|
Blog > Komentarze do wpisu
Kokosowa zupa po tajsku z nudlami, kurczakiem i fasolką
Od czterech tygodni i trzech dni codziennie pada na północy szmaragdowej wyspy. Ogród mi dziczeje, bo nie mogę się nim zając, żywopłot niedługo zakwitnie, roślinki w domu pewnie uschną, bo kto by pamiętał o ich podlewaniu gdy leje. Lata mogę szukać tylko w kuchni, chociaż to nie na lekkie letnie posiłki ma się w czasie takiej pogody ochotę, lecz na coś treściwszego i ciepłego. Zupa w stylu tajskiego curry to taki łącznik pomiędzy letnią a zimową kuchnią. Lekka, a przy tym odpowiednio sycąca. Mleczko kokosowe i nudle dodają jej ciepła 'comfort food', fasolka i mięta to letnie akcenty, a to wszystko ściągnięte razem do wspólnego mianownika przez galangal, czili i trawę cytrynową. Zupa więc dla mnie idealna.
Kokosowa zupa po tajsku z nudlami, kurczakiem i fasolką
1 porcja tajskiej zielonej pasty curry* puszka mleczka kokosowego ćwiartka kurczaka (pierś na kości wraz ze skrzydełkiem) warzywa do wywaru (np. marchewka, seler, pietruszka, cebula) przyprawy do wywaru (u mnie sól, pieprz, ziarna kolendry, suszone liście curry) łyżka brązowego cukru (najlepiej palmowego) paczka nudli (jakichkolwiek z azjatyckich makaronów) sok z 1 limonki sos nam pla lub jasny sojowy do smaku, ewentualnie sól garść fasolki szparagowej kilka listków mięty lub bazylii (u mnie mięta) 1 czerwone chili pokrojone w plasterki
*kilka tygodni temu zrobiłam pastę curry w większej ilości i zamroziłam, nie napracowałam się więc przy mojej zupie. Jeśli możecie kupić gotową pastę to śmiało możecie jej do zupy użyć. Jeśli wolicie zrobić ją sami od początku do końca, to jedna porcja byłaby następującymi składnikami sprowadzonymi do konsystencji pasty za pomocą moździerza albo malaksera:
2 trawy cytrynowe (tylko jasna część) 2 zielone chili 4 ząbki czosnku 2 cm korzenia galangalu lub imbiru 1 szalotka pęczek kolendry sok z połowy limonki odrobina oleju roślinnego
Najpierw zadbaj o pastę curry: zrób, rozmróź lub kup. Zrób wywar z warzyw, ćwiartki kurczaka, przypraw i litra wody. Doprowadź do lekkiego wrzenia (jeśli masz czas to oczywiście lepiej byłoby go gotować powoli!). Gotuj około 10 min, wyciągnij kurczaka i gotuj wywar na samych warzywach aż do ich miękkości, odcedź. Pierś, po lekkim ostudzeniu, ściągnij z kości, pokrój na cienkie plasterki. Kość i skrzydełko możesz wrzucić z powrotem do gotującego się wywaru. Nie przejmuj się jeśli pierś wyda Ci się niedogotowana, trafi znów do zupy. Kiedy wywar będzie gotowy, w osobnym garnku zagrzej mleko kokosowe wraz z pastę curry. Kiedy zacznie się gotować dodaj gorący wywar i pokrojoną w niewielkie ukośne kawałki fasolkę. Nudle ugotuj w zupie, wrzuć je w odpowiednim momencie (jest tyle rodzaj, każde mają inny czas gotowania, trzeba osadzić samemu kiedy je wrzucić) tak aby fasolka i makaron były ugotowane w tym samym czasie. Możesz oczywiście ugotować je osobno, ale nie będą miały czasu naciągnąć smakiem curry. W czasie kiedy makaron gotuje się w zupie dopraw ją cukrem, sosem i sokiem z limonki. W odpowiednim momencie dodaj też pokrojoną pierś z kurczaka - żeby się odgrzała, albo ewentualnie dogotowała. Czili i zioła też możesz wrzucić, ale ja wolałam posypać gotową zupę świeżą papryczką i ziołami już na talerzach.
Nie jest to jedyna słuszna metoda robienia tej zupy. Zrobiłabym ją inaczej gdybym miała zapas rosołu. Pewnie podsmażyłabym pierś wraz z pastą i potem zalała mleczkiem i wywarem, ale nie miałam wywaru, a kostek nie używam.
Przepis dołączam do kolekcji:
sobota, 28 maja 2011, nobleva
TrackBack
Komentarze
2011/05/28 16:40:58
Ależ cudownie wygląda. Musi być pyszna taka zupka. Chciałabym skosztować :)
2011/05/28 18:53:57
nie należę do fanów takich dań.
jednakże... hm, zaintrygowała mnie ta zupa. 2011/05/29 09:44:09
Uwielbiam tajskie potrawy i ta zupa bardzo mi odpowiada. Cale wieki nie jadlam niczego tajskiego z makaronem, zawsze padalo na danie bez jego dodatku. Moze w koncu sie zmilizuje i zrobie cos w tym stylu?
2011/05/30 10:01:05
Ulla: dzięki :) wiem, że deszcz jest potrzebny, strasznie sucho było przed tymi deszczami i w sumie nie mogłam się doczekać kiedy spadnie, ale miesiąc to przesada!
Asiu: :DDD Majanko: dziękuję :) Karmelitko: ta zupa smakowała nawet mojemu mężowi, który nie lubi takich dań :) są więc szanse, że Tobie by też posmakowała :) Thiesso: No właśnie, zawsze jakoś coś innego tajskiego wydaje się być bardziej atrakcyjnym. Pewnie bym jej długo jeszcze nie zrobiła, gdyby nie fakt, że byłam przygwożdżona składnikami. Absolutnie nie żałuję, była pyszna! |
a u nas dzisiaj deszcz chyba pierwszy od 3 tygodni