Kulinarny pamiętnik
Zakładki:
A! Zdjęcia i teksty na tym blogu są moją własnością, proszę uszanuj to.
Copyright Ewa Szlachta 2009-2016
Instagram
Pinterest
Piszę też na
Szablon od:
Tagi
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl
poniedziałek, 30 listopada 2009

 

 

pierogi z kapustą

 

 

Święta już tuż tuż, przedświąteczny szał w sklepach na półmetku, czas więc zacząć powoli o nich myśleć. Mieszkając gdzie mieszkam, musiałam nauczyć się myśleć o Świętach szybciej i szybciej się do nich przygotowywać. Trudno zachować luz i nie dać się wciągnąć w trybiki jeśli się raz doświadczyło tutejszego przedświątecznego szaleństwa.

Kiedy byłam mała wszystkie przygotowania działy się przed samą Wigiliią. Rano 24 Grudnia człowiek (jeszcze wtedy mały) budził się w pachnącym pastą do podłogi, lśniącym czystością domu. Głównym zadaniem małych kobietek było głównie nie popsuciem tego porządku nad którym natrudzili się rodzice w nocy. Zostawało nam tylko ubranie choinki i czekanie. Nie pamiętam momentu w którym zaczęłyśmy pomagać w Wigilię w kuchni, ale to musiało być dawno temu. Każda z sióstr dostawała swój przydział. Moim nigdy nie były ciasta. Wszystko, zawsze przygotowywane było właśnie w ten dzień, wszystko świeże, prosto z pieca.

Nasze pierwsze Święta na obczyźnie były w miarę spokojne. Nie pracowałam wtedy i wszystko jakoś w tygodniu poprzedzającym Święta udało mi się kupić i pozałatwiać, muszę dodać, że wybierając się na zakupy rano w dni powszednie. Później, gdy już pracowałam, każde Święta okazywały się logistycznym przedsięwzięciem. To co się dało, trzeba było kupować jak najwcześniej się tylko dało, tak aby przed samymi Świętami dokupić tylko warzyw, owoców i mięsa. Przez półtora tygodnia przed Świętami ludzie wchodzą do supermarketów z dwoma głębokimi wózkami, tak, że wyprawa po zakupy zmienia się w survival games. Jeśli chodzi o prezenty to jeśli ich nie kupię w tygodniu to na weekend nie ma co liczyć, bo oblężenie centrów handlowych w dzień powszedni rano odpowiada normalnemu obłożeniu sobotniemu.

Nie jest to oczywiście specyfika Belfastu, myślę, że tak jest w każdym dużym mieście na całym Świecie, no może poza krajami Islamskimi. Jeśli komuś się więc wydaje, że to za wcześnie na Święta to ja mówię, że ostatni dzwonek.

Zapasy kapusty kiszonej naruszyłam bo zachciało mi się chleba z kapustą kiszoną (proszę się dziwnie nie uśmiechać), nie chodzi mi o chleb pieczony z kapustą tylko o świeżą kapustę kiszoną na posmarowanej masłem kromce domowego żytniego chleba. Nie byłam w stanie zjeść sama całego słoika więc resztę ugotowałam, przysmażyłam z pieczarkami (nie martwcie się na Święta będą prawowite: z grzybami) i zrobiłam parę pierogów. W jedzeniu pomógł mi niestety tylko mąż, moje dzieci jeszcze kapusty z grzybami nie jedzą. Miałam nadzieję, że coś się od tamtego roku zmieniło, ale niestety nic. Postanowiłam, że w tym roku całkowicie zrezygnuję z kapusty z grzybami i podam tylko pierogi i uszka. Na szczęście jedno z dzieci je barszcz. W tym roku stawiam na dania rybne tak aby każdy miał swoją ulubioną potrawę rybną, tzn. karpia nie będzie.

Wracając do pierogów: to jest TA potrawa wigilijna na którą czekam cały rok. I chociaż zrobiłam sobie właśnie przedświąteczną próbę, to to nie było to. Nie o to chodzi, że z pieczarkami, że nie były przesiąknięte grzybowym sokiem. W pierogach z kapustą najbardziej smakuje mi Wigilia.

