Kulinarny pamiętnik
Zakładki:
A! Zdjęcia i teksty na tym blogu są moją własnością, proszę uszanuj to.
Copyright Ewa Szlachta 2009-2016
Instagram
Pinterest
Piszę też na
Szablon od:
Tagi
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl
wtorek, 27 kwietnia 2010

 

 

sezamowo cytrynowy kurczak

 

Bardzo mnie ucieszyło pojawienie się na Durszlaku chińskiej akcji i jako amatorka chińszczyzny miałam wielkie plany ... ale nie wyszło. Normalnie dania chińskie goszczą często na naszym stole, ale ostatnio wcale normalnie nie było. Najpierw tragedia narodowa, która nie tylko mi odebrała apetyt, a później góra pracy związana ze zbliżającą się inspekcją w szkole. Mieliśmy sześć tygodni na przygotowanie się, ale wiecie jak jest ... cztery tygodnie stresu, dwa pracy i stresu. Nie będę się rozpisywała teraz, skoro jeszcze nie znam wyników, ale wyobraźcie sobie jaki popłoch jest w stanie wywołać ośmioosobowa ekipa inspektorów węsząca wszędzie przez trzy dni w szkole w której jest szesnaście klas. Ale już po strachu.

 

Po strachu i prawie po chińskiej zabawie. Przez ten cały czas udało mi się zrobić jeden stir-fry, którego nie pokazałam bo już kiedyś był, bułeczki na parze z krewetkami, których nie pokazałam bo nie były smaczne, no i właśnie sezamowo-cytrynowego kurczaka. Bardzo prosty i mało wymagający przepis, coś dla początkujących chińszczyznofilów. Danie nie jest pikantne, jedyna ostra nuta to imbir, dlatego warto zadbać żeby był świeży i jędrny, skoro na nim budujemy smak.

 

 

Sezamowo-cytrynowy kurczak

 

 

piersi z kurczaka (w przepisie 4)

łyżka jasnego sosu sojowego

łyżka chińskiego wina ryżowego (można zastąpić wytrawnym cherry lub ominąć)

2 zmiażdżone ząbki czosnku

2 łyżeczki tartego imbiru

1 roztrzepane jajko

skrobia kukurydziana (ewentualnie ziemniaczana)

olej do głębokiego smażenia

uprażone ziarna sezamu do posypania

 

na sos:

łyżka oleju

2 szczypiorki posiekane

zmiażdżony ząbek czosnku

2 łyżeczki skrobi kukurydzianej (ziemniaczanej)

6 łyżek rosołu

2 łyżeczki otartej skórki z cytryny

2 łyżki soku z cytryny

2 łyżeczki cukru

1/2 łyżeczki oleju sezamowego

sól

 

Sos sojowy, wino, imbir, czosnek mieszamy i marynujemy w tej mieszance pokrojonego w paski kurczaka. Dobrze zostawić go na noc w lodówce, żeby dobrze się zamarynował, ale nie jest to niezbędne smażymy w głębokim tłuszczu 3-4 minuty, wykładamy na papierowy ręcznik i potem jeszcze raz smażymy w głębokim tłuszczu przez 2-3 minuty. Robimy sos: smażymy szczypiorek i czosnek w niewielkiej ilości tłuszczu, mieszamy rosół z pozostałymi składnikami i wlewamy do szczypiorku i czosnku, gotujemy do zgęstnięcia. Do sosu dodajemy usmażonego kurczaka, mieszamy aby kurczak był dobrze pokryty i posypujemy ziarnami sezamu.

 

Przepis pochodzi z książki  "Wok & stir-fry" Jenni Fleetwood.


poniedziałek, 26 kwietnia 2010

 

 

naleśniki meksykańskie

 

 

Wszyscy lubimy naleśniki meksykańskie choć każdy w troszkę innym wydaniu. Robię trzy wariacje na temat. Pierwszą pokazywałam już jakiś czas temu, można sobie na nią zerknąć klikając tu. Pisałam też wtedy o pozostałych wariacjach. Dzisiaj pokazuję więc tylko fotkę tortilli zapiekanej z serem. Ale gdzie ser, pytacie. Kiedyś obficie posypywałam naleśniki cheddarem przed zapieczeniem, ale teraz, po diecie, na taką rozpustę sobie nie pozwalam, zamiast góry chedarra kilka opiłków parmezanu. Sama tortilla zapieczona jest bardzo dobra i przypomina trochę macę, więc góry sera nie potrzeba, ale można oczywiście.

