Kulinarny pamiętnik
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Jogurt natutralny

 

jogurt naturalny

 

 

Jemy dużo jogurtu naturalnego. Na tyle dużo, że pewnego dnia przyszła pora na zastanowienie się nad uruchomieniem własnej produkcji. Czysta ekonomia takie refleksje narzuciła. Litr przyzwoitego jogurtu kosztuje około dwóch funtów, produkcja litra w domu kosztuje pięcdziediąt pensów. Nie jest to kosztowny eksperyment nawet jeśli miałby się nie udac!

Zanim wystartowałam z jogurtem odwiedziłam mnóstwo stron internetowych o jego produkcji. Nie czułam się jednak po ich lekturze zachęcona, komplikowały tak przecież prostą sprawę. Na szczęście mam dobrą pamięc (wybiórczo dobrą) i przypomniałam sobie prościutki przepis Jamiego O. Nie pamiętałam gdzie go widziałam,* ale zapamiętałam proces. Zapytacie dlaczego w takim razie nie zaczęłam od niego? Ano dltego, że wydał mi się zbyt prosty. Bo przecież to nie może byc aż tak?! Tylko, że to właśnie jest takie proste!

Według Jamiego wystarczy doprowadzic litr mleka do prawie wrzenia, odstawic, poczekac aż będzie letnie (tj będziesz w stanie trzymac w nim palec przez 10 sekund bez uczucia dyskomfortu), wmieszac cztery (chyba!) łyżki jogurtu naturalnego (żywego, z bakteriami!), przykryc i odstawic na noc. Rano powinien byc gotowy.

Zrobiłam tak, ale mi nie wyszedł. Mógł mi nie wyjśc z kilku powodów: mogłam przegotowac mleko, moje tytanowe paluchy mogły źle ocenic temperaturę i mogły mi bakterie z jogurtu zdechnąc w zbyt ciepłum mleku, jogurt mógł byc mało świeży, bakterie moigły byc za słabe, mogło ich w jogurcie już nie byc. Mogło byc za zimno w domu.

Przyjęłam, że jogurt, który użyłam jako starter, był za słaby i że najprawdopodobniej było za zimno. Z jednej z przeczytanych stron zapamiętałam, ze kluczowe jest utrzymanie w miarę stałej temperatury otoczenia, u mnie tak pewnie nie było. Bakterie potrzebują trochę ciepła do rozwoju (około 40 stopni) jakby nie było.

Kupiłam inny jogurt, po ostygnięciu mleka i dodaniu jogurtu wsadziłam słoik z jogurtem do piekarnika z zapalonym światłem. Tak sobie tam stał całą noc i się zrobił. Żarówka wytworzyła właśnie koło 40 stopni w zamkniętym piekarniku.

Pierwszy domowy smakował dziwnie sam. Był lekko gorzkawy i miał dziwny posmak. Był absolutnie jadalny i lepszy od niektórych kupowanych, ale wciąż. Zjadło się jednak. Końcówkę zostawiłam do następnej produkcji, końcówkę następnego do kolejnej i tak się to już toczy od kilku tygodni. Jogurt jest w miarę gęsty i ma coraz lepszy smak, z tamtego posmaku nic nie zostało i jogurt jest teraz taki jak lubię najbardziej: lekko słodki i lekko kwaśny, kremowy, pyszny!

Używam najbardziej tłustego, świeżego mleka dostępnego tu gdzie mieszkam, ale podobno z chudszego mleka też da się jogurt zrobic.

Kto rusza z produkcją?

 

poniedziałek, 08 września 2014, nobleva

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/09/09 21:02:24
Chyba się nie odważę, ale podziwiam chęć i wytrwałość w dążeniu do tego właściwego smaku :).
Piękne zdjęcie Ewciu.
Pozdrawiam :)
-
2014/09/10 07:07:09
Dzięki Madziu :))) nie wiem jak z tą wytrwałością skoro drugie podejście było już zjadliwe ;)
-
Gość: Tilo, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2014/09/13 20:35:21
Eve, zaczynam się obawiać..
Ja dwa dni temu właśnie zrobiłam jogurt naturalny (z przepisu Mireille Guilliano, czy jak ona tam się nazywa).
Dopiero dziś zobaczyłam ten wpis.. :]
-
2014/09/15 20:19:39
To tylko geny Olu, nie ma sié czego bac ... moze Cie uprzedze, ze mam w planach robic miod pitny, jesli Ty tez, to ja tez sie zaczynam bac!!!
-
Gość: Marta, *.warszawa.mm.pl
2014/09/24 00:19:10
Ja też robię jogurt, od lat. Metodą z jogurtem też czasami, jak skończą mi się kultury bakteryjne (do kupienia w internecie, wcale nie drogie, mikroskopijne ilości się tego dodaje, a z kupnymi jogurtami różnie bywa - mogą być oszukane, słodzone, na mleku w proszku, z dodatkami, czymś innym). Z kulturami bakteryjnymi można bardziej kombinować np. jogurt typu greckiego tak łatwiej zrobić.
Jak robię opisaną przez Ciebie w poście powyżej metodą to owijam garnek (z pokrywką oczywiście) najpierw gazetami, a potem kocem. Tak wystarczająco długo trzyma temperaturę. Zostawiam na noc, gdzieś nie w przeciągu - np. pod łóżkiem :) Rano mamy 2-3 litry świeżego jogurtu, co na 5 osobową rodzinę jedzącą codziennie płatki na jogurcie na śniadanie nie starcza na długo. Polecam tę metodę z owijaniem, bo włączony piekarnik (nawet na minimalną funkcję) jednak zjada niepotrzebnie prąd.
Potwierdzam też, że jogurt wychodzi nawet z mleka UHT, chociaż ja używam mleka "prosto od krowy" kupowanego na bazarze. Jak mieszkaliśmy w UK (a tam zaczełam robic własne jogurty, bo okazało się, żę wszystkie kupne są tak sztuczne lub przesłodzone, że nie da się ich jeść) to używałam pełnotłustego niepasteryzowanego mleka kupowanego w Tesco (drogie, ale dobre).
Super sprawa, życzę powodzenia w dalszym jogurtowaniu. Ja robię też panir, bo w Polsce nie mogę go kupić, a się przyzwyczaiłam używać go w gotowaniu po 3 latach mieszkania z Hindusami. Planuję robienie innych serów. Podziel się doświadczeniem z miodem, moze też spróbuję?
Pozdrawiam,
Marta
-
Gość: Marta, *.warszawa.mm.pl
2014/09/24 00:38:50
Ach i trafiłam na Twój blog przez przypadek - szukałam przepisów z galangalem :) Znalazłam z szafce paczkę suszonego i nie wiem z co z nim zrobić - jakieś pomysły?
Pozdrawiam raz jeszcze,
Marta
-
2014/09/24 21:59:12
Spróbuję bez piekarnika w takim razie. Mam nadzieję, że się uda, bo domowego jogurtu schodzi o wiele więcej niż kupnego. Powoli zaczynam się martwic o to, że nie wyrobię na żarówki do piekarnika. Przerzuciłam się też na czterolitrowy garnek, gruby, oryginalnie ciśnieniowy - myślę, że może podołac trzymaniu temperatury. Dziękuję za pomocny komentarz!
Co do galangala to ja go często sypię zamiast imbiru po prostu, ale najbardziej lubię go w daniach z owocami, posypuję nim na przykład drożdżówkę z rabarbarem.