|
Blog > Komentarze do wpisu
Pyszne lankijskie curry z orzechami nerkowca
Dzisiaj mój dom pachniał jak orientalny sklep z przyprawami. Solidnie dziś też naruszyłam swoje zapasy poupychane w słoiczkach, puszeczkach i torebkach. Najpierw prażyłam i mieliłam lankijską przyprawę curry do dzisiejszego dania, później od razu machnęłam chińską przyprawę pięć smaków, a potem przerobiłam składniki świeże na tajską zieloną pastę curry w celu zamrożenia. Jednym słowem: wena! Przepis na curry pochodzi, jak na każde tu ostatnio, z programu Far Eastern Oddysey Ricka Steina. Chyba przypadła mi do gustu Sri Lanka, bo nie mogłam się powstrzymać przed zrobieniem kolejnego lankijskiego curry. Nie z programu, ale z sieci dowiedziałam się, że na Sri Lance używane są dwa rodzaje proszku curry: surowy i prażony. Ten pierwszy jest podobny w składnie do mieszanek z południowych Indii, drugi oprócz braku kurkumy charakteryzuje się tym, że praży się go przed zmieleniem - ten właśnie proszek robił Rick w programie. Spisywałam składniki oglądając- niestety ilości nie były podane, możecie mi zaufać albo kupić książkę i sprawdzić.
Lankijskie curry z orzechami nerkowca
na proszek curry: (łyżka to 15 ml, łyżeczka 5 ml)
2 łyżki ziaren kolendry łyżka kminu łyżka nasion fenkułu 6 zielonych kardamonów łyżeczka ziaren kozieradki łyżka czarnego pieprzu w ziarnach łyżka czarnej gorczycy laska cynamonu suszone chili* łyżeczka ryżu
na curry: 2 łyżki cynamonu** 6 ząbków czosnku 3 cm kawałek korzenia imbiru zielone chili* 1 trawa cytrynowa łyżeczka kurkumy 1 liść pandamu/ u mnie pół łyżeczki ekstraktu puszka mleka kokosowego garść świeżych liści curry 200 g fasolki szparagowej 300 g orzechów nerkowca łyżka brązowego cukru (idealnie palmowego) sok z połowy limonki sól 2 łyżki oleju roślinnego (idealnie palmowego)
* Kuchnia lankijska jest jedną z najbardziej pikantnych na świecie, ale nie oznacza to, że potrawy z tamtego regionu są mniej smaczne łagodne. Dajcie tyle chili ile lubicie. W programie Rick wrzucił kilka suszonych kaszmirskich chili do proszku, a do samego curry 1 zielone. Ja ograniczyłam się do jednego w przyprawie: birds eye i do 1 zielonego w samym curry, lubię pikantniejsze, ale chciałam, żeby dzieci zjadły - żadne z nich nie narzekało, że za pikantne, więc dobrze. Posypałam sobie dodatkowo na talerzu płatkami chili i byłam zadowolona. **Rick połamał 2 laski cynamonu, ale ja chyba wolę nie nadziewać się na korę i dałam proszek
Wszystkie przyprawy na proszek prażymy na suchej patelni przez kilka minut: będzie dymiła i pachniała nieziemsko. Po lekkim ostudzeniu mielimy. Rozgrzewamy tłuszcz w woku, dodajemy cynamon, zmiażdżony czosnek, posiekane chili i imbir, zmiażdżoną i posiekaną trawę cytrynową, kurkumę, dwie łyżki naszego proszku curry, liście pandamu (lub ekstrakt), chwilę smażymy aż aromat się rozwinie, dolewamy mleko kokosowe, wrzucamy liście curry, fasolkę pokrojoną na kawałki i orzechy. Doprowadzamy do wrzenia, doprawiamy solą, cukrem i sokiem z limonki. Potrawa jest gotowa kiedy fasolka jest miękka. Podajemy z ryżem.
Przysiadam się z moim curry do zielonego stołu Pinkcake i azjatyckiego Ireny i Andrzeja.
sobota, 19 marca 2011, nobleva
TrackBack
Komentarze
mihrunnis_a
2011/03/19 21:33:19
Nic innego mi nie pozostaje jak tylko wpatrywać się w monitor i marzyć że kiedyś i mi się uda jak nie ugotować to przynajmniej spróbować tego curry :-). Pozdrawiam.
2011/03/19 22:07:24
Jejciu, jakież aromaty! Wprost czuć je z monitora;)
Pozdrawiam Zielono! 2011/03/19 23:28:09
Brzmi świetnie! Fajnie wygląda na zdjęciu, apetycznie:) Musi pięknie pachnieć tymi przyprawami:)
Pozdrowienia:) 2011/03/20 00:07:06
Zapisuję jako curry do wypróbowania! Większość składników (oprócz kozieradki) mam w domu. Robiłam ostatnio curry z Radżasatnu.. dzięki za przepis!
Gość: Bareya, 89.191.147.10*
2011/03/20 00:30:43
Ja bardzo lubię takie "niby przegadane przyprawowo potrawy". Większość wymięka jak czyta te składniki.
Dla mnie absolutna BOMBA. pozdrawiam 2011/03/20 00:36:03
Fantastyczne danie!
Takiego zestawienia jeszcze nie jadlam a mam swoja ulubiona ksiazke o kuchni lankijskiej z ktorej do tej pory przygotowywalam potrawy i z ktorej jestem bardzo zadowolona. Lankijskie sinhala curry zarowno surowe jak i prazone robilam sobie sama, wiec jest to rzecz wykonalna jak najbardziej. Pozniej szwagierka przywiozla mi ze Sri Lanki na moje zyczenie wieksza ilosc i juz nie musze sie trudzic. 2011/03/20 07:20:46
Curry to pyszności. Uwielbiam zapach unoszący sie w domu, kiedy je gotuję (moi sąsiedzi pewnie mniej to uwielbiają) ;).
2011/03/20 09:04:00
Jakie ładne zdjęcie i jak dużo składników! To musi być bardzo aromatyczne i pyszne. Wyjadłabym curry z łyżki :)
2011/03/20 09:25:02
Mihrunniso: Na pewno się uda i ugotować i spróbować :)
Pinkcake: dziękuję zielono :) Basiu: true, true ;) Madziu: wciąż pachnie, a to miły zapach :) Atrio: no to wspaniale :) Bareyo: ja też, im bardziej przegadane tym lepiej :) Thiesso: Sama mieszanka pewnie jest do kupienia tu, ale nawet nie sprawdzałam, chciałam się pobawić w to prażenie i mielenie, miałam też ku temu czas, ale rozejrzę się, bo takie wegetariańskie curry okazuje się być bardzo szybkie w przygotowaniu, więc z gotową mieszanką to byłoby ciach prach szybkie danie w tygodniu. Pozdrawiam :) Aprespe: Sąsiadom nie musi przeszkadzać jeśli nie robisz tego codziennie, miałam kiedyś sąsiadkę która gotowała curry codziennie i zaczęło mi to przeszkadzać dopiero po dwóch latach ;) Asiu: Specjalnie dla Ciebie nałożone na tą łychę ;) 2011/03/21 08:07:28
Ja bardzo lubię kiedy w domu pachnie jak w sklepie z przyprawami, bo to znak, że będzie uczta, taka jak w tym przypadku w Twoim domku;-)
2011/03/21 16:35:20
Ewo uwielbiam Twoje curry!
I dziękuję za fajny przepis na proszek curry :) 2011/04/22 21:22:48
o tak, pewnie juz nic nie zostalo... no dobrze zrobie sama :)
|