|
Blog > Komentarze do wpisu
Wieprzowina słodko-kwaśna po tajsku
Do tej pory wszystkie tajskie przepisy na moim blogu oparte były na połączeniu sosu rybnego (nam pla), cytrusowych nut (trawa cytrynowa, limonka) i mleka kokosowego, muszę przyznać, że jest to moje ulubione dalekowschodnie połączenie. Dzisiaj postanowiłam jednak wyjść poza te ramy i ugotowałam wieprzowinę słodko - kwaśną bez trawy cytrynowej i bez mleka kokosowego. Przepis znalazłam w książce Wok and stir-fry, którą przeglądałam przy porannej kawie, spodobał mi się od razu, lubię czytać przypisy do których zrobienia mam wszystko w lodówce! Ten, jak na azjatycki przepis, jest mało wymagający składnikowo, ze specjalistycznych wymagany jest tylko sos rybny, a i ten można zastąpić sosem sojowym, jeśli ktoś jest zdeterminowany, może danie będzie wtedy bardziej chińskie niż tajskie, ale z pewnością wciąż bardzo dobre. Dorzuciłam kilka składników dla mnie niezbędnych w tym daniu, ale nie ma ich w oryginale, więc nie stresujcie się nimi. Choć wszystko miałam, nie wszystko dałam, w przepisie jest świeży ogórek, powoli zaczynam się przekonywać do idei świeżego ogórka w daniach na gorąco, ale niestety tym razem okazało się, że kupiony wczoraj ogórek jest dziwnie skwaśniały i zamiast do woka powędrował na kompost. Danie miało być słodko kwaśne, u mnie niechcący dominującym smakiem był pikantny. Nie ma w oryginale pikantnych papryczek, ale to mi się już bardzo dziwne wydało, bo nie wyobrażam sobie do woka nie wrzucić chili, no chyba, że smażę w nim pączki. Ale nigdy nie wiadomo czego można spodziewać się po chili! Papryczki nawet z jednego krzaczka różnią się ostrością, co dopiero te z supermarketowych paczek. Poprzednia z tego samego opakowania była na tyle łagodna, że cała wrzucona do jednogarnkowego dania niewiele w nim uczyniła, dlatego dzisiaj użyłam jedną, małą, ostatnią za to z pestkami i błonkami. Ta była jak z piekła rodem! No cóż, muszę przyznać, że dobrze, że w daniu był ananas - takie kawałeczki soczystej łagodności w takim pikantnym daniu są mile widziane. Ostrożnie więc z tymi papryczkami ;)
Wieprzowina słodko-kwaśna po tajsku
350 g chudej wieprzowiny 30 ml oleju roślinnego 4 cienko pokrojone ząbki czosnku 1 mała czerwona cebulka pokrojona w plasterki (u mnie jeszcze na pół) 30 ml sosu rybnego nam pla łyżka cukru (u mnie brązowego) 1 czerwona papryka bez nasion pokrojona w paski (u mnie pół papryki) 1/2 ogórka szklarniowego pokrojonego w plasterki (nie dałam) 2 pomidory pokrojone w łódeczki (u mnie garść baby plum) 115 g świeżego ananasa pokrojonego na kawałki (dałam pół, myślę, że z puszki też się nada) 2 szczypiory pokrojone na kawałki pieprz (ja nie dałam, bo dałam chili) posiekany szczypiorek i liście kolendry do przybrania
ja oprócz tego dodałam: łyżkę tartego imbiru sok z połowy limonki jedno chili łyżeczkę skrobi kukurydzianej chochlę rosołu
Na rozgrzany w woku olej wrzucamy chili, czosnek i imbir (lub sam czosnek jak w przepisie), smażymy chwilę mieszając, aż się zezłoci lekko, dodajemy wieprzowinę pociętą w paseczki i czerwoną cebulę, smażymy mieszając aż mięso się lekko zarumieni, dodajemy nam pla, cukier i pieprz i jeszcze chwilę mieszamy i smażymy. Dodajemy paprykę, ogórka, pomidory, ananasa, szczypior i smażymy ciągle mieszając przez 3-4 minuty. Mieszamy skrobię z zimnym rosołem i dolewamy do woka - w ten sposób otrzymujemy trochę sosu. Można użyć mąki ziemniaczanej zamiast kukurydzianej i wody zamiast rosołu. Doprawiamy sokiem z limonki jeśli danie nie jest wystarczająco zbalansowane, a moje nie było, bo ananas był niezwykle słodki. Danie można podawać z ryżem, ja akurat miałowego i go wykorzystałam. Przybieramy kolendrą i szczypiorkiem.
