Kulinarny pamiętnik
Zakładki:
A! Zdjęcia i teksty na tym blogu są moją własnością, proszę uszanuj to.
Copyright Ewa Szlachta 2009-2016
Instagram
Pinterest
Piszę też na
Szablon od:
Tagi
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl
środa, 30 listopada 2011

 

 

 

sernik

 

 

 

Drodzy miłośnicy sernika, posiadający równie beznadziejny piekarnik co ja! Jest szansa na dobry sernik!

Mój piekarnik piecze tylko z nawiewem, nie posiada innej opcji, każdy kto piecze ciasta wie, że to najgorsza z możliwych, bo żeby coś było upieczone w środku i niespalone na zewnątrz trzeba mocno kombinować z czasem pieczenia i temperaturą. Pieczenie sernika, czyli mojego ulubionego ciasta, było dla mnie zawsze wyzwaniem. Do tego sernika podeszłam bez emocji, upiekłam go, żeby się ser i jajka nie przeterminowały, było późno i wcale mi się nie chciało go piec, a upiekłam najlepszy sernik jaki w życiu jadłam! Nigdy by mi taki nie wyszedł gdybym podeszła do niego z sercem, nie wyłączyłabym go o wiele za wcześnie z myślą, że nadaje się tylko do kosza ...

Bazę do sernika zrobiłam z ciasteczek owsianych i stopionego masła (pół paczki Digestives i 60 g masła), po wymieszaniu potłuczonych ciastek i masła, wcisnęłam masę do dużej tortownicy i schłodziłam. Masę serową zrobiłam na podstawie masy do Sernika na kruchym cieście z Encyklopedii polskiej sztuki kulinarnej Hanny Szymanderskiej: utarłam 1 kg sera z 350 g cukru, trzema całymi jajkami i ziarnkami z 1 laski wanilii (w przepisie połowa laski), dodałam stopniowo 7 żółtek, później 60 g stopionego masła, a na koniec dodałam pianę z 7 białek, pominęłam rodzynki (tylko ja je lubię). Masy wyszło bardzo dużo i była bardzo płynna, wypełniłam przygotowaną tortownicę do 3/4 wysokości, resztę wlałam do jednorazowej tacki do apple pie. Wsadziłam do piekarnika (oczywiście z nawiewem) rozgrzanego do 160°. Po 25 min wyciągnęłam tackę, bo wierzch był już brzydko spalony, po niespełna czterdziestu minutach wyciągnęłam tortownicę. Ciasto urosło wysokie jak suflet, trzęsło się strasznie, ale było już przypalone z wierzchu. Wyciągnęłam z piekarnika, tak jak napisałam, z myślą, że powędruje do kosza. Oczywiście za chwilę opadło ... zostawiłam na noc w chłodnym pomieszczeniu ... nie spodziewając się wiele. Co dalej już się domyślacie ... istny cud nad Lagan: puszysty, wilgotny, lekki jak puch; wspaniaaaały! Sernik z przedimkiem określonym!



środa, 16 listopada 2011

 

 

 

Martwa natura na dziś:


naleśniki zapiekane

 

 

 

Każdy naleśnik zwykłym sposobem przyrządzony pokryj konfiturami, zwijaj go, układaj w rądel, na spód którego wléj masła, całych jaj pięć, mleka pół kwarty, cukru skórek cytrynowych lub wanilii (razem wszystko wymieszane i ubite); wstaw następnie w piec, a gdy gotowe będzie przyglazeruj.

 

 

Przepis pochodzi z książki Poradnik kucharski złożony z 485 przepisów przyprawiania potraw, marynat, soków, ciast, konserw i tym podobnych , widnieje pod tytułem Naleśniki z konfiturami.

 

 

 

naleśniki zapiekane

 

 

 

Ten przepis to absolutna rewelacja, hit sezonu! Po prostu musicie je sobie zrobić! To są niby zwykłe naleśniki z dżemem, ale są tak dalekie od bycia zwykłym daniem jak tylko możliwe! Naleśniki pęcznieją w piekarniku nasiąkając płynami, więc same w sobie po prostu rozpływają się w ustach, na wierzchu tworzy się przypieczona, chrupiąca skorupka, a mleko i jajka w przestrzeniach między naleśnikowych zamieniają się w smaczny serniczek. O cudownym aromacie wanilii już nie wspominając!

Jaka szkoda, że dopiero teraz je odkryłam! Ze wszystkich przepisów, które Wam pokazałam w ramach zabawy

 


Gotujemy po polsku!

 

 

(którą przygotowali Irena i Andrzej, a której patronuje jej serwis Z Pierwszego Tłoczenia)

 ten jest najbardziej godny polecenia. Poprzednie dania mogą trafić w Wasz gust lub nie, ale w tym na pewno się zakochacie. Tak proste i tak pyszne, wprost niebywałe!

