Kulinarny pamiętnik
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Zupa na którą czekałam 11 lat. Męska szkoła gotowania.

 

 

zupa ze słodkich ziemniaków

 

 

Mój mąż nie należy do mężczyzn, którzy do kuchni wchodzą tylko po to żeby pobuszować po lodówce, bynajmniej! Potrafi wyczarować niesamowite kanapki, ugotuje dzieciom budyn i owsiankę, zrobi jajecznicę, surówkę i kilka innych bardzo podstawowych dań. Nad przygotowywaniem jedzenia dla dzieci nawet się nie zastanawia, jeśli proszę go o pomoc w przygotowaniu obiadu to się nie opiera, ale żeby tak samemu wybrać przepis i zadeklarować, że chce to ugotować - to się nie zdarzyło aż do teraz. Prawdę powiedziawszy straciłam już nadzieję. Kiedy w minionym tygodniu przyniósł kilka kserówek z jakiejś książki kucharskiej i zostawił je na widoku, ominęłam je szerokim łukiem. 'Nie przejrzysz?' 'Może.' W końcu przejrzałam. Fajne, ale z tych przy których się narobisz, ale nie wiesz czy sama nie będziesz musiała zjeść. 'A to może ja zrobię.' 'Yhy.' Myślałam, że spadnę z krzesła kiedy usłyszałam, że to jego plan na sobotę! 'Ale pomożesz mi?' 'Gotować nie. Mogę ci czytać przepis.' 'OK.'

Ambitna zupa jak na pierwszą: dużo składników (niektóre dla mojego męża brzmiące bardzo enigmatycznie) wymagająca użycia różnorakich technik, trudny balans smakowy do ocenienia. Nie wyszłam z kuchni przez cały czas trwania operacji, ale za wyjątkiem łuskania cieciorki (co nie było ujęte w przepisie - ale zawsze lepiej to zrobić) nie zrobiłam nic. Dopiero to dawanie wskazówek komuś kto w kuchni jest prawie zupełnie zielony, uzmysłowiło mi jak trudne w odbiorze muszą być książki kucharskie i blogi kulinarne (włączając ten!) dla kogoś kto nie umie, ale chce się nauczyć gotować. O wiele łatwiej jest się nauczyć oglądając programy o gotowaniu.

Mój mąż, już po ugotowaniu zupy, dumny i zadowolony, zadeklarował, że soboty będą jego dniami w kuchni. Ja jestem bardzo chętna żeby się z Wami tym doświadczeniem dzielić. To co ugotuje mój mąż będzie się pojawiało w zupełnie nowej kategorii na blogu: męska szkoła gotowania. Postaram się aby przepisy z tej kategorii były bardziej precyzyjnie napisane z dokładnym opisem technik. Samo doświadczenie obserwowania mojego męża i pytania przez niego zadawane podpowiadają mi, że jest taka potrzeba. Idealny byłby video blog, ale to się na razie nie stanie. Może kiedyś ...

Autorką przepisu jest Georgia Vance (zupa wygrała konkurs zup BBC Good Food w 1997r.)

 

Dwie złote zasady autorki bloga, które dużo ułatwiają:

1.Wygooglaj składniki, których nie znasz, żebyś wiedział jak wyglądają!

2. Przeczytaj dokładnie opis wykonania zanim zaczniesz gotować. To może zdecydować o sukcesie ... lub jego braku,

 

Zupa z dyni piżmowej i słodkich ziemniaków

 

(składniki jak w oryginale)

1 łyżka oliwy z oliwek

1 średnia cebula drobno posiekana

2 zmiażdżone ząbki czosnku

po 1 łyżce kminu (nie kminku!) i ziaren kolendry, podprażonych, zmielonych

2 łyżki ziaren sezamu, lekko podprażonych

1 cm korzenia imbiru, obrany i starty

1 zielone chili, pozbawione pestek, posiekane

otarta skórka i sok z jednej limonki

1 łyżeczka lejącego się miodu

340 g pokrojonego w kostkę słodkiego ziemniaka (pomarańczowy a nie fioletowy)

340 g pokrojonej w kostkę dyni piżmowej (tak wygląda)

