|
Blog > Komentarze do wpisu
Knedle ze śliwkami
Będę dzisiaj nieprzyzwoicie nieskromna: to są moje pierwsze w życiu knedle, robione według mojego widzimisię i są to najlepsze jakie w życiu jadłam. Rozumiem, że przepis to nie wszystko, w przypadku takiego dania, że ogromną rolę odgrywają surowce, które rzeczywiście były przednie, ale i tak jestem z siebie niezwykle zadowolona. Tego samego popołudnia, podczas którego rzeźbiłam te knedle musiałam iść do lekarza. Większość knedli zrobiłam przed wyjściem z domu i miałam dokończyć po powrocie. Wiecie wizyta umówiona na konkretną godzinę ... miało być szast prast i po krzyku. Czekałam na wizytę prawie dwie godziny! Jeśli ktoś narzeka na polską służbę zdrowia, niech sobie pomyśli, że na Wyspach jest równie beznadziejna, a w wielu punktach po prostu o wiele gorsza. Nie miałam oczywiście po powrocie na lepienie knedli, więc reszta ciasta, która mi została, skończyła jako kopytka. Hmm ale co to były za kopytka! Niechcący odkryłam też przepis na super kopytka!
Knedle ze śliwkami (przepis z rozmachem na około 100 sztuk)
1,3 kg ziemniaków (waga po obraniu)*
300 g mąki pszennej 2 jajka kopiata łyżka mąki ziemniaczanej 1 kg śliwek bez pestek (u mnie Victoria) mąka do podsypywania
*ziemniaki muszą mieć dużą zawartość skrobi
Gotujemy ziemniaki, po wystudzeniu przepuszczamy przez praskę, dodajemy jajka, wrabiamy, dodajemy mąkę ziemniaczaną, wrabiamy. Mąkę pszenną dodajemy po trochę, dopiero gdy jedna partia zniknie w ziemniakach, dodajemy następną. Formujemy wałki z ciasta, trochę grubsze niż na kopytka i kroimy na plastry (około 2 cm). Trzeba pamiętać o podsypywaniu mąką i wałków i gotowych knedli. Każdy plasterek rozpłaszczamy i owijamy wokół śliwek. Śliwki można pokroić na połówki lub ćwiartki, w zależności jak duże knedle chce się uzyskać. Ja lubię małe, małe fajnie się je. Knedle gotujemy w osolonym wrzątku, po wypłynięciu muszą się jeszcze pogotować chwilę (małe 2 minuty).
środa, 15 września 2010, nobleva
TrackBack
Komentarze
2010/09/15 08:47:56
Tja...nie wiem,jak to sie dzieje,ale tutaj czasem podobnie u lekarza jest,no,moze nie 2 godziny,ale z terminem zdarza mi sie czesto dluzej czekac w poczekalni niz bez....
Knedle ze sliwkami naleza do moich absolutnych faworytow,teraz akurat przedwczoraj mi siostra od mojej Mamy z Pl przywiozla w prezencie,alez sie cieszalam :) :) Przepysznie te Twoje wygladaja...... Pozdrawiam :) 2010/09/15 12:32:19
hmmmm... ja akurat na lekarza nie moge narzekac w moim miescie... ale nie kracze, bo wkrotce zaczne ;-) a knedle uwielbiam!!! i dawja ten przepis na najlepsze kopytka! :-)
2010/09/15 14:15:05
no proszę, czyli takie dwa w jednym? (:
knedle z truskawkami albo śliwkami to moje najulubieńsze. 2010/09/15 14:40:15
No dzieki Nobleva! Malzonka wyczaila twoj wpis i powiedziala: ooooooooooooooooooo! Tonem wielce wniebiwzietym. Czy ja musze dodawac co mnie teraz czeka?
2010/09/15 19:21:39
100 sztuk - rzeczywiście z rozmachem :)
knedle czy kopytka, z chęcią spróbowałabym obu dań 2010/09/15 21:53:41
Aniu: dziękuję pięknie :)
Gosiu: właściwie nie powinnam marudzić bo jak lekarz wizyty przedłuża to przynajmniej traktuje pacjenta poważnie, bez zerkania na zegarek, ale deski miałam. Knedle ... jakby mi ktoś dał w prezencie byłabym wniebowzięta. Pozdrawiam :) Asiu: no właśnie doskonałe na tą porę roku :) Ulcik: a częstuj się :) Karmelitko ;) Cudawianko: nie ma co narzekać ;) a przepis na kopytka to ten sam co na knedle, bez śliwek, ma się rozumieć :) Viri: o, a z truskawkami nie jadłam, a zrobię sobie :) Arku: No to pozdrów żonkę ;) Nie musisz od razu setki robić ;) Majanko: ja też! Kaś: no, my lubimy dużo jeść :) Wiosenko: były w Past Simple :) Ses-ame: wirtualnie Ci podsyłam talerzyk z największą przyjemnścią :) |
Ja tak lubię, oj bardzo...
kuchennymidrzwiami.blogspot.com/2010/09/rozmowy-przy-stole-i-sernik-z-malinami.html