 

niedziela, 25 kwietnia 2010

 

 

owsiane ciasteczka

 

 

Owsianki można nie lubić, ale czy można nie lubić owsianych ciasteczek? Nie dość, że dobre i chrupiące to jeszcze dają nam takie sympatyczne uczucie, że choć objadamy się słodkościami to nie bez pożytku dla organizmu: tyle błonnika. Same płatki owsiane mają go dużo, ale dodałam jeszcze sporo otrąb pszennych, żeby poczuć się jeszcze lepiej.

 

 

Ciasteczka owsiane

 

250 g zwykłych płatków owsianych

50 g otrąb pszennych

100 g mąki

80 g drobnego białego cukru

50 g drobnego muscovado

1 jajko

1/2 łyżeczki esencji migdałowej

po 1/2 łyżeczki sody i proszku do pieczenia

150 g masła

 

Masło ucieramy z cukrami, dodajemy jajko i esencję, ucieramy, dodajemy mąkę z proszkiem i sodą, ucieramy. Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy. Formujemy kuleczki układamy na blaszce i lekko spłaszczamy łopatką. Nie rozlewają się bardzo więc można zostawić im mniej miejsca. Pieczemy około 10 min w temp. 200°C.

 

 

owsiane ciasteczka

 

 

środa, 21 kwietnia 2010

 

 

 

galaretka z kwiatem rozmarynu

 

 

 

5 płatków żelatyny, 600 ml kompotu jabłkowego, parę kwiatków rozmarynu. Piękny dodatek do mięs, czyż nie? Smakuje rozmarynowo :)

 

 

 

galaretka z kwiatem rozmarynu

 

 

 

wtorek, 20 kwietnia 2010

Jaka ładna aliteracja: pierś z porem w pomidorach. Albo lepiej: pokrojona pierś ptasia pieprzem przyprawiona, pomidorami pokropiona, porem posypana. Prawie przepis.

 

 

indyk z porem w pomidorach

 

 

Wszystko przez to, że w przyszłym tygodniu mamy inspekcję w pracy, a ja nie jestem gotowa i nie będę. Nie jestem w stanie wyprodukować sterty papierów, które może powinnam mieć, nie chce mi się robić przedstawienia dla nikogo, ani grać ról, które mi nie leżą. Jestem w momencie w którym niepokój zazwyczaj zamienia się w panikę i daje bodźca do działania. Zazwyczaj, ale nie tym razem. Tym razem ogarnia mnie uczucie inne, nieindentyfikowalne. Jeśli ktoś mi powie, że jestem beznadziejną nauczycielką to się chyba ucieszę, że ktoś mi w końcu przyznał rację, odwrócę się na pięcie i pójdę pracować do Tesco. O. Wszyscy mówią: you'll be fine, you're great, bla bla, ale przecież nigdy u mnie na lekcji nie byli. Mówienie, że ktoś jest dobrym nauczycielem bo go dzieci lubią to jakaś pomyłka. Dzieci mnie lubią bo sobie mogą po polsku ze mną pogadać, rodzice mnie lubią bo im papiery wypełniam, nauczyciele mnie lubią bo ich wyręczam. Nikt mnie nie lubi za to jak tłumaczę Present Perfect. A jak mi po tej inspekcji powiedzą, że jest spoko, to dopiero będzie, bo spocznę na laurach i koniec kropka, nici z Present Perfect.


Ale co ja was tu moją rezygnacją (a się jednak nazwało) raczę  skoro raczyć miałam indykiem. Indyk sklecony naprędce, szybko, po późnym powrocie z pracy. Jeszcze w butach i żakiecie. Ryż do garnka bach; por i cebula ciach, oliwa na patelnię prach. Tu zwolniłam, zanim się oliwa rozgrzała zdążyłam pokroić pierś z indyka na kawałki, podsmażyłam cebulę i por, dodałam indyka, przyprawiłam płatkami soli morskiej i grubo zmienlonym pieprzem. Kiedy mięso się przyrumieniło dodałam pomidory z kartonu i sok z połowy cytryny. Po ugotowaniu dodałam siekaną natkę pietruszki. Ryż był prawie gotowy, przyszedł mąż, zawołałam dzieci z podwórka. Perfekcyjny timing. W szkole mi tak nie wychodzi. Może powinnam uczyć Home Economics.

 

Żałowałam tylko, że nie miałam świeżego estragonu, bo do indyka świeży estragon to zioło idealne.


Tagi: drób indyk
23:52, nobleva , drób
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3