1.2 l wywaru z kurczaka

400 g puszka cieciorki

sól i pieprz

do przybrania zielona kolendra

 

Mój mąż miał ułatwione zadanie ponieważ to ja robiłam zakupy. Właściwie oprócz ziemniaka i dyni wszystko było w domu. Zadanie byłoby o wiele trudniejsze gdyby sam musiał wszystko kupić. Jak wygląda dynia piżmowa? Jak słodki ziemniak? Czy ziarna kolendry i zielona kolendra będą leżały koło siebie? To są pytania, których od dawna nie muszę sobie zadawać, ale musiałby sobie zadać nie jeden początkujący kucharz. Dlatego w przepisach w nowej serii będą notatki do listy zakupów.

Notatki do listy zakupów:

 Dynia i ziemniak ważące po 340 g to bardzo małe okazy ze swego gatunku, ale nie należy kupować najmniejszych. Celuj w 600 g, trochę odejdzie przy obieraniu, a może okazać się, że coś tam nie jest zbytnio ładne (tak się okazało z naszą dynią i uratował nas ten większy ziemniak!). Korzeń imbiru (można zastąpić mielonym pod warunkiem, że z nowo otwartej paczki, mielony imbir szybko traci smak) znajdziesz wśród warzyw, podobnie zieloną kolendrę, ziarna kolendry i kmin wśród przypraw, a sezam na półce z orzechami lub fasolami. Puszka z cieciorką (ciecierzycą) obok puszek z fasolą. Jeśli nie masz w domu rosołu musisz pomyśleć i o tym. Kostka to najgorsze rozwiązanie, może w sklepach są płynne lub skoncentrowane wywary? Poszukaj na półkach z drobiem lub obok kostek.

 

Przygotuj wszystkie składniki tak aby nie musieć niczego szukać w trakcie. Zrób to w tej kolejności:

1. Podpraż (czyli smaż na suchej patelni bez tłuszczu do momentu aż zaczną mocno pachnieć) ziarna kolendry i kminu, zmiel lub rozetrzyj w moździerzu. Jeśli nie masz ani młynka do kawy ani moździerza kup przyprawy już zmielone.

2. Podpraż sezam. Nie czekaj aż zbrązowieje bo spalisz zanim ściągniesz z patelni, wyłącz kiedy zacznie strzelać jak popcorn, ruszaj patelnią cały czas bo inaczej te na spodzie się przypalą. Podprażone ziarenka sezamu mają znakomity smak, olejki w środku uwalniają się ale są zatrzymywane przez chrupiącą skorupkę.

3. Posiekaj cebulę. Przekrój najpierw na pół wzdłuż i wtedy ściągnij łupinę, posiekaj. Jeśli nie wiesz jak się sieka cebulę obejrzyj sobie filmik o tym (na przykład ten) Nie martw się o kształt kostki, zupa będzie zmiksowana.

4. Zmiażdż czosnek. Najłatwiej zrobić to za pomocą praski. Nie obieraj ząbków, po zmiażdżeniu czosnku (trzeba odkroić od praski nożem) wyciągniesz z praski pustą łupinkę wraz z resztkami - to bardzo ułatwia mycie praski! Dodaj czosnek do cebuli, idą do garnka razem.

6. Z korzenia imbiru odetnij 1 cm kawałek, postaw na desce i obierz odkrawając skórkę dookoła pionowymi cięciami, zetrzyj. Jeśli używasz mielonego czubata łyżeczka wystarczy.

7. Zetrzyj skórkę z limonki (taka zielona mała aromatyczna cytrynka) uważając aby zetrzeć tylko zieloną skórkę a nie białą spod spodu (jest gorzka), skórkę możesz dodać do imbiru. Po otarciu skórki przekrój limonkę, możesz od razu wycisnąć sok, ale możesz to zrobić później, bezpośrednio do zupy.

8. Posiekaj chili, mój mąż nie pozbywał się pestek, lubimy pikantne jedzenie - to właśnie pestki i białe błonki wewnątrz chili są najostrzejsze. Jeśli chcesz się szybko pozbyć pestek odkrój końcówkę z gałązką, skieruj chili otworem do dołu i roluj w dłoniach aż wszystkie pestki wylecą. Chili może powędrować do imbiru i skórki z limonki.

