|
Blog > Komentarze do wpisu
Różany sernik z garsteczką poziomek
Róże kwitną, poziomki się czerwienią, czas na prawdziwie letni sernik. To że znikał nie pod gołym niebem lecz w saloniku, przy dźwięku kropli deszczu na szybach i buzujących kaloryferach nie ujmuje jego smakowi. Lekki i puszysty, mocno kwiatowy. Dedykuję wszystkim Kwiatożercom!
Różany sernik
40 g płatków wonnych, niepryskanych róż 400 ml wody 100 g cukru 4 listki żelatyny* 500 g twarogu 250 ml śmietanki do ubicia 7 ciasteczek Digestive 35 g masła do przybrania poziomki** i płatki róż
* Irlandzka śmietanka ubija się tak, że w sumie tutaj nikt do serników na zimno dodawać żelatyny nie musi, dodałam ją ze względu na to, że cały różany smak pochodzi z syropu różanego. Dodatek takiego płynu zmienia całkiem konsystencję masy więc dla bezpieczeństwa użyłam ilość żelatyny odpowiadającą 600 ml płynu (syropu wychodzi 200 ml). Jeśli używacie śmietany, która nie ma takiej zdolności trzymania sernika w kupie użyjcie jeszcze więcej żelatyny.
** u mnie dosłownie garstka, ale tylko tyle dojrzało
Płatki gotuj przez 10 min w wodzie, przecedź przez gęste sito, lub jeszcze lepiej przez gazę/muślin, odciskając z nich cały płyn. Do różanej wody dodaj cukier i gotuj przez kolejne 10 min. Płyn powinien zredukować się przez ten czas do około 200 ml. Odstaw do ostudzenia. Zmiksuj ciastka z masłem, aż uzyskają konsystencję mokrego piasku. Wysyp na wyłożony papierem do pieczenia spód tortownicy, podpiecz w piekarniku (kilka minut w 200° wystarczy), wystudź. Namocz żelatynę w zimnej wodzie. Mikserem utrzyj ser (dobrze użyć już zmielonego), tak aby się ujednolicił i rozpulchnił. Ubij śmietanę na sztywno. Do jeszcze ciepłego syropu różanego dodaj odciśniętą żelatynę, powinna się rozpuścić, jeśli tego nie zrobiła to trzeba syrop lekko podgrzać. Dodaj stopniowo ostudzony, lecz niezastygnięty syrop do sera cały czas ucierając mikserem. Kiedy syrop i ser będą już dobrze połączone dodaj ubitą śmietanę i delikatnie lecz dokładnie wymieszaj łyżką. Wylej masę do tortownicy z ciasteczkowym spodem, wyrównaj wierzch i odstaw do lodówki na kilka godzin. Przed podaniem przybież confetti zrobionym z posiekanych płatków róż i poziomkami.
poniedziałek, 13 czerwca 2011, nobleva
TrackBack
Komentarze
zauberi
2011/06/13 09:27:30
ciekawy sernik :) musi pięknie pachnieć, u mnie też dziś sernikowo
2011/06/13 09:36:26
Boski sernik!
Dedykację przyjmuję, bo w planach mam coś bardzo podobnego;) 2011/06/13 09:55:07
Ewo, piękny przepis retro - tak mi się skojarzyło z Anią z Zielonego Wzgórza ;) A róża - pomarszczona, jak na przetwory?
2011/06/13 13:33:47
Zuberi: już sam sernik może i nie, ale w domu pięknie pachnie podczas gotowania syropu. Mój synek za to przylepiał się do mnie cały dzień i mówił, że pachnę różami :)
Gosiu: już ciekawam :) Ptasiu: nie musi być pomarszczona, ważne żeby była wonna i niepryskana, ja użyłam mieszanych z kilku różnych krzaczków, ale pomarszczona może by dała trochę koloru, moje same bladoróżowe i żółte były. Chantel: dziękuję :) Affogato :))) Olu: dziękuję :) Szarlotku: dzięki piękne :))) 2011/06/13 15:25:48
Takiego sernika to jeszcze nie jadłam- ale na pewno spróbuję :)
2011/06/13 17:08:58
Paulo: no muszę przyznać, że garsteczka coś w sobie ma :)
Judik: no ciekawa jestem ile :DDD Karmelitko: cieszę się, że Ci się podoba :) Doktorko: koniecznie! 2011/06/13 18:31:45
Taki sernik to ja zawsze i chętnie :) piękny Noblevo ....no i te poziomki:)
2011/06/13 18:35:44
O,jaki cudowny! Takiego serniczka jeszcze nie próbowałam, a kocham je wszystkie.
Bardzo mi się podoba:) 2011/06/13 18:41:12
Masz swoje poziomki?? Ciekawe jakie jeszcze cuda masz w zanadrzu :))
A o której śmietance piszesz? Jestem ciekawa czy była taka w Ldn :) Ten sernik to jest chyba z takich baaaardzo smacznych co? :) 2011/06/13 18:56:15
te poziomki i ta róża razem wzięte to prezentują tak ,że ja nawet co nie lubię serników na zimno to zmieniam zdanie ,ach taki to pewnie jest pyszny
2011/06/13 19:24:00
Jolu: dziękuję :)))
Majanko: no to, że ja zrobiłam taki którego Ty nie jadłaś to nie lada wyczyn Mistrzyni Serników! Poleczko: Mam swoje poziomki :) Co ja jeszcze mam w zanadrzu ? Eee ... gdyby mi figowiec zakwitł to bym miała figi, ale nie zakwitł ... Piszę o zielonej whipping cream, w Londynie była na pewno, ale czy tak samo się zachowywała to trudno powiedzieć bo tu wszystkie produkty mleczne są z lokalnych farm. A jak wiadomo nigdzie takiej soczystej trawki jak w Irlandii krówki nie jedzą ;) No i oczywiście z tych baaaardzo smacznych :) Margo: nawróciłabyś się na serniki po pierwszym kęsie :))) |