Kulinarny pamiętnik
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Pozdrowienia z zielonej wyspy. Colcannon, czyli ziemniaki z jarmużem i mostek jagnięcy w ziołowej skorupce.

 

 

 

zielono mi, gotujemy na zielono, zielona kuchnia, pinkcake.blox.pl, trochę inna cukiernia

 

 

 

 

Dzisiaj dzień Świętego Patryka. Macham Wam więc wszystkim z Irlandii i ślę irlandzkie błogosławieństwo:

 

 


 

 

Gram w zielone razem z Pinkcake.

 

 

 

Colcannon i mostek jagnięcy w ziołowej skorupce

 

 

 

Irlandii Północnej Dzień Świętego Patryka jest świętem katolickiej mniejszości. Dzisiaj zielono-biało-pomarańczowe flagi powiewają dumnie tam, gdzie zazwyczaj ich nie widać: w samym centrum Belfastu. W ten dzień to do rdzennie irlandzkiej ludności Irlandia należy w pełni. Ja, z racji tego, że pracuję w szkole zintegrowanej (dla Katolików i Protestantów) mam dzisiaj wolne i to nie tylko dzisiaj, jutro też. Mój mąż, który pracuje w firmie, której właścicielem jest Protestant musiał iść do pracy. Funkcjonują dzisiaj też wszystkie centra handlowe. Dzień jak co dzień dla większości, dla mniejszości czas, żeby dać o sobie znać, żeby się pokazać, żeby się bawić. Na paradę w samym Belfaście wybrałam się tylko raz w życiu - nie jest to impreza na którą chciałabym pójść jeszcze raz z dziećmi. Pooglądać sobie jest przyjemnie, ale trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Dzisiaj świętuję w domu typowo irlandzkim jedzeniem w dodatku na zielono. Skoro typowo to nie może się obyć bez spuds czyli ziemniaków. Jedną z najbardziej znanych irlandzkich potraw jest champ, czyli pure z ziemniaków z dodatkiem szczypiorku. Colcannon to bardzo podobne danie, tylko, że do pure dodaje się blanszowany jarmuż i masło. Szczypiorek też w tej potrawie może się znaleźć, można dodać też mleka lub śmietany. Colcannon jest idealnym dodatkiem do niezwykle popularnej w Irlandii jagnięciny. Owce stanowią nieodzowny element irlandzkiego krajobrazu: poletka poprzedzielane kamiennymi murkami, najzieleńsza na świecie trawa, ołowiane niebo i białe punkciki owiec jak tylko okiem sięgnąć.

Z takiej owieczki najbardziej lubię jeść i przyrządzać mostek. Kupuję mostki w całości (cały ma osiem żeberek, trzy- cztery to jedna porcja), już przygotowane do pieczenia, ale jeśli zdarzyłoby Wam się kupić nieprzygotowane, porośnięte tłuszczem, to polecam ten filmik, na którym obróbka wygląda bardzo prosto.

 

 


 

 

 

Ziołową skorupkę i sposób przygotowania podpatrzyłam u niezawodnego Gordona (tylko link, dość tych filmików).

 

Ugotowałam ziemniaki w lekko osolonej wodzie, jarmuż (100 g jarmużu na pół kilograma ziemniaków) zalałam wrzątkiem i gotowałam przez minutę, odcedziłam, zmiksowałam krótko (można rozdrobnić nożem) razem ze szczypiorem (z jednej cebuli). Kiedy ziemniaki się ugotowały odcedziłam, dodałam solidną łychę masła, ugniotłam, dodałam jarmuż, przyprawiłam solą i pieprzem, wymieszałam.