9. Obierz ziemniaka i dynię piżmową (jeśli robisz to obieraczką to dynię obierz dwa razy - skórka jest dość gruba), pokrój w 2.5 cm kostkę i odważ po około 340 g (u nas proporcje zachwiane, więcej ziemniaka, mniej dyni - 700 g razem)

10. Odcedź cieciorkę, jeśli masz pomocników niech ściągną z niej łupinki, ale nie jest to niezbędne.

11. Podgrzej wywar z kurczaka.

12. Posiekaj zieloną kolendrę (u nas brak, mój mąż nie znosi)

13. Przygotuj pozostałe składniki: oliwę, miód, sól i pieprz

14. Przeczytaj jeszcze raz listę składników i sprawdź czy wszystko masz gotowe.

 

A teraz do dzieła.

W dużym garnku podgrzej oliwę na niewielkim ogniu, dodaj cebulę i czosnek, przykryj i duś przez około 10 min. Ogień musi być niewielki, bo cebula ma nie nabierać koloru tylko zmięknąć. Mojemu mężowi nie bardzo to wyszło, nie zdawał sobie sprawy z tego jak wolno reaguje kuchnia elektryczna i się cebula zbrązowiła, dlatego szybciej przystąpił do kolejnego etapu. Dodaj kmin, kolendrę, sezam, imbir, chili, skórkę z limonki i miód, mieszaj przez 30 sekund. Dodaj ziemniaka, dynię, sok z połówki limonki i wywar z kurczaka. Przykryj i gotuj około 10 min lub aż do momentu kiedy warzywa zaczną robić się miękkie. Mój mąż pokroił w drobniejszą kostkę i zaoszczędził 5 min na tym etapie. Dodaj cieciorkę, spróbuj i dodaj soli i pieprzu jeśli potrzeba. Przykryj i gotuj kolejne 10 min. Dodaj sok z drugiej połówki limonki, wyłącz zupę i pozwól jej lekko ostygnąć. Zmiksuj w blenderze lub za pomocą ręcznego blendera (tzw żyrafy - takiej do miksowania dziecięcych zupek). Po zmiksowaniu spróbuj i dopraw. Podgrzej jeśli jest taka potrzeba i dodaj siekaną kolendrę.

W tej zupie ważny jest balans: pikantne, słodkie, słone i kwaśne. Doprawienie może oznaczać nie tylko dodanie soli lub pieprzu, ale także ewentualnie miodu!

Zupę można podawać z łyżką jogurtu lub paprykowym masłem (rozetrzyj zmiękczony kawałek masła z mieloną czerwoną papryką)

niedziela, 05 lutego 2012, nobleva

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/05 14:04:50
No to gratulacje!
Ja dostałam obiad z własnej deklaracji mojego męża dwa dni po ślubie. Potem poszliśmy na spacer i ledwie zdążyłam wrócić do toalety;) Od tamtej pory gotuje tylko na prośbę lub z konieczności:)
-
2012/02/05 14:31:06
To nieźle :) Zupa była na szczęście dobra i nietoksyczna, została też na dzisiaj i chyba idę zaraz grzac :)
-
2012/02/05 15:16:33
Może coś jest w powietrzu, bo mój Niegotujący także w ten weekend wziął się za wyręczanie mnie. I dziś też mamy zupkę w kolorze orange, tyle że z marchewek :-)
A przy okazji: tagliatelle z brukselką, kurczak z cieciorką - rewelacja! W następnej kolejności czeka kuskus z buraczkami. Dzięki za inspiracje :-)
-
2012/02/05 16:25:11
och, rewelacyjna!
no, i gratulacje. w końcu się doczekałaś!
przyjemny post, pełen ciepła i takiej radości.
zabawny.
-
Gość: madziula987, *.adsl.inetia.pl
2012/02/05 17:50:14
Super :)
my gotujemy dużo razem :) tj on zajmuje się mięsem a ja całą resztą :) bo niecierpię surowego mięsa blee :P

fajny pomysł z "gdzie tego szukać w sklepie" coś co kupuje się często wiadomo gdzie jest... składniki kupowane po raz pierwszy często są problematyczne i muszę szukać kogoś kumatego z obsługi...

