|
Blog > Komentarze do wpisu
Pizza Jamajka
A z pizzą to było tak: Jak jej jeszcze nie potrafiłam robić to bardzo chciałam umieć ją robić. Wypróbowałam w tamtych czasach mnóstwo przepisów, ale nic mi nie wychodziło, moje pizze albo nie wyrastały wcale, albo wyrastały za bardzo i nie potrafiłam pojąć o co w tym wszystkim chodzi. Była to prawie wiedza tajemna, wiedza, która nie wiadomo dlaczego nie chciała mi się objawić. Wszystkiemu położyła kres moja pierwsza próba pieczenia pizzy na oko. Postanowiłam nie zaglądać do żadnego przepisu i kierować się tylko zmysłami dotyku i węchu. Ciasto miało być miłe dla rąk i dla nosa. Nie potrafię inaczej opisać dobrego ciasta na pizzę, jak tylko miękka poduszeczka, aksamitna i delikatna w dotyku. Jest też coś miłego i szczególnego w zapachu wyrośniętego ciasta i to nie chodzi o drożdże, chodzi o ten zapach ciasta po rozwinięciu się glutenu. Wiem, że gluten nie pachnie, ale takie ciasto tak. Jedynym przepisem, który mogę zaoferować to składniki mojego ciasta: mąka, woda, drożdże, sól i oliwa. Czasem dodaję też odrobinę masła.
W planie na obiad była pizza, taka, jaką moje dzieci lubią najbardziej: z salami, ale w koszyku od kilku dni leżał ananas i miałam pełno kolendry i tymianku, które trzeba było wykorzystać. Nie lubię tak zwanej hawajskiej pizzy z ananasem, kukurydzą i pomidorami ale jamajski bukiet smakowy (chili, tymianek, czosnek) bardzo mi odpowiada, nie miałam tylko pomysłu na niepomidorowy sos. Buszowanie po szafkach w takich momentach to chyba rzecz normalna, nie zawsze przynosi efekty, ale tym razem się udało. Okazało się, że jest marmolada jabłkowa, o której wszyscy zapomnieliśmy. Otworzyłam słoik i okazało się, że jest to marmolada z dość kwaśnych zielonych jabłek, o bardzo ciekawej korzennej nucie. Dwie łyżki tej właśnie marmolady rozrobiłam z wodą tak aby miała konsystencję dość gęstego sosu, dodałam posiekane chili, zmiażdżony czosnek i liście tymianku. Zostawiłam żeby towarzystwo się zaprzyjaźniło. Na uformowanym spodzie do pizzy rozprowadziłam sos, posypałam hojnie siekaną kolendrą, a na wierzch położyłam ananasa (może być z puszki) i salami (ale dobre byłoby też z bekonem, albo kurczakiem w marynacie jerk). Posypałam tartą mozarellą a po upieczeniu dodałam jeszcze trochę ziół. Oto efekt:
Dodam tylko, że mój największy krytyk, mój własny mąż powiedział, że niezła i pokiwał z uznaniem głową. Chociaż jest to danie wymyślone przeze mnie to jednak Jamajką ostro inspirowany. Dlatego ośmielam się dołączyć go do zabawy:
piątek, 29 stycznia 2010, nobleva
TrackBack
Komentarze
gosiaa99
2010/01/30 01:02:55
O fajna nazwa;) Kusi.. a pomysł na taką pizze sobie zapisze:)
2010/01/30 09:10:46
Gosiu i Wiosenko, dziękuję bardzo, cieszę się, że się Wam podoba. Na pewno ją jeszcze kiedyś zrobi bo fajne wspomnienie mam po niej. Pozdrowienia ciepłe :)
2010/01/31 19:01:41
Niby nie powinnam być zaskoczona a jestem :) Pomysł bardzo mi się podoba i już na etapie czytania zastanawiałam się jaki będzie sos. Jabłkowy brzmi ciekawie i dostępnie dla wszystkich :)
2010/02/01 13:47:36
Bardzo się cieszę, że cię zaskoczyłam, ale przyznam, że samą siebie tym sosem też zaskoczyłam :) Pozdrawiam
|