Przepis dołączam do zabawy Ireny i Andrzeja Z widelcem po Azji, chociaż może w tym wypadku pałeczkami :)
niedziela, 06 lutego 2011, nobleva
TrackBack
Komentarze
wiosenka27
2011/02/06 19:33:37
Wspaniałe danie, chętnie zrobię:)
2011/02/06 19:35:08
ostatnio chodzą za mną egzotyczne smaki. wpasowałaś się idealnie :)
2011/02/06 19:51:47
Ladnie sie prezentuje,narobilas mi na nia smaka...jest taka piekna kolorowa
2011/02/06 20:21:10
Ślicznie się prezentuje. To kiedy mnie zaprosisz na obiadek?
Pozdrawiam ciepło 2011/02/06 20:48:50
Zawsze myślałam (i w sumie nie wiem, czemu wiłam sobie to do łba) że ananas to składnik kuchni chińskiej :) Tylko i wyłącznie :)) Człowiek uczy się przez całe życie :))))
2011/02/06 21:00:11
paczki w woku?? hahahaha... dobre! a ta potrawa brzmi pysznie i cos czuje, ze ja wkrotce zrobie! :-)
2011/02/06 21:17:45
Bardzo pysznie wygląda! Musze kiedyś spróbować jedzonka po tajsku.
Pozdrawiam. 2011/02/06 21:19:31
2011/02/06 21:50:20
tyle kolorów w jednej miseczce :) super!
ja do pączków mam garnek stary jak świat, wok to ekstra sprawa przy moim 'gracie' ;) 2011/02/06 22:02:17
Ewejko: dziękuję :)
Agnieszko: jak tylko będziesz w Belfaście ! Madziu: dzięki ! Poleczko: to nie tylko Ty! Ja miałam takie myślenie: mango tajskie, ananas chiński, ale to nie prawda. Czy miałaś może okazję oglądać Far Eastern Odyssey Ricka Steina? Ta seria dopiero uczy, a dużo o owocach tam jest. Cudawianko: wok jest idealny do pączków: duża powierzchnia, mało oleju ;) Majanko: po prostu MUSISZ! Aniu: dziękuję ślicznie :) Viri: dzięki :) Wok jest idealny, a smażenie w nim pączków dobrze mu robi, odświeża go i przed rdzewieniem chroni :) 2011/02/07 08:20:41
Tak ładnie wygląda, że zjadłbym nawet w tej chwili w ramch śniadania na ciepło;-)
2011/02/07 10:56:42
jak to zwykle w kuchni azjatyckiej bywa, niezwykle kolorowo na talerzu u Ciebie!
a takie połączenia słodko-kwaśne uwielbiam wprost! 2011/02/07 17:29:17
zamieniłabym tylko świnkę na kurę i już mogę się zajadać wspaniałymi smakami...
2011/02/08 14:50:28
właśnie zjedliśmy to danie na obiad :) jest fantastyczne, cała rodzina w niebo wzięta :)
a atak w ogóle znalazłam u Ciebie wiele tego typu dań i chyba się wciągnęłam :) bardzo gorąco CIę pozdrawiam 2011/02/09 00:22:37
Andrzeju: dziękuję bardzo :) Na śniadanie? Dlaczego nie!
Ewo: dziękuję :) Ja też :) Kolory najlepiej smakują :) Paulo: Może i kurczaczek być, też będzie pycha :) Madziu: Nawet nie wiesz jak się cieszę :D |