btw jeszcze się pochwale, że moich pierwszych dań typu makaron z sosem czy zupa pomidorowa nauczył mnie tata jak chodziłam do podstawówki :)
-
2012/02/06 00:38:14
May_bi: o jakże mi miło, cieszę się, że to właśnie te wypróbowałaś! Następny wybór też pochwalam - jedno z moich ulubionych. Może rzeczywiście coś w powietrzu wisi, to dobry klimat, bardzo mi się podoba :)
Karmelitko : to bardzo miłe słowa :)
Madziulo: mój tata nauczył mnie mojego pierwszego deseru: kakao zmiksowane z gęstą śmietaną i cukrem! Może ja też będę teraz miała taką regularną pomoc jak ty :)
-
2012/02/06 10:49:16
Ha! Wlasnie pokazalam wpis i zdjecie mojemu mezowi, i wiesz co??? Powiedzial, ze w takim razie i on chce sie podjac przygotowania takiej zupy! Chyba spadne z krzesla... Nie bede sie jeszcze cieszyc, poczekam na realizacje planu ;)
A swoja droga zupa wyglada (i brzmi) swietnie - jest w niej wszystko co lubie :)

(jedynie z polskim nazewnictwem dyni mam zawsze problem, gdyz dynie pizmowe to rodzina dyni, bardzo roznych wygladem, a ta 'butternut' test tylko jedna z nich; zauwazylam jednak, ze czesciej jest tlumaczona po polsku jako pizmowa a nie 'maslana' wlasnie...)

Pozdrawiam serdecznie!
I juz drukuje przepis :)
-
2012/02/06 18:24:30
:) O jakże miło mi będzie jeśli tak się stanie :) Ja nie bardzo wierzyłam w to, że po tym jak mój mąż obiecał, że ją ugotuje rzeczywiście to zrobi, a jednak! Ale potraktował to jako zadanie do wykonania, zrobił i był dumny, więc może Twój też nie będzie gołosłowny. Życzę Ci, żebyś spadła z krzesła ale koniecznie na coś miękkiego! A z nazewnictwem dyni ... to nawet nie wiedziałam. Ciekawe pod jaką nazwą jest sprzedawana w Polsce.
-
2012/02/07 13:50:39
Moj maz to potrafi steka z frytkami przygotowac. Jak na jego mozliwosci to i tak duzo. Pozdrawiam :)
-
2012/02/12 19:24:45
Tadaaam! Melduje, ze zupa zostala wczoraj przygotowana i spalaszowana! Moj udzial ograniczyl sie do czytania przepisu (jako, ze maz polskim nie wlada ;)) i do 'instruowania' ;) Zupa wyszla pyszna, a maz stwierdzil, ze... ze z checia co sobote przygotuje cos takiego, jesli bede mu pomagac w tlumaczeniu kolejnych czynnosci; na razie pukam w niemalowane ;)
W kazdym razie zupa faktycznie pyszna (dalismy nieco mniej wody i mniej ciecierzycy), do powtroki jak najbardziej :)

Dziekuje Ci serdecznie za ten wpis!

-
2012/02/12 19:26:11
PS. A co do dyni, to w PL jest ona nazywana wlasnie pizmowa, choc nie powinna ;) Pizmowa jest wlasnie i Butternut i np. prowansalska : www.kcb-samen.ch/shop/product.php?products_id=133520 i te rowniez (tu cala rodzina ;)) www.kcb-samen.ch/shop/?cPath=1201
Ale wiesz, ja mam dyniowego bzika, wiec tylko dlatego zwracam na to uwage ;)

