Kulinarny pamiętnik Ewy
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi
Blog > Komentarze do wpisu

Murzynek i co na to Dukan

 

 

murzynek

 

 

Przepis na murzynka ściągnęłam od Edysi, a na czekoladowy sos z ostatniego wydania Delicious. Cytuję za Edysią, moje drobne zmiany w nawiasach.


Murzynek

 

1 i 1/4 szklanki mąki pszennej

kostka (250g) margaryny (użyłam masła)

1 szklanka cukru

3 łyżki kakao

1 łyżeczka proszku do pieczenia

3 jajka

2 łyżeczki cukru waniliowego (dałam łyżeczkę ekstraktu)

 


Margarynę (masło) włożyć do rondelka, wsypać cukier, cukier waniliowy (lub ekstrakt) i kakao, oraz wlać 3 łyżki wody. Garnek postawić na małym ogniu i podgrzewać cały czas mieszając, aż składniki się połączą, ostudzić.Z białek ze szczyptą soli ubić sztywną pianę.Do ostudzonej masy dodać żółtka i zmiksować, następnie przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i dobrze wymieszać mikserem (dlaczego wszystko robiłam łopatką? czytać ze zrozumieniem nie potrafię). Ciasto powinno mieć konsystencję gęstej śmietany (no u mnie trochę gęstsze, chyba szklanki mam niewymiarowe). Wmieszać delikatnie łyżką pianę z białek i wymieszać.Gotowe ciasto wlać do formy keksowej (lub tortownicy) wysmarowanej masłem i obsypanej bułką tartą. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180ºC i piec około 50 minut (moje 60 min). Murzynek łatwy i pyszny.

 

 

Sos czekoladowy

 

Tyle słodkiej śmietanki w mililitrach ile czekolady w gramach

150 ml śmietany i 150 g czekolady da około 300 ml sosu

Wystarczy śmietanę podgrzać do punktu prawie wrzenia i wmieszać rozdrobnioną czekoladę. Sos jest absolutnie gładki, aksamitnie i pyszny. Choć jest sosem, a nie polewą to jednak tężeje, ale nie do stanu skorupy.

 


murzynek

 

A co na to Dukan?

Plan jest taki: skoro czwartek ma być dniem proteinowym, a tak się akurat składa, że czwartek najbardziej mi odpowiada, to muszę go potraktować jako środek ciężkości (a może lekkości) mojego tygodnia w III fazie diety. Od poniedziałku do środy: trzy dni, potem czwartek, od piątku do niedzieli trzy dni. Czwartek oczywiście jest czysto proteinowy, w pozostałe dni jem tak jak na Protalu tylko, że z dodatkiem 2 kromek chleba, owoca, innych mięs i plasterka sera - nazwijmy to dieta III etapu. Najbardziej odpowiednim dniem na zachciankę jest według mojego rozumowania środa, czyli dzień przed ścisłą proteinową dietą. Robiąc dniowe przerwy pomiędzy zachciankami i skrobiowymi posiłkami, mój tydzień musi wyglądać tak:

poniedziałek: danie skrobiowe; wtorek: dieta III etapu; środa: zachcianka; czwartek: proteiny; piątek: danie skrobiowe; sobota: zachcianka; niedziela: dieta III etapu.

Nie ma tylko przerwy pomiędzy piątkiem, a sobotą, dlatego będę zamieniała piątki z niedzielami, tak, żeby się dostosować do rodziny.

Sobota jest drugim idealnym dniem na królewski posiłek: w ten dzień najczęściej spotykamy się ze znajomymi lub jemy na mieście. Plan jest pozostaje się go trzymać. Dzisiaj więc proteinowy dzień, jestem przygotowana, więc powinno być dobrze. Wczoraj cały dzień bardzo grzecznie jadłam, a na zachciankę, tak jak zapowiadałam było ciasto z czekoladą. Zjadłam przyzwoicie mały plasterek, ale i tak dałam sobie w kość na rowerku, tak na wszelki wypadek ...


czwartek, 11 marca 2010, nobleva

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Jolka, cll225.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/11 11:51:33
tylko pól kilo mi spadło po pierwszym dniu ... a tu takie pokusy czyhają ... :) ... plan dobry ... spisałam ... :)
-
2010/03/11 13:47:25
Podziwiam i ciasto i zapał do diety :) Ja, mam słomiany zapał i przy takich ustaleniach to zachcianka goniłaby zachciankę ;D I dieta nie byłaby juz dietą :))))
-
2010/03/11 15:26:07
To jest najlepsza i chyba najsmaczniejsza dieta o jakiej słyszałam:)
-
2010/03/11 15:36:39
Jolu: pół kilo to chyba bardzo przyzwoicie, zapowiada się dobrze. Zobaczymy czy plan się sprawdzi i czy mnie te zachcianki nie sprowadzą na manowce :)
Szarlotku: Dziękuję :) Przyznam, że pomaga mi w diecie fakt, że jestem z osób, które ze wszystkich słodyczy najbardziej lubią śledzie. Gdyby nie mąż i dzieci pewnie w ogóle bym nie piekła. To ciasto to jest mój pierwszy przepis z prawdziwą czekoladą na blogu!
Wiosenko: :D
-
2010/03/11 19:08:12
cudowna jest ta błyszcząca spływająca polewa..

podziwiam, że tak umiejętnie wszystko sobie rozplanowałaś
-
2010/03/12 07:38:55
Asiejko: dziękuję :) czy umiejętnie to się okaże w praniu :)
-
2010/03/12 12:59:47
A wiesz że ja jeszcze murzynka z polewą czekoladową nie jadłam? Z cukrem lub kruszonką tak, ale z polewą nie, a to chyba jest przecież murzynkowa klasyka :))
-
2010/03/12 19:01:37
A ja nigdy nie jadłam bez polewy. W ogóle to mało murzynków w życiu jadłam.