 


niedziela, 29 listopada 2009

 

 

sałatka z rukolą i kozim serem

 

 

Dzisiaj na pierwszym planie sałatka, ale nie byłoby jej gdyby nie cała reszta, sałatka powstała przecież jako uzupełnienie dania, więc choć podtykam wam pod nos zielsko, rozgadam się na temat całej reszty. Wiadomo, że do jagnięciny i baraniny idealnym ziołem jest rozmaryn, ale nie jest to jedyne i słuszne połączenie. Oglądałam jakiś czas program z Nigelem Slaterem w którym podawał kotlety jagnięce pod czymś w rodzaju dipu z fety, oliwy z oliwek , świeżego oregano i tymianku. Musiało być pyszne, ale nie o to chodzi, podobało mi się gdy mówił o tym jak często te rzeczy, które razem rosną smakują dobrze razem, oraz, że mięso smakuje z tymi ziołami, które zwierzątko lubi sobie w warunkach normalnych podjeść. Na przykład właśnie, owieczka skubiące sobie oregano i tymianek na wzgórzach greckich, świetnie z tymi ziołami musi właśnie smakować.

Moja jagnięcina północnoirlandzka i na pewno za życia oregano, ani tymianku, ani rozmarynu nie skubała, ale poeksperymentować zawsze można. Postanowiłam jednak nie kopiować przepisu Slatera, bo wiedziałam, że smakowałoby tylko mi. Pomyślałam sobie, że idea sera i oliwy jest tym co do mnie bardziej przemawia niż kombinacja ziół (którą lubię bardzo, ale niekoniecznie z jagnięciną), postanowiłam ją więc wyciągnąć i zbudować na niej sałatkę. Feta dostępna tutaj wiele odbiega od prawdziwej i nie ma w sobie nic z owczego sera, dlatego kupiłam walijski ser kozi, miękki, wyraźnie, lecz nie za mocno, aromatyczny i odrobinkę kwaskowaty. Rukola i sałata wydawały się być idealnym uzupełnieniem, jeszcze tylko czarne oliwki. Oprócz oliwy z oliwek sałatka nie potrzebuje żadnych przypraw, bo: rukola pieprzna, ser słony i kwaskowaty, ale ja się nie mogłam powstrzymać i posypałam odrobiną pieprzu.

Kotlet jagnięcy sam w sobie nie potrzebuje nic więcej niż odrobiny soli i pieprzu, przed smażeniem lub grillowaniem dobrze go posmarować oliwą. Kotlety są najlepsze różowe w środku, a do tego wystarczy smażenie z każdej strony przez 2-3 minuty. Takie lubią nawet moje dzieci, więc każdy dorosły, nawet zwolennik wysmażonych na skwarek steków wołowych, powinien polubić.

Na wyspach ulubionym dodatkiem do jagnięciny jest sos miętowy. Tego bym nie popełniła, więc zamieniłam sos na dip zrobiony z greckiego jogurtu, garści posiekanych liści mięty i małego ząbka czosnku roztartego z solą.

 

 

Sałatka z rukoli i koziego sera

 

(proporcje dowolne)

sałata

rukola

miękki kozi ser (niedojrzewający)

czarne oliwki

opcjonalnie: sól i pieprz, cytryna

oliwa z oliwek

Układamy warstwami: sałata, rukola, pokruszony ser, oliwki. Polewamy oliwą z oliwek, nie mieszamy. Można doprawić solą i pieprzem, a jeśli ser kozi jest mdły, można sałatkę skropić sokiem z cytryny

 


kotlety jagnięce

 


Dzisiejsza propozycja w sumie składa się z: średniowysmażonego kotleta jagnięcego z miętowym dipem jogurtowym, sałatką z rukoli i koziego sera oraz pieczonych ziemniaków.


sobota, 28 listopada 2009

 

 

hamburger

 

 

Chorowaliśmy ostatnio, grypsko nas dopadło, nikomu się nie chciało jeść, nie było komu gotować. Odzwierciedliło się to z resztą na blogu. Ale jesteśmy już zdrowi co poznać najlepiej po tym, że dorwał nas wilczy apetyt i zachciało nam się fast fooda. Lubię fast foody jeśli wiem co jest w środku, czyt. jeśli sama je zrobię. Wołowinę kupuję u zaufanego rzeźnika, jest lokalna i chuda, fantastyczna. Dodaję do niej tylko sól, pieprz i odrobinę oliwy z oliwek (bo naprawdę chuda). Bułki kupuję w supermarkecie, ale pieczone na miejscu w supermarketowej piekarni. Nie potrafię upiec takich, żeby swoim miąższem nie przytłaczały reszty, więc kupuję. Świeżo krojone pomidory, cebula i ogórek konserwowy, serek: koniecznie plasterek z folii (lubimy Coleraine Red Leicester, północnoirlandzki wyrób), ketchup i chrupiąca salata. Ale dzisiaj trochę inaczej, amerykańskie danie z meksykańskim twistem, czyli: Hamburger TexMex.