Pozdrawiam serdecznie!
-
2012/02/12 23:30:39
O jakże się cieszymy :))) uściskaj męża od nas :) Mój mąż kiwał ze zrozumieniem głową gdy mu czytałam Twój komentarz (no i z uśmiechem pod nosem), bo to samo co powiedział Twój on powiedział tydzień temu i słowa dotrzymał. Co prawda nie odbyło się to w sobotę jak planował, bo nie było nas cały dzień w domu i zjedliśmy na mieście, ale właśnie dzisiaj. Jestem pewna, że jest wielu panów w tym szerokim świecie, którzy wymagają takiej małej zachęty i lekkiego nadzoru by się odważyć zastąpić swoje panie w kuchni, nawet jeśli tylko raz w tygodniu. Życzę Ci miłych sabatów od gotowania :) Ja wiem, że Ty jesteś dyniową ekspertką - idę się doedukowac u Ciebie :)
-
2012/02/14 22:05:23
Mam nadzieje, ze nasi mezowie wytrzymaja wiec w tym pieknym postanowieniu :) Marzy mi sie, bym kiedys juz nie musiala stac obok i mowic, co i jak trzeba zrobic... ;)

Pozwolilam sobie dodac linka do Twojego / Waszego wpisu : www.beawkuchni.com/2012/02/stal-sie-cud-pewnego-razu.html

Pozdrawiam serdecznie!
I raz jeszcze dziekuje za pyszny przepis i motywacje dla meza :D

PS. Swietnie to opisalas u siebie - te wszystkie dodatkowe porady itd., jestem pewna, ze wielu osobom bardzo sie to przyda! :)
-
2012/02/14 22:39:52
Nobleva, przyszłam tu od Bei i powiem tylko dwa słowa.... pozazdrościć i pogratulować!!!!
-
2012/02/15 10:24:01
Beo: :) Niezmiernie się cieszę z tego co napisałaś :)
Ewelajno: w końcu po 11 latach ! Dzięki :)
-
2012/02/18 09:33:36
Hmm nie wiem czemu panuje tutaj takie duże zdziwienie ;-p Mężczyzna w kuchni to coś pożądanego. To Wielkie Małe Święto, które należy uczcić w należyty sposób.
-
2012/02/18 09:39:05
Dominiku - jak najbardziej pożądanego! Jednak gdy to się zdarza nieoczekiwanie, kiedy już prawie nadziei nie starcza to zdziwienie połączone oczywiście z radością jest wielkie. Mam oczywiście nadzieję, że to Święto spowszednieje i nie trzeba go będzie aż tak czcić :)
-
2012/02/18 15:17:52
Super!
Świetna sprawa i gotujący mężczyzna i zwłaszcza pomysł z męską szkołą gotowania. Pamiętam do jakiej pasji doprowadzała (i nadal doprowadza mimo, że jednak jakiś czas już gotuję) nasza domowa "podstawowa" książka kucharska. np. "Wyżyłuj mięso" - no cudnie, z przyjemnością, tylko jak ?!
W każdym razie jeśli tylko uda Ci się utrzymać zapał męża to masz naprawdę cudowny pomysł na cykl i z chęcią tu pozaglądam.

P.S. Ja też przyszłam tu od Bei
-
2012/02/19 12:10:20
Ja uwielbiam mojego mężczyznę w kuchni - szczególnie, kiedy robi mi na śniadanie omlet :) Na obiad pizzę i chińszczyznę, a na kolację barwne, smaczne kanapeczki (których mi by się robić nie chciało, jego to małe dzieła sztuki ozdobnej ;))

-
2012/02/19 15:31:17
Florentyno: Powinnam Bei chyba bukiet kwiatów posłac za tą reklamę :) Tak mi właśnie się wydaje, że tu trzeba byc bardzo dokładnym w opisach procesów ;)
Gosiu: to masz dobrze, u nas powoli się rozkręca, dań na razie mało ale widzę olbrzymi skok na przód w nastawieniu do sprawy :)
-
2012/06/11 21:25:59
Ha, genialny wpis! Muszę kiedyś poprosić swojego o relację z doświadczeń w ucieraniu ciasta (to jego zadanie) i podpytać o co by zapytał gdyby nie bał się, że wyjdzie na ignoranta :D
-
Gość: Dorka, *.cfw-a-gci.dublin.corp.yahoo.com
2012/07/11 14:47:29
Piekna zupka! U nas z kolei jest troszke nietypowo, bo to moj ukochany panuje w kuchni - ja tylko pieke czasami ;) Moze mi kedys da cos ugotowac... :) Pozdrawiam cieplo!