z limonki. W odpowiednim momencie dodaj też pokrojoną pierś z kurczaka - żeby się odgrzała, albo ewentualnie dogotowała. Czili i zioła też możesz wrzucić, ale ja wolałam posypać gotową zupę świeżą papryczką i ziołami już na talerzach.

 

Nie jest to jedyna słuszna metoda robienia tej zupy. Zrobiłabym ją inaczej gdybym miała zapas rosołu. Pewnie podsmażyłabym pierś wraz z pastą i potem zalała mleczkiem i wywarem, ale nie miałam wywaru, a kostek nie używam.

 

 

Przepis dołączam do kolekcji: 

 


 Z Widelcem po Azji



poniedziałek, 23 maja 2011

 

 

 

sałatka z jajami i wąsami

 

 

Jaja są kurze, a wąsy groszkowe, wyhodowane ze świeżego groszku na parapecie. Sałatka męska nie tylko z powodu tych przymiotów. Bardzo smakowała mojemu mężowi, powiedział, że nie miałby nic przeciwko temu aby na stałe weszła w nasz niedzielny poranny rytuał. Rytuał, bo nasze niedzielne, bardzo późne śniadania to coś więcej niż stałe punkty w menu, to cała celebracja i pewnego rodzaju rodzinna gra.

Wracając do sałatki ... jest w niej to co widać, czyli sałata, jajka, pomidorki, rzodkiewka. Jest też, czego nie widać, drobny szczypiorek. To nie te, jednak, składniki spowodowały entuzjazm mojego męża, lecz topping składający się z grzanek, słonecznika i dyni. Grzanki usmażyłam na oliwie z oliwek i kiedy były już lekko przypieczone wrzuciłam na patelnię nieprażone pestki. Ściągnęłam wszystko z patelni kiedy ziarenka zaczęły skakać po patelni. Odsączyłam na ręczniku papierowym przed posypaniem sałatki. Pyszne, o wiele lepsze niż po prostu uprażone na sucho. Oczywistości takie jak sól i pieprz i oliwa z oliwek są oczywiście oczywiste, ale oczywiście wspominam o nich gdyby komuś oczywistymi się nie wydawały. Zróbcie swoim mężczyznom, albo jeszcze lepiej: panowie zróbcie swoim kobitom.



czwartek, 19 maja 2011

 

 

 

sałatka z kurczakiem i zdekonstruowanym pesto

 

 

 

Ta sałatka to świetny sposób na wykorzystanie niedojedzonego pieczonego kurczaka, lub kurczaka z rosołu. Wystarczy parę liści sałaty, kurczak i składniki, których użylibyśmy do zrobienia pesto: oliwa, liście, ziarenka i parmezan. Jakie to będą liście i ziarenka zależy od Was w zupełności, warto poeksperymentować, nie musi to być bazylia i piniowe orzeszki! Są przecież inne zielone liście świetnie się do tego nadające (pietruszka, rukola, szpinak, kolendra, etc) i inne ziarenka (słonecznik, migdały, orzechy włoskie, laskowe, etc). Ja wykorzystałam czosnek niedźwiedzi zmiksowany z oliwą i podprażone pestki dyni.

Wystarczy zmiksować garść liści z łychą oliwy, solą, pieprzem, kilkoma kroplami soku z cytryny (u mnie limonka) i tą mieszanką obtoczyć kurczaka. Dobrze jest go odłożyć do lodówki na chwilę. Na umytą porwaną sałatę kładziemy kawałki kurczaka, posypujemy tartym parmezanem i posypujemy ziarenkami. Proste i bardzo smaczne.

 

 


 
1 , 2