Na ziołową skorupkę (na jeden cały mostek) zmiksowałam kromkę chleba bez skórki razem z czterema łyżkami ziół (rozmaryn, pietruszka, kolendra), łyżką parmezanu i kilkoma kroplami oliwy. Mostek przyprawiłam solą morską i świeżo mielonym pieprzem, obsmażyłam na złoto na oliwie z oliwek, wstawiłam do gorącego piekarnika (200°) na osiem minut, wyciągnęłam, obtoczyłam w ziołach (w filmiku jest musztarda, nie dałam) i wsadziłam do piekarnika na kolejne cztery minuty, z czego połowę czasu mostek leżał pod grillem. Wyciągnęłam z piekarnika i odstawiłam do odpoczęcia na dziesięć minut. Pokroiłam na kotlety, podawałam na colcannon.

czwartek, 17 marca 2011, nobleva

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/03/17 21:28:37
Szkoda, że w Polsce są takie problemy z jagnięciną...
Genialna jest ta ziołowa skorupka. :)
-
2011/03/17 22:01:56
Super skorupka! Wspaniale, że z takim hukiem się przyłączyłaś do zabawy w zielone:)
Pozdrawiam cieplutko i zielono!
-
2011/03/17 23:01:03
No to natrafilas na 2 zadry.
Primo jarmuz, ktorego nie wiem czemu nie mozna u nas kupic a na dodatek tegoroczna i zeszloroczna ciezka zima spowodowala, ze moj dzialkowy zostal zjedzony przez zajace.
Secundo kotleciki jagniece, ktore tak pieknie sie zawsze prezentuja w anglojezycznej literaturze sa u nas niewykonalne, bo brakuje mostka jagniecego. Z zakupem udzca najczesciej nie mam wiekszego problemu.
-
2011/03/17 23:18:34
Polacy: no i właśnie dlaczego? Nic tylko hodowlę owiec w Polsce zakładać ;)
Gosiu: Ja również zielono pozdrawiam. Przyjemność z huczenia po mojej stronie :)
Thiesso: Zające? Nie widziałam zająca na oczy od powodzi w 97 r. (serio, chyba je wszystkie na Dolnym Śląsku potopiło wtedy). Mostek jagnięcy to chyba najpyszniejsze mięso na świecie więc szkoda, że nie jest łatwiej w Polsce dostępny.
-
2011/03/18 08:01:52
Tak, zgadzam się z Thiessą, dwie zadry. Jarmuż planuję u siebie posadzić, mam nadzieję, że nic nie zeżre (bo zające to ja regularnie widuję), a jagnięcina - ha, ha,ha. Poza tym jak kupuję w Makro, to jest wybór mrożonej polskiej i nowozelandzkiej, i wybieram niepatriotycznie tą drugą, bo niestety jest smaczniejsza, bardziej jędrna, miękka i chyba młodsza. Nie wiem, czy nie można u nas hodować trzody/bydła naprawdę na mięso? Zakup wołowiny, której nie trzeba by dusić godzinami to też przecież cud.
-
2011/03/18 12:14:34
To jest właśnie to Ptasiu czego nie rozumiem. Polacy to przecież naród mięsożerny, a mam wrażenie, że do masarni trafiają tylko i wyłącznie mleczne krowy na emeryturze. Jak wygram w totka wracam do Polski hodowlę owiec zakładać ;)
-
2011/03/18 12:15:07
i bydła mięsnego ;)
-
2011/03/18 18:53:29
Ależ w Polsce jest dużo hodowli owiec! Przecież czym się zajmują górale? :) sęk w tym, że niemal cała polska jagnięcina (ponoć bardzo dobra) idzie na eksport do Włoch i Niemiec. Hodowla dla potrzeb polskiego rynku po prostu się nie opłaca, z tego co czytałam :/ Ja to nawet nigdy nie jadłam jagnięciny, bo ciężko ją dostać, a i tak jest za droga :(
-
2011/03/19 15:30:59
Zastanawiam się dlaczego tak jest, że z jednej strony rolnicy mówią, że się nie opłaca (z powodu cen mięsa) a z drugiej konsument narzeka, że jagnięcina droga. Coś się po drodze pomiędzy hodowcą a kuchnią dzieje niedobrego, a szkoda, szkoda.