 

 

 

naleśniki zapiekane 

 

 

Ilość naleśników, które zrobiłam, na pewno była mniejsza niż zamierzona w przepisie, dlatego zmieniłam proporcje. Na osiem bardzo dużych naleśników (w sam raz do tartowej formy) użyłam: solidną łychę masła, dwa jajka, łychę brązowego cukru i nieco ponad pół szklanki mleka. Naleśniki zwinęłam z dżemem śliwkowym (tym), do płynów dodałam wanilii (ale ze skórką cytrynową będą następne). Naleśniki trochę w tym płynie pływały i przez chwilę miałam obawę, że to nie morze wyjść, ale się udało. Piekłam w 180° z nawiewem, po przypieczeniu wyciągnęłam, ale nie glazurowałam.


wtorek, 15 listopada 2011

 

 

 

Tym razem nie będzie martwej natury, nie zdobyłam się na umieszczenie tutaj zdjęcia kości wołowych i wątróbki, bo właśnie one są bohaterkami dzisiejszego wpisu. Dzisiaj więc zdjęcie żywej natury napotkanej na spacerze.

 

 


krówka

 

 

 

Przepis pochodzi z Książki kucharskiej powszechnej .... jest to tylko urywek, cały przepis obejmował zarówno strudel jak i pierożki do rosołu. 

 

 

W osolonéy wodzie ugotuj cielęcą wątróbkę z iedną cebulą i kilku bobkowemi listkami, ażeby się zaś dobrze ugotowała, należy garnek dobrze przykryć, ponieważ wątroba, która jest powietrzem napełniona, spływa do góry, pokrywa zaś wciska ią do wody. Gdy trochę ochłodnie, wyimiy wątrobę, osusz ią, obierz z błonki i z żyłek i drobniuteńko iak ziarnko jęczmienne usiekay, tę siekaninę smaż w pół funcie masła lub szpiku przéz pół godziny, day trochę soli, białego pieprzu, miałko utartéy muszkatołowéy gałki i trochę usiekanéy pietruszki, tak wysmażywszy zmiészay z trzema iaiami i odstaw. W tym czasie rozciągniy iak naycieniéy ciasto na sztrudel, rozciągniy cienko siekaninę po cieście, zwiń w rurkę, co łatwo zrobisz podnosząc z iednéy strony obrus, na którym ciasto rozciągnione. Tak zwinięte ciasto przygładź trochę i przyciskając podziel na dwucalowe kawałki rączką warzochy, tym sposobem zamyka się w ciście nadzienie, kawałki te posmaruy z obu strón rozbitemi iaiami, a tak zasklepi się mocniéy siekanina; włóż potém w półtoréy kwarty kipiącego rosołu, osól i dobrze przykrywszy wolno gotuy, potem do wazy przecedź ...

 

 

Strudel moi mili! I to wcale nie na słodko. Fantastyczny przepis. Słyszałam, bądź czytałam kiedyś o tak robionych kluseczkach do rosołu, ale nigdy ich nie miałam okazji jeść. To był pierwszy przepis, który wyłowiłam do zabawy:

 



Gotujemy po polsku!

 

 

 

(którą przygotowali Irena i Andrzej, a której patronuje jej serwis Z Pierwszego Tłoczenia). Nie był to jednak pierwszy zrealizowany przepis, nie wystarczyło bowiem pójść do pobliskiego sklepiku żeby dostać odpowiednie składniki, trzeba było wybrać się do rzeźnika po kości i cielęcą wątróbkę. Udało się je kupić, ale gdyby się nie udało użyłabym drobiowych wątróbek zamiast cielęcej i masła zamiast szpiku.

Zamiast ugotować wątróbkę, od razu usmażyłam ją ze szpikiem i cebulą (szpik z jednej kości wołowej - około 3 łyżek) i nie trwało to pół godziny lecz zaledwie kilka minut (może to dla smaku ma się tak długo gotować a potem smażyć?). Ponieważ nie kupiłam całej wątróbki tylko kilka plasterków już oczyszczonej (około 400g) dlatego dodałam tylko jedno jajko, przyprawiłam według przepisu.

Ciasto na strudel było dla mnie największym wyzwaniem, bo nigdy go nie robiłam, ale się udało. Zrobiłam je z połowy zwyczajowych proporcji, czyli: 125 g mąki, 2 łyżek masła, szczypty soli, jednego jajka, pół łyżeczki octu i około 60 ml wody. Ciasto wyrobiłam, odstawiłam na dwie godziny żeby odpoczęło, rozciągnęłam na obrusie (musiałam obejrzeć kilka filmów instruktażowych zanim się za to zabrałam), zwinęłam pokroiłam i .... wtedy podjęłam decyzję, że nie będę gotowała ich w rosole lecz upiekę (chociaż ugotowałam dwa kawałki w rosole, bardzo się zdziwiłam, że się nie rozleciały, ale pieczone były jednak lepsze).