 

 

Hamburger TexMex

 

bułka

mielona wołowina (ilość wg. uznania)

sól i pieprz

oliwa (opcja)

avocado

sałata

plasterek sera (dowolnego)

Salsa:

1 chili

1 pomidor

garść natki kolendry

1 tłuściutki ząbek czosnku

sok z limonki

Mięso przyprawiamy, dolewamy ciut oliwy, formujemy w okrągły placuszek (patty), i schładzamy. Siekamy chili, pomidora i kolendrę. Dodajemy roztarty z solą ząbek czosnku i sok z limonki, mieszamy. Avocado kroimy w plasterki. Przekładamy patty na patelnię do grilla, lub patelnię powlekaną, nie dodajemy tłuszczu. Smażymy chwilę z każdej strony dociskając płaską łopatką. Bułkę opiekamy pod grillem. Konstruujemy kanapkę według uznania. Moja propozycja ze zdjęcia architekturę ma następującą: bułka, mięso, ser, avocado, salsa, sałata, bułka.

 


piątek, 27 listopada 2009

Monikucha wyróżniła mnie niebieskim oczkiem, za co bardzo serdecznie dziękuję. Myślałam i myślałam, przeglądałam sobie Wasze blogi i nic nie wymyśliłam, to znaczy nie potrafiłam się zdecydować które... Właściwie to staram się odwiedzać wszystkie blogi, stalę aktualizuję swoją listę znajomych z durszlaka i nie ograniczam się do kilku wybrańców. Wiecie jak jest: są blogi przepiękne graficznie, są takie o cudownych zdjęciach, są takie, które zaskakują niecodziennymi pomysłami, są też niezwykle produktywne, ale zdarzają się też nienajpiękniejsze, z ciut gorszymi zdjęciami, ale których właściciele rozumieją łączenie smaków w podobny sposób co ja.

Codziennie uczymy się czegoś nowego, nigdy nie wiedząc, skąd oświecenie nadejdzie, dlatego ja was swoim własnym niebieskim okiem obserwuję, wypatruję i się uczę... kto wie, może za jakiś czas w blog cukierniczy się zamienię...:)

00:17, nobleva
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 listopada 2009

 

 

kurczak po grecku

 

 

Przepis na kurczaka po grecku znalazłam w tej samej książeczce co kurczaka po marokańsku, węgiersku i piri-piri. Nie wiem jak bardzo grecki jest ten przepis, Grecja kojarzy mi się bardziej z warzywami, kozimi serami, oliwkami, owocami morza i baraniną niż z drobiem. Ale muszę stwierdzić, że ilośćcytryny w daniu i oliwa z oliwek nadaje mu śródziemnomorskiej lekkości. Co dla mnie obecnie najważniejsze, cytryna w połączeniu z pieprzem cayenne zdołała się przebić do naszych przymulonych grypą kubków smakowych. Podaję oryginalny przepis, jest on obliczony na półtora kilogramowego kurczaka, ja użyłam udek o znacznie mniejszej wadze, ale nie zmniejszałam ilości pozostałych składników.

 

 

Kurczak po grecku

 

1,5 kg kurczaka podzielonego na 12 porcji

2 cytryny

1 cebula

2 marchewki

2 łodygi selera naciowego

3 łyżki oliwy z oliwek

sól

szczypta pieprzu cayenne

150 ml rosołu

natka pietruszki


Skórkę z cytryny tniemy na cieniutkie paseczki, wyciskamy sok z obu owoców. Siekamy cebulę drobno, a marchew i seler kroimy w plasterki. Warto zachować trochę natki z selera. Na patelni rozgrzewamy oliwę i smażymy na niej kurczaka przez 8 min z każdej strony, ściągamy go z patelni i na tym samym tłuszczu smażymy warzywa przez 5 minut. Przekładamy kurczaka z powrotem na patelnię i przyprawiamy solą i pieprzem cayenne. Sok z cytryny i skórkę łączymy z rosołem i wlewamy na patelnię. Dodajemy 2 łyżki siekanej natki pietruszki i trochę natki selera. Przykrywamy, zmniejszamy ogień i dusimy przez 30 min. Podajemy posypane świeżą natką pietruszki i selera.

Parę cytrynowych rad (też z książeczki):

Wybieramy cytryny, które wydają się być ciężkie jak na swój rozmiar, oznacza to, że mają dużo soku.

Więcej soku z cytryny wyciśniemy jeśli będzie ona w temperaturze pokojowej.

Przed rozkrojeniem cytryny rolujemy ją ręką po stole lekko dociskając, co też pozwoli uwolnić więcej soku.

 

 

kurczak po grecku

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5