 

 

strudel z wątróbką cielęcą

 

 

 

To była jedna z najlepszych przygód kulinarnych w moim blogowaniu. Rozciąganie ciasta na strudel to niezła frajda, myślę, że można się od tego uzależnić. Następny będzie jabłkowy ;)

poniedziałek, 14 listopada 2011

 

 

 

Martwa natura na dzisiaj:

 

zrazy zawijane

 

 

Wyrzynają się dobréj lecz chudéj sztuki mięsa zraziki wcale cienkie, osalają się i dobrze wybijają. Potem sieka się drobno kawałek mięsa gotowanego, i tyleż wieprzowiny, troszka łoju nerkowego, skórka cytrynowa, pietruszka i cebula, dodaje się bułka moczona w mleku i wyciśnięta, trzy całe jaja, troszka śmietany, mięsza się to wszystko mocno i nakłada na zrazy; te zawijają się, kładą do rądla, przydaje się liśc bobkowy, skórka cytrynowa, cebula, goździki, troszka całego pieprzu i imbieru, zalewa się nieco bulionem, octem i winem, nakrywa się szczelnie i mocno dusi.Gdy dojdą do przyzwoitéj miękkości, rozmiesza się z sosem trocha mąki podrumienionéj z masłem ... a gdy się w miarę wysadzi, przecedza się przez sitko na mięso, zagotuje się jeszcze raz i wyda.

 

Ten niebywale "prosty i klarowny" przepis pochodzi z książki Szkoła Kucharek czyli Łatwy sposób wyuczenia się gotowania różnych potraw mięsnych i postnych, która została wydana w 1848 r. Arcyciekawy przepis, kombinacja smaków bardzo nęcąca, wszystko cacy, ale powiem szczerze, że w tym przypadku śledzenie przepisu było nieco utrudnione przez brak proporcji składników. Trzy jajka to była jedyna wskazówka.

Zbyt byłam ciekawa efektu końcowego i brak proporcji nie zniechęcił mnie. Zastanawiałam się tylko ile tego mięsa trzeba ugotować, żeby wystarczająco i nie za dużo farszu wyszło. Nie mogłam się zdecydować, dlatego postanowiłam zrobić większą ilość i przerobić część niezużytą do zrazów na pierogi. Tym sposobem machnęłam dwa obiady ze jednym zamachem: wzięłam do farszu po 400 g wołowiny i wieprzowiny, mniej więcej połowa powędrowała jako wypełnienie do zrazów, a z reszty machnęłam siedemdziesiąt pierogów. Wywar w którym gotowało się mięso poszedł częściowo do zrazowego sosu, a reszta była bazą barszczu do pierogów.

Zrazy były świetne, chociaż w sumie ciężko opisać jest ich smak, trzeba ich spróbować. Farsz sprawdził się doskonale jako nadzienie do pierogów. Bardzo się cieszę z odkopania tego przepisu. Nie podam mojej dokładnej interpretacji tego przedziwnie napisanego przepisu, niech sam w sobie będzie inspiracją! Powodzenia!


 


zrazy zawijane

 

 

 

pierogi z mięsem

 

 

A pierogi i zrazy występują tu w ramach:

 


Gotujemy po polsku!

 

 

Zabawę zorganizowali Irena i Andrzej, a patronuje jej serwis Z Pierwszego Tłoczenia.

sobota, 12 listopada 2011

 

 

 

zupa piwna

 

 

 

 Trzy kwatérki piwa gotuy z trochę cynamonu, skórkami cyrynowemi, rozbii w garnku 8 żółtek, doday pół kwatérki gotowanéy śmietanki, zamiészay na gorąco dobrze razem; daje się z grzankami z bułek na pozdłuż kraianemi.*

 

 

zupa piwna

 

 

Trzy kwaterki to mniej więcej 750 ml, ja zrobiłam zupę z zawartości jednej 660 ml butelki; dałam całą laskę cynamonu, skórkę otartą z jednej cytryny, sześć żółtek, 125 ml śmietanki. Pozwoliłam żeby piwo chwilkę się pogotowało z cynamonem i skórką cytryny, roztrzepałam jajka, powoli wlałam do nich zagotowaną śmietankę mieszając ciągle. Ściągnęłam piwo z palnika, dodałam śmietankę z jajkami, zamieszałam.

W przepisie nie ma cukru, co pewnie zauważyliście, ale ja swoją posłodziłam, łycha brązowego cukru złagodziła smak zupy i podkreśliła jej korzenny charakter. Po ugotowaniu i spróbowaniu dodałam też cztery goździki, bo wydawało mi się, że czegoś jeszcze potrzeba. Zupa jest lepsza gdy chwilę postoi i zgęstnieje, smakowała mi i na ciepło i na zimno.

Lubię piwo i lubię korzenne smaki, piwna zupa bardzo mi więc odpowiada. Była to moja pierwsza w życiu taka polewka i przyznam się, że pierwsza łyżka trochę mnie zdziwiła, druga zaintrygowała a po trzeciej byłam już fanką. Po powrocie z pracy mojego męża obserwowałam u niego podobne reakcje. Zdecydowanie powtórzę!

 

* Przepis pochodzi z tej (link) książki, przygotowałam wpis w ramach:

 



Gotujemy po polsku!

 

 

Zabawę zorganizowali Irena i Andrzej, a patronuje jej serwis Z Pierwszego Tłoczenia.